poniedziałek, 2 listopada 2015

HWTM 8

Wstęp. Bardzo króciutki. Tylko informuję, że pojaiwą się linki do piosenek. Po prostu je włączcie w innej karcie i z tymi piosenkami w tle czytajcie dalej.
Zapraszam.
____________________________________

8 - Wyznanie

Naruto zamrugał parę razy. No kurczę! Przyszedł na imprezę, żeby się zabawić, a tu oto stoi przed wkurzonym- jak widać- Sasuke.
- Naruto! Jednak przyszedłeś.- podszedł do przyjaciela Kiba. Złapał blondyna oraz speszoną Hinatę pod ramię i szybko wprowadził ich do środka. Muzyka zaczęła lecieć i po chwili każdy wrócił do tańca, zupełnie nie przejmując się zaistniałą sytuacją. Albo po prostu nikt nie chciał mieć do czynienia ze zdenerwowanym Uchihą, który właśnie zatrzasnął za sobą drzwi.
Uzumaki podszedł do różowowłosej i uśmiechnął się lekko.
- Co się stało? Czemu Sasuke był taki wkurzony. Aż mi dreszcz przeszedł po plecach.- wyszeptał, trzęsąc się tak jakby było mu zimno.
- Nie. Nic. To tylko... po prostu... Suigetsu!- zawołała chłopaka, aby wybrnąć z tej niewygodnej sytuacji.
- Co jest?- spytał chłopak, gdy już znalazł się przy nich z puszką piwa.
- Powiedz naszemu przyjacielowi dlaczego Pan Uchiha był tak zdenerwowany.- nakazała ze sztucznym uśmiechem, od którego włos jerzył się na głowie.
- Ojejku! No bo chciałem powiedzieć Sakurze i Saiowi wielką nowinę, ale wtedy muzyka się wyłączyła i wykrzyczałem to na głos.
- Ale co?- zapytał zniecierpliwony Naruto. Nigdy nie był zbyt cierpliwy. Nienawidził stać w kolejkach. A ta sytuacja dotyczyła jego przyjaciela, w którym jak już wiadomo jest zakochany, więc stał osłupiały gdy usłyszał co mówi jego białowłosy kolega.
- Sasuke sie zakochał- powiedział Suigetsu z szczwanym (napisałam to celowo)uśmieszkiem.
- Zako... CO?!!
- No. Nie powiedział mi tego wprost, ale zauważyłem to w jego oczach. No i nażelował dzisiaj włosy. Do tego gdy powiedziałem mu to, on się zarumienił!!! Czaisz? Sasuke, rumienił. Nie mogę. Kimkolwiek jest ta laska, musi być wyjątkowa.- zakończył swoją wypowiedź biorąc łyk Whisky.
Naruto stał wpatrując się rozszeżonymi źrenicami w kolegę i nie mogąc wykrztusić ani słowa. Hinata się zgubiła, a Sakura wcześniej uciekła i rozmawiała teraz z Kibą.
- Kiba. Widzisz jego minę?! Ja tego nie wytrzymam! W kim do cholery zakochał się ten gnój!!!- wrzeszczała do przyjaciela przebierając palcami w powietrzu.
- Sakura. Uspokój się. Przecież Uchiha nie ma zakazu zakochiwania się.- odpowiedział całkiem spokojnie chłopak.
Dziewczyna westchnęła głośno i spojrzała tęskno w stronę Naruto, który wchodził po schodach na górę i powiedziała smutno.
- Kiba. Ja mu powiedziałam, że teraz będzie inaczej. I jak ja mu teraz spojrzę w oczy, co?- złapała się za skronie po obu stronach i poszła do pustego pokoju. W salonie nadal wszyscy bawili sie świetnie. Hinata znalazła swojego kuzyna- Nejiego i jego przyjaciela Shino, z którymi teraz miło gawędziła.
Kiba wszedł za przyjaciółką i zamknął drzwi. Usiadł na łóżku tyłem do dziwczyny.
- Ja też się przejmuje Naruto. To przecież mój przyjaciel od kiedy pamiętam. Pomógł mi. I tobie chyba też.- zakończył chłopak głaszcząc Sakurę po plecach.
- Muszę do niego iść.- szepnęła.
- Nie możesz. Jak teraz do niego pójdziesz, powie ci, że z nim wszystko w porządku. Uśmiechnie się do ciebie i powie żebyś wracała się bawić.
(włącz )
- To co mamy robić!!! Nie chcę, żeby to wszystko się powtórzyło!!!- krzyczała ledwo powstrzymując kilka łez uciekających spod rzęs.
- Wiem, ale on teraz potrzebuje pobyć trochę sam. To pomaga.
- Na co?!!
- Na złamane serce.- powiedział cicho.

Naruto przebywał w pokoju przyjaciela. Okrył się jego kołdrą i siedział wpatrując się w księżyc za oknem. Płakał. Nie mógł przestać. Wiedział, że ich związek nie ma szans na przyszłość, ale mimo wszystko... Kochał Go. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że zakochał się w nim już dawno temu. Wtedy na moście Sasuke stał się jego idolem. Zawsze pragnął jego aprobaty. Jego marzeniem było stać się tak dobrym, żeby Sasuke go pochwalił, a tymczasem nie widział tego, że się w nim coraz bardziej zakochiwał. Te wszystkie kłótnie były tylko po to, żeby zwrócić na siebie Jego uwagę.
Naruto nie spodziewał się, że to aż tak zaboli. Sasuke się zakochał i to na pewno nie w nim.
- I jak ja mam to przeżyć?! Jak ja mam się zachowywać spokojnie widząc Go z jakąś dziewczyną?!- szlochał. Po chwili podszedł do okna wychodzącego na ogród i od razu Go zauważył. Sasuke siedział na ławce ubrany tylko w krótki rękaw.
Przeziębi się.
Pomyślał i od razu się uśmiechnął. Odruchowo się o Niego martwił. To było dziwne, ale zarazem, przyjemne uczucie. 
Ale... Ten pocałunek. Co on oznaczał? Pomyślał, a za chwilę już zbiegał ze schodów z ciepłym kocem pod pachą.
Nikt nie zwracał na niego uwagi gdy zatrzaskiwał za sobą drzwi, oprócz jednej mlecznookiej panienki.
Naruto skierował się w stronę ogrodu, ale przystanął przed zakrętem. Najpierw otarł łzy, aby tamten niczego nie zauważył, potem zaczął poprawiać włosy, ale po chwili znowu je rozczochrał. Zarzucił na siebie koc i ruszył do boju. Przystanął przy ławeczce z miną wyrażającą zaskoczenie. Bezdenna czarna otchłań oczu bruneta spojrzała na niego. Serce zaczęło bić coraz głośniej - im obojgu.
- S...Sasuke. Co ty tu robisz? Myślałem, że poszedłeś do domu.- powiedział niby zaskoczony blondyn i usiadł obok przyjaciela. Sasuke siedział w swojej wyjątkowo rozpoznawalnej pozie. Łokcie leżały oparte na kolanach, a brodę położył na splecionych ze sobą palcach dłoni i patrzył przed siebie.
- Po prostu chciałem być przez chwilę sam.- powiedział chłodno jak zwykle, mimo że jego stan wewnętrzny znajdował się w istnym chaosie.
- Aha.- odparł tylko blondyn po czym zapadła tak zwana grobowa cisza. Normalnie standard.
Sasuke zazgrzytal zębami, bo noc była dosyć chłodna i potarł ręce. Naruto nie mógł tego zignorować. Zacisnął zęby i walnął go w głowe.
- Młotku co to było?!- wrzasnął tamten.
- Chcesz się przeziębić idioto!!?- odkrzyknął blondyn i udostępnił mu połowę koca rumieniąc się przy tym lekko. Sasuke przysunął się i otulił miękkim przedmiotem.
- Więc?- spytał Naruto, który miał na twarzy dwa wielkie rumieńce, więc patrzył w inną stronę.
- Co więc?- odpowiedział pytaniem na pytanie brunet.
Siedzieli teraz bardzo blisko siebie, prawie stykali się głowami. Oboje byli bardzo zdenerowwani, ale jak na złość żaden z nich o tym drugim nie wiedział.
- Kim jest ta dziewczyna?- spytał Naruto niemal szeptem.
- Hę?- wykrztusił Uchiha i zrobił głupią minę. Naruto spojrzał na niego i powtórzył pytanie, ale Sasuke zdawał się dalej nie rozumieć o co mu chodzi.
Chłopak poderwał się, zacisnął dłonie w pięści i krzyknął
(włącz )
- Kim ona jest?!! Ta dziewczyna, która mi Ciebie ukradła?!!
Łzy cisnęły mu się do oczu, ale nie mógł teraz płakać. To by wszystko zepsuło.
- Mnie? Tobie?... Co?- zamrugał kilkakrotnie Sasuke. Pierwszy raz w życiu był tak zdezorientowany. Nie wiedział co ma mówić, jak się zachowywać. W towarzystwie Naruto pierwszy raz nie wiedział jak zareagować. A on? Stał tam ze spuszczonym wzrokiem zaciskając z całej siły pięści.
Sasuke wstał z zamiarem uspokojenia przyjaciela, bo naprawdę nie wiedział o co mu chodzi, ale następne słowa go zamurowały.
- Ja Cię kocham Sasuke.- szepnął po czym krzyknął już naprawdę głośno - KOCHAM CIĘ!!! SŁYSZYSZ?!! KOCHAM CIĘ OD BARDZO DAWNA!!! Wiem, że nie mam prawa... a...ale ja naprawdę... tylko Ciebie...- szlochał blondyn, a Sasuke nie był w stanie nic powiedzieć, więc tylko słuchał. - Od tego dnia na moście ja zawsze Cię podziwiałem. Kłóciłem się z Tobą bo inaczej nie potrafiłem z Tobą rozmawiać. Ja... Ja tylko chciałem że... żebyś mnie docenił. Wiem, że to głupie, ale dopiero niedawno zorientowałem się, że TAK BARDZO mi na Tobie zależy. Wcześniej nie wiedziałem. Po prostu... po prostu Cię podziwiałem. Byłem zazdrosny o każdą osobę, z którą rozmawiałeś. Ale cieszyłem się, że do żadnej z tych osób się nie uśmiechasz. A kiedy w podstawówce zaprowadziłeś mnie do pielęgniarki... Ja... Ja - tutaj się uśmiechnął i spojrzał przez łzy na bruneta.- Ja byłem taki szczęśliwy, że się mną przejąłeś. Kocham Cię Sasuke. Naprawdę ja...Ale myslałem, że ty...
Nie było mu dane dokończyć, ponieważ Sasuke złączył ich usta w czułym pocałunku po czym przytulił go mocno i oparł głowę na jego ramieniu.
- Sasuke?- szepnął zdziwiony Naruto.
- Młotku. Nie myśl tyle.- odpowiedział tamten.
Naruto oddał uścisk. Mocno oplutł bruneta w pasie i wtulił się w jego szyje. Stali tak naprawdę długą chwilę. Nie chcieli tego przerywać. Ale stało się coś piękniejszego.
- Naruto.- powiedział czule brunet przez co tamten rozpłakał się jeszcze bardziej i o mało co nie dostał palpitacji serca.
Sasuke odsunął go od siebie na długość ramion i spojrzał w jego błękitne oczy, przy których niebo powinno się wstydzic swojego koloru.
- Naruto.- powtórzył tak samo czule jak wcześniej, a Naruto zareagował tak samo jak przed chwilą.
- Sasuke. Przestań. B... Bo nie bę...dę mógł n...nic powiedzieć.- mówił niby oskarżycielsko blondyn. Tak naprawdę nie chciał żeby Sasuke przestał. Pierwszy raz słyszał żeby wydobył się z niego tak czuły ton głosu.
Sasuke ścierał łzy z policzka przyjaciela, chociaż już chyba nie powinien go tak nazywać.(Hihi)
- Naruto. Ja się zakochałem.- powiedział brunet. Uzumaki czekał, aż mu powie, kto to jest, aż powie, że go nie potrzebuje.
- W Tobie, Naruto.- uśmiechnął się.
- heee?- chłopak zrobił zdziwioną i zarazem szczęśliwą minę.- Kiedy?
- Dosyć niedawno. Byłem tak wkurzony jak zobaczyłem, że tamten typ cię zbił. Cały buzowałem!- powiedział to z niesmakiem na wspomnienie byłego chlopaka Naruto, lecz za chwile sie rozjaśnił, (oczywiście nie tak, że wokół latały gwiazdki i kwiatki. przecież to Sasuke!) a w jego oczach pojawiła się znowu ta niesamowita czułosć. Złapał blondyna za ramiona i spojrzał mu głęboko w oczy.
- Bałem sie, że mnie odrzucisz. Wiedziałem, że lubisz chłopaków, ale to nie oznaczało, że musisz lubić akurat mnie.- posmutniał.
- Kocham cię Sasuke. Naprwadę. Bardzo, bardzo Cię kocham!- śmiał się głośno i rzucił się na Sasuke. Oboje ze śmiechem opadli na trawę. - Czy to zanczy, że teraz jesteśmy parą?- spytał Naruto z nadzieją.
- Tak, ale powiemy o tym tylko naszym przyjaciołom. Na razie. Potem zobaczymy.- uśmiechnął się znowu. Sasuke się uśmiechał. Sasuke! Uśmiechał! Koleś, który rzadko kiedy zwracał się do kogoś z szacunkiem teraz się uśmiechał.
- Tak bardzo Cię Kocham Sasuke.- z uśmiechem przylożył swoje czoło do czoła "swojego chłopaka". (Yatta! Jak to fajnie brzmi. Dop.Naruto.)
- Ja też Cię kocham Naruto.- poczochrał blondyna po wlosach.
( włącz)
- Ogłaszam Was mężem i mężem- powiedział jakiś znajomy glos. Popatrzyli w tamtą stronę, a za płotem stał uśmiechnięty - pod maską - Kakashi-sensei z uniesioną ręką w geście przywitania.
- Yo!- powiedział wesoło.
Chłopcy od razu zdali sobie sprawę, że są w dość dwuznacznej pozycji, więc szybko odsunęli się od siebie na "bezpieczną" odległosć i wstali.
- C... Co Pan tu robi Kakashi-sensei?- spytał ze sztucznym uśmiechem Naruto.
- A tak tylko przechodziłem, gdy usłyszałem jak ktoś płacze. Bardzo głośno. Myślałem, że jakaś dziewczyna ma złamane serce, ale okazało się coś zupelnie innego- tu spojrzał znacząco na swoich uczniów.
- Ja idę do domu po bluze.- poinformował Sasuke i ruszył w stronę drzwi.
- ee?!! Zostawisz mnie tak?!! Hej! Sasuke!- krzyczał za nim blondyn, ale chłopak właśnie wszedł do domu.
- Potem słyszałem bardzo głośne wyznanie miłosne i oto jestem.- usmiechnął sie nauczyciel tym swoim chytrym uśmieszkiem, przez który nasz główny bohater się zarumienił.
- To wcale nie tak! To tylko... Tego... My tylko...- plątał się Naruto, aż w końcu zrezygnowany podszedł do nauczyciela, ktory poczochrał go po włsoach.
- Widzę, że twój sen się ziścił.
- Tak. Kocham Go. Naprawdę, Kakashi sensei.- powiedział zarumieniony blondyn wpatrując sie w swoje buty.
- Wiem. To dobrze.- odprał białowłosy.- To jak to było? Ach tak.- odchrząknął i przyłożył jedną rękę do serca, a drugą wyciągnął w górę przed siebie.- Wiem, że to głupie, ale dopiero niedawno zorientowałem się, że TAK BARDZO mi na Tobie zależy. Wcześniej nie wiedziałem. Po prostu... po prostu Cię podziwiałem. Byłem zazdrosny o każdą osobę, z którą...
- Może Pan przestać! Kakashi-sensei!!! Od kiedy Pan tu stał?- spytał Naruto. Wyglądał teraz niczym burak z rękami i nogami.
- Hmm...- zamyślił się mężczyzna.- Chyba od momentu "Co ty tu robisz? Myślałem, że poszłeś do domu." Tak. Od tego momentu.
- Stał tu sobie sensei i podsłuchiwał tego wszystkiego?!!- wrzasnął niby z oburzeniem blondyn. Kakashi-sensai był jego ulubionym nauczycielem, a od niedawna chyba nawet stał się dla niego wujkiem i przyjacielem. W końcu kakashi wiedział. Wiedział o tym, że Naruto miał chłopaka, i że był zakochany w Sasuke, co na szczęście wyszło na dobre. No kurczę. Okazało się, że Sasuke też Go Kocha. Naprawdę. W tym momencie Naruto znajdował się w niebie, chociaż przy jego wyglądzie można pomyśleć, że się tam urodził. Ale wracając do rozmowy. Kakashi pokiwał głową i uśmiechnął się.
- Słyszałem każde słowo. To się nadaje normalnie na serial.- zadumał się nauczyciel.
- Kakashi-sensei!!!- krzyknął Naruto.
- Dobra, już dobra, ale muszę ci coś powiedzieć.- zbliżył siedo blondyna i wyszeptał.- Ten najważniejszy moment słyszała pewna nieśmiała nastolatka - twoja koleżanka.
- Hinata?!!- przerażenie widać było w jego oczach. Czy Hinata go znienawidzi? Naprawdę ją lubił i chciał żeby była jego serdeczną przyjaciółka tak jak Sakura - No moze nie, aż tak. Pomyślał przypominając sobie sytuacje, kiedy Sakura była niemalże brutalna, chociaż czasami to stawiało go na nogi. To co ta trójka - Sakura, Kiba i Naruto - przezyli razem sprawiło, że łączą ich naprawdę silne więzi. A teraz bał sie Hinaty. To miła dziewczyna, ale czy teraz może się go brzydzić? Oczywiście, że może.
- Uważaj Naruto. Jakby co to zawsze mnie znajdziesz żeby pogadać.- uśmiechnął się nauczyciel.
- Arigatou. Kakashi-sensei. Uwielbiam pana.- wyszczerzył się Naruto w naprawdę wielkim  i szczerym uśmiechu.- Lecę do środka. Oyasumi.- powiedział i wbiegł do domu.
- Przed tobą naprawdę długa droga, Naruto.- powiedział do siebie białowłosy. Czy aby na pewno do siebie?
- Kakashi!!! Czemu miałem się chować w tych krzakach?!! Przecież Naruto jest też moim uczniem!!!- krzyknął wkurzony Iruka.
- Hej! Iruka! Prawdę mówiąc zapomniałem o tobie.- powiedział drapiąc się po głowie.
- Co?!! Jak ty wogóle zostałeś nauczycielem. Przecież nie masz...
I zaczął się wykład, którego Kakashi i tak nie słuchał. W końcu udało mu się uciszyć Irukę - poszli do baru żeby zwyczajnie się napić, w przypadku Iruki było tego sporo.

- Sakura. Hej. Nie powinniśmy ich podsłuchiwać.- szepnął kiba.
- Ale przecież nie musimy się już martwić. Nie słyszałeś? Sasuke też Go kocha, a z tonu jego głosu wnioskuję, że to prawda.
- Jak się Naruto dowie to...- zaczął Kiba.
- To co? Hę?- usłyszeli głos Naruto, który brzmiał jak z horroru.
- Ona mnie zmusiła.- Kiba wskazał przyjaciółkę.
- C... Wcale nie! Ja się tylko martwiłam o ciebie Naruto.- tłumaczyła się. Blondyn zaczął do nich podchodzić, a gdy był już wystarczająco blisko przytulił ich mocno. Zaskoczyło ich to. Ale po chwili zrozmieli.
- Dziś jestem zbyt szczęśliwy, żeby być na Was zły.- powiedział, a potem spojrzał na nich surowo.- Ale następnym razem mnie nie podsłuchujcie.- ostrzegł i podszedł do drzwi.
- Gdzie idziesz?- spytała Sakura. Naruto odwrócił się i uśmiechnął szeroko.
- Sasuke mnie odprowadzi.- i wyszedł.
- Kurczę! Co za blask! Aż musiałem zmrużyć oczy.- powiedział Kiba z uśmiechem.
- Ale jest szczęśliwy. To najwazniejsze.- opadła na łózko Sakura.
- Hej. przez ciebie leżelibyśmy w grobach. Gdyby nie Sasuke to on by nas zakatrupił, że podsłuchiwaliśmy.
- przestań! To nie moja wina! Ja się tylko martwiłam. Chodżmy potańczyć.- wstała i podeszła do drzwi, po chwili tak jak Naruto odwróciła się i uśmiechnęła ciepło.- No chodź.
- Za moment.
- Okej.- zatrzasnęła drzwi.
- Za nieługo to zrobie. Skoro Naruto się odważył i to do chłopaka to ja też. U mnie jest niby łatwiej, ale... Zrobię to! Już za niedługo.- z takim postanowieniem Kiba wrócił i jeszcze przez długi czas bawił się ze znajomymi.

Naruto szedł obok Sasuke z płonącymi policzkami. Oboje byli bardzo zawstydzeni, ale i szczęśliwi. Doszli pod dom Uzumakiego, który powiedział.
- T... To dobranoc.- pożegnał się i odwrócił z zamiarem wrócenia do domu, ale Sasuke odwrócił go ku sobie i pocałował czule w czoło na pożegnanie.
- Dobranoc.- powiedział i poszedł dalej. Naruto patrzył za nim, aż tamten znikł za zakrętem. Wszedł do domu, a tam przywitała go jego rodzinka - Jiraya i Konohamaru.
- Noooooo czeeeeeeeść.- przedłużali swoją wypowiedź i dziwnie się uśmiechali.
Widzieli. Pomyslał Naruto. Kurczę! Widzieli.
- No dobra!!! Tak!!! Jesteśmy parą!!! Od dzisiaj!!! Wyznałem mu swoje uczucia, a on je przyjął!!! Zadowoleni jesteście?!!- krzyknął i po raz niewiadomo już dziś który spalił buraka.
- Taaaaaaaak.- powiedzieli ze śmiechem i zaczęli uciekać przed goniącym za nimi niby to zlym blondynem.
Teraz bedzie inaczej. Teraz będzie dużo lepiej. Obiecał sobie Naruto.

__________________________________
I jak mi wyszło? Ale sie naprodukowałam! Hej zobaczcie to jak jeszcze nie widzieliście.

Proszę o komcie. Obrazek dla Was. Lubię go.

wtorek, 14 lipca 2015

Drabble 1 (NaruSasu)

- Naruto. To nie jest tak jak myślisz.- powtarzał Sasuke raz za razem. Blondyn odwrócił się i wycelował w chłopaka palec wskazujący.
- Nie tak jak myślę?! A jak?!! Wybrałeś ją zamiast mnie! Ostatnio tylko o niej myślisz i cały czas gadasz! Mam już dość! Ożeń się z nią!- zakończył i odwrócił się na pięcie.
- Jejku, ale z Ciebie hipokryta!- wybuchnął brunet.
- Ze mnie?! Bo co?!
- A o kim ty w kółko gadałeś przez ostatni miesiąc, co!!!
 Naruto trochę się zmieszał i uciekł wzrokiem.
- Ha! No właśnie. Więc mi tu nie mów, że to ja robię źle! Lubię ją, ale Ciebie kocham tak?!
- No doooobra, ale to co innego!
- Jejku, Naruto...- złapał się za głowę.- Uwielbiam tę aktorkę i to, że ma tu przyjechać sprawia, że się ekscytuję, tak samo było jak w Japonii był koncert tego twojego ulubionego piosenkarza.
... Nastała chwila ciszy, po czym blondyn westchnął głośno.,
- No dobrze, już nic nie powiem, Ale ja jej nie lubię!
- Jasne, jasne. Zgoda?- wyciągnął przed siebie dłoń w geście pojednania.
Naruto zastanowił się chwilę po czym odpowiedział krótkim
- Nie.
- Nie?
- No nie.
- A co jeszcze?- Sasuke starał się uspokoić.
- Nie.. póki nie pójdziesz się ze mną kochać.- wystawił mu język i pobiegł na górę. Sasuke uśmiechnął się do siebie.
- Ten mały... jak ja go kocham- powiedział cicho po czym krzyknął wbiegając po schodach.
- Żebyś tego nie żałował!

______________________________
Haha! Takie krótkie przed pracą, może czasami takie akcje powrzucam skoro pracuję nad "Jestem tu" i "Wiem o czym..." :D Do zobaczenia za niedługo! :P


niedziela, 5 lipca 2015

HWTM 7

   Dziękuję za cierpliwość. Dawno nic nie dodawałam. Wiecie. Związki i te sprawy, miałam pewne problemy. Teraz jest okej.
   Pracuję już nad
- "Jestem tu!"
- "Wiem jaki jesteś..."
Mam nadzieję, że mnie nie zabijecie.
Wiem jak to jest gdy czeka się na następny rozdział przez baaaardzo długi czas, dlatego bardzo Was wszystkich przepraszam.
  I zapraszam do czytania. <3
____________________________________
7 - Zabiję drania!

Sasuke usiadł na łóżku i spojrzał na Sakurę, która właśnie pojawiła się w drzwiach. Był przerażony. Jej twarz wyrażała czystą słodycz.
- Nee, Nee Sasuke-kuuuun. Nie ma u ciebie Naruto?- zaśpiewała.
- N...Nie. Wracałem sam.- szepnął i zapłonął rumieńcem.
- Tak myślałam. A wiesz gdzie jest?- dalej słodko się uśmiechała. Sasuke otwierał usta, aby coś powiedzieć, ale dziewczyna wbiła w niego nienawistne spojrzenie, więc się zamknął.
- Ja ci powiem gdzie.- zaczęła z uśmiechem psychopatki i zaczęła powoli podchodzić do chłopaka, który cofnął się na kraniec łóżka.- Siedzi u naszego wychowawcy w domu! Kakashi-sensei znalazł go i zaczęli rozmawiać, a Naruto się rozbeczał, więc ten zabrał go na herbatkę!!!- wrzasnęła tuż przy jego twarzy.- Powiesz mi co się stało?!! Czy mam to z ciebie wydusić?!!! AAAAAAA?!!
Złapała go za kołnierz, ale zdążył wyślizgnać się i stanąć na własnych nogach tyłem do dziewczyny.
- Nie obchodzi mnie gdzie poszedł ten młotek. Nic się nie stało. Ma szesnaście lat i się rozbeczał. To jego problem.- mówił coraz głośniej zły na samego siebie.
Przecież nie mógł się rozpłakać przez pocałunek! To nie było pewnie miłe, bo mu się nie podobam, ale ... AAAAA!!!!
Karcił siebie w myślach, aż poczuł lekką dłoń na swoim ramieniu.
- Sasuke. I ty i Naruto jakoś dziwnie się zachowujecie. Przecież jestem waszą przyjaciółką. Możesz mi powiedzieć.- uśmiechnęła się zachęcająco.
Sasuke zacisnął zęby.
- No tak. Ale jesteś też dziewczyną, która z natury jest plotkarą.- syknął.
- Tak?! Ja taka nie jestem! Nie chodzę po korytarzu śpiewając: Naruto się zakochał! Naruto się...- przerwała zdając sobie sprawę co właśnie zrobiła, a chłopak patrzył na nią szerokimi powiekami.
- Serio? On... Wow. Szybki jest!- chciał swoje zaskoczenie, i jednocześnie jak sam zauważył smutek zamaskować ironią.- Dopiero miał jednego chłopaka.- westchnął z irytacją i odwrócił wzrok.
- Ty wiesz?
- Tak. Właśnie to mi dzisiaj powiedział. Bo ten chłopak wrócił skądśtam i rozmawiali na placu. Potem zaczęli się kłócić i on uderzył młotka.- powiedział niby obojętnie, ale na samo wspomnienie, aż krew mu się zagotowała.
Sasuke był mistrzem w ukrywaniu swoich uczuć, więc dziewczyna nic nie zauważyła. Jedyną osobą, która to potrafiła był Itachi.
- Wrócił? Ten debil!!!
- To były chłopak młotka. Czemu go tak nienawidzisz?
Skoro już się zakochał to pewnie ma niezły przebieg!- zaśmiał się gorzko. Nie mógł uwierzyć, że mówi coś takiego o blondynie. Przecież ten chłopak nie miał prawie żadnej skazy. Ledwie o tym pomyślał, a już miał czerwony odcisk na lewym policzku.
- Nie waż się tak mówić o Naruto!!! Przez tego chłopaka swoje wycierpiał!- Wydyszała ledwo się powstrzymując. Chwilę potem stała już w drzwiach i szepnęła tylko przez ramię.- Przepraszam, że cię uderzyłam. Nie masz pojęcia co on przeszedł przez tego chłopaka, a teraz zakochał się w kimś w kim nigdy nie chciał. Niedługo pewnie dowiesz się kto to. Wychodzę.

W pokoju zapadło milczenie, przerwane dźwiękiem nowej wiadomości. Sasuke jak w amoku podszedł do komórki i przeczytał na głos:

Piątek wieczór!!! Impreza u mnie o 21. Jak możesz wpadnij. Będą wszyscy fajni znajomi. Kiba.

Brunet uśmiechnął się do siebie i odłożył telefon. Wyjrzał przez okno. słońce właśnie zachodziło. Przecież nie będzie siedział i się zamartwiał, a Naruto na pewno nie przyjdzie. Rozpłakał się! Przeze mnie?!! Pomyślał i spoliczkował się mentalnie. Westchnął głośno, podszedł do kompa i włączył pierwszą lepszą piosenkę. Muzyka leciała, a on szukał czegoś na imprezę.(włącz)

*****
Naruto przeczytał smsa od Kiby. Lubił imprezy, ale jakoś teraz nie miał na to ochoty. Nie wiedział co ma o tym myśleć. Dlaczego on go pocałował? Przecież nie mógł się w nim zakochać! Taki jeden pocałunek zajmował całe jego myśli.
- AAAAAAAAAAAAA!!!- wrzasnął i wyplątał się spod kołdry.
Podszedł do szafy i wyrzucił wszystko na podłoge. Szukał swoich błękitnych dżinsów oraz białej koszuli z niebieską muszką.
- Nie będę się tym zadręczał!!!- krzyknął w przestrzeń i podszedł do okna. Zachodziło słońce. Nie mógł wiedzieć, że brunet też obserwuje to zjawisko.
- Onii-chan?- usłyszał nieśmiały głos swojego braciszka. Odwrócił się, a Konohamaru stał oparty o drzwi z wielkim rumieńcem na policzkach.
- Kon-chan co się stało?- zatroskany Naruciak usiadł na łóżku i gestem zaprosił brata, aby zrobił to samo.
Chłopak w milczeniu usiadł na miękkim materacu.
- Naruto? Byłeś kiedyś zakochany?- zapytał wbijając wzrok w podłogę.
- H...Hę?!!- blondyn był skołowany.
- No... cz...czy. No! Wiesz o co mi chodzi?!!- poderwał się i patrzył intensywnie na brata.
- Ale dlaczego pytasz?- mrugał, unikając odpowiedzi.
- No bo. Podoba mi się pewna dziewczyna i... i...
Uzumaki uśmiechnął się i poczochrał młodemu włosy.
- I w czym problem! Powiedz jej o tym, że ją lubisz!!!
- Ale! Ale to moja przyjaciółka!!!- krzyknął i spalił buraka.
- Co?! To...- zaciął się, a chłopak skinął głową.- Moegiiiiiiiiiiiiiiiiiii?!!!!!!!!!!
- Nie krzycz! Wujek Jiraya się zorientuje.- zatkał blondynowi usta.
- Ale w czym to przeszkadza? Powiedz jej, że ją lubisz.- wyszczerzył swoje białe ząbki.
- No tak, ale... Ja chciałem jej powiedzieć, a potem ją pocałować.
- To czemu tego nie zrobisz? Idź teraz.- zaczął pchać młodego do wyjścia.
- Ale! A jak jej się nie spodoba?
- Zobaczymy! Jeśli tego nie zrobisz to się nie dowiesz!- złapał się pod boki.
- Okey. To idę. I pocałuję ją! W końcu pocałunek to wyznanie uczuć.- i pobiegł zostawiając Naruto, który miał w głowie ostatnie zdanie.
- Pocałunek to wyznanie uczuć.- powtórzył jak zahipnotyzowany.- Pocałunek to wyznanie uczuć, pocałunek to wyznanie uczuć. Pocałunek to wyznanie uczuć!!!- uśmiechnął się szeroko do siebie i w pośpiechu zakładał ubrania.

Po pół godzinie zszedł na dół.
- Jiraya! Idę na impreze!- krzyknął i już ubierał kurtkę gdy z kuchni wyjrzała biała czupryna.
- Do kogo idziesz?
- Do Kiby.
- Hmm...- wpatrywał się w blondyna.
- N... No co? - zaniepokoił się.
- Masz pomalowane rzęsy i... czy to jest żel?- wyciągnął rękę, aby sprawdzić, ale Naruto zwinnie ubrał buty i wybiegł,
- Wychodzę! Wrócę późno! Pa!
Jiraya stanął jak wryty. Czy Naruto coś przed nim ukrywa? Pomyślał, wrócił do kuchni po kawę i zasiadł na kanapie.
Oglądając jakiś film wpadł mu do głowy jakiś pomysł. Skoro Konohamaru wybiegł stąd też wystrojony to znaczy, że...
- Są w sobie zakochani!!!- krzyknął i poderwał się z krzesła, ale zaraz usiadł z powrotem machając ręką.- Nie, nie. O czym ja myślę, ale serio wyglądali jak zakochani nastolatkowie.
Naruto szedł już lekko zaciemnionymi ulicami poprawiając włosy. O mały włos, a Jiraya by się zorientował. Tak. Naruto się zakochał. Zakochał się na maksa. I to jeszcze w chłopaku, którego podziwia od podstawówki! Nie mógł w to uwierzyć. Często się z nim kłócił, bo chciał zwrócić na siebie jego uwagę. Ale Sasuke był na wszystko obojętny. Pewnego dnia stało się coś dziwnego. Chłopcy mieli wychowanie fizyczne na boisku. Grali wtedy w piłkę nożną. Uzumaki pamiętał ten dzień jakby to było wczoraj. Oczywiście Sasek i on byli w oddzielnych drużynach. Naruto biegł akurat do bramki, ale Sasuke chciał go zablokować. Naruto nie zdążył się zatrzymać, potknął się o nogę Uchihy i zrobił ze trzy fikołki po betonie. Pamiętał, że miał wtedy zwichniętą kostkę i wiele zadrapań. Wszyscy od razu podbiegli, ale nie Sasuke, który zaczął rozmawiać z nauczycielem. Naruto wtedy pomyślał zrezygnowany czy jego już naprawdę nic nie obchodzi?! Ale ku zaskoczeniu naszego blondyna Sasuke podszedł, pomógł mu wstać i zarzucając sobie jego ramię na kark ruszył do pielęgniarki.
Kiedy ta miła kobieta już zdezynfekowała wszystkie rany i przykleiła mu plastry położył się do łóżka. Przy tym wszystkim obecny był oczywiście Pan Nic Mnie Nie Obchodzi. Po tym wydarzeniu Naruto przestał go tak przezywać.
Wtedy zasnął, a kiedy się obudził zauważył, że Sasuke siedzi na krześle, ale jego głowa spoczywa na białym łóżku obok ręki blondyna. Sasuke spał. Naruto do dzisiaj nie wie po co on z nim został bo poszedł spać dalej z uśmiechem na ustach, a kiedy ponownie się obudził Uchihy już nie było.
- Haha! Ale wzięło mnie na wspominki!- zaśmiał się głośno.
- N...Naruto-kun?
Na dźwięk swojego imienia wypowiedzianego tak cienkim głosikiem chłopak odwrócił się z dłonią w górze.
- Yo! Hinata. Też idziesz na imprezę?- spytał.
- Hai.- szepnęła pocierając nogę o nogę. Naruto dopiero wtedy przyjrzał się jej ubiorowi. Miała na sobie błękitną zwiewną sukienkę oraz buty na krótkich obcasach. Rozpuściła włosy spinając po bokach spinkami, aby nie przeszkadzały jej podczas tańca.
- Hinata. Ładnie wyglądasz! Nie co dzień można zobaczyć ciebie tak seksownie, a jednocześnie uroczo ubraną.- trącił ją łokciem.- A teraz... Powiedz. Dla kogo się tak wystroiłaś?- zapytał z twarzą tuż przy jej twarzy. Hinata zapłonęła rumieńcem. Noc była naprawdę chłodna, ale dziewczyna czuła się jak w upalne lato.
- J...Ja Ano... Sono. Ja właściwie...- plątała się.
- Rozumiem.- powiedział poważnie.
- hee?!- zdołała wydusić przerażona dziewczyna
- Ten chłopak musi być dla ciebie bardzo ważny. To chodź! Na pewno powie ci, że ładnie wyglądasz.- uśmiechnął się i ruszył przed siebie. Uśmiechnięta dziewczyna szła tuż za nim z jedną myślą w głowie: Już powiedział.
*****
Dlaczego Itachi zawsze się wpierdziela w moje sprawy?!! Krzyczał w myślach przystojny brunet. Co go obchodzi jak wyglądam! Przecież młotka tam nie będzie! Po co mam się stroić! Nie! To nie ma znaczenia! Nie chodzi o to, że dla niego bym się stroił tylko.... AAAAAAA!!!
Sasuke pierwszy raz w życiu naprawdę się denerwował. Wiedział, że blondyna na imprezie nie będzie, ale stresowała go myśl, a jeśli się pojawi?
Do Kiby nie miał daleko. Jeszcze tylko chwilka i będzie w tłumie ludzi.
Nie poznawał samego siebie. Podziwiał młotka. Naprawdę. Podziwiał to, że on zawsze jest taki wesoły i pełen życia. Zawsze się uśmiecha. Lubił też jego pełen determinacji wzrok, który często mu posyłał jeszcze w podstawówce. Przypomniał sobie jak grali kiedyś w piłkę nożną i młotek się przez niego wywalił na beton. Brunet miał dość dużą ranę na kolanie, z której sączyła się krew, ale się tym nie przejął. Podbiegł do nauczyciela i zaproponował, że zaprowadzi Uzumakiego do pielęgniarki. Tak zrobił. Przyglądał się jak pani go opatruje, a potem Naruto położył się do łóżka. Zasnął bardzo szybko. Sasuke miał mu powiedzieć, że może iść do domu, ale kiedy zobaczył taki spokój na jego twarzy usiadł na krześle obok i patrzył. Po prostu patrzył jak ten uśmiecha się przez sen. Pamiętał, że w pewnej chwili Naruto zaczął się wiercić, pocić i mamrotać coś niezrozumiałego. Śnił mu się koszmar. Sasuke odruchowo przysunął się i zaczął głaskać chłopaka po głowie. Kiedy Naruto się uspokoił Sasuke mówił do niego. Wiedział, że ten go nie słyszy, ale czuł się wtedy lepiej.
- Naruto. Jak ty to robisz? Jak to możliwe, że cały czas jesteś taki szczęśliwy? Każdy ma w życiu problemy. Ty ich nie masz?
W momencie gdy nastolatek sobie to przypomniał poczuł dość spory ciężar na plecach.
- Sa-Su-Ke!- zaśmiał się białowłosy.
- Złaź Suigetsu!- krzyknął zwalając chłopaka ze swoich pleców.
Ten stanął obok i uważnie przyjrzał się przyjacielowi.
- No co?!- brunet spytał przez zęby.
- Sasuke. Czy to jest ...żel?- wyciągnął rękę, aby sprawdzić to co zasugerował, ale brunet ruszył do przodu.
- W końcu idę na imprezę.- odwarknął.
- No tak. Ale nigdy się tak nie stroiłeś.- rzekł Suigetsu zrównując się z nim.
- Przestań nudzić. Lepiej się pospieszmy.- i tak zrobił. Przyspieszył kroku, ale ponownie się zatrzymał gdy usłyszał jak jego przyjaciel krzyczy:
- SASUKE!!! Ty się zakochałeś!!! Hahaha! Ale jaja!- zaczął się śmiać.
- Zamknij się.- syknął brunet i wbił lodowate spojrzenie w białowłosego.
- O nie! Teraz się mnie tak łatwo nie pozbędziesz.- machał w poprzek palcem wskazującym. Brunet westchnął i ruszył do przodu na bezwładnych nogach. Suigetsu szedł obok w ciszy z wielkim bananem na twarzy (było plaży - literówka :D).

Po chwili weszli do domu pełnego ludzi. Na parkiecie tańczyło parę osób. Przy bufecie stał Sai ubrany w czarne spodnie i koszulę do pępka - jak zwykle. Razem z nim rozmawiała Sakura w krótkiej fioletowej miniówce i szarawej koszulce na ramiączka. Rozpuściła włosy, w które  miała wczepiony biały kwiatek. Za nimi stał rozweselony Kiba opowiadając kawał Nejiemu, Ten-Ten i Shino- jedyny, który się nie śmiał.
Muzykę puszczała Ino razem z Shikamaru. Wszyscy byli zdziwieni, że ten leniwy geniusz ma taki dobry gust. Chouji siedział na kanapie standardowo z paczką chipsów w łapkach.
- Hej Sai! Sakuraaa!- wrzasnął jak zwykle wesoło Suigetsu. Sasuke chyba właśnie dlatego go lubił, że pod tym  względem jest podobny do blondyna.
Od razu uderzył się w oba policzki, a cała trójka spojrzała
na niego zdziwiona.
- To ja idę na chwilę do łazienki.- powiedział i ruszył w wyznaczone przez siebie miejsce.

- Hej. Mam newsa.- Szepnął po chwili Suigetsu.

- Co?!- krzyknęła pozostała dwójka, bo muzyka była za głośna.
- Mówię, że mam newsa!!!
- Jakiego?!!- spytała głośno Sakura. W tym momencie muzyka ucichła, a białowłosy na cały głos krzyknął:
- SASUKE SIĘ ZAKOCHAŁ!!!
Oczy wszystkich skupiły się na tej trójce, a za chwilę przeszły na wchodzącego Uchihę, który patrzył to na przyjaciół, to na gości nic nie rozumiejącym wzrokiem.
Suigetsu wzruszył ramionami.
- Ups.- szepnął.
Wszyscy zaczęli się przekrzykiwać.
- Co? Zakochałeś się?!
- Kto jest tą szczęściarą?!
- To ja prawda?!
- Niemożliwe, że ty Sasuke!!!
- Ja pierdzielę!!!
- Chyba za dużo wypiłem.
Sasuke miał wielką ochotę w coś przywalić, a szczególnie w tego idiotę Suigetsu. Ruszył pewnym krokiem z zaciśniętymi pięściami i drgającą brwiom do drzwi wejściowych i otworzył je z impetem. Stanął twarzą w twarz ze zdziwionym Naruto, który już zwinął dłoń w pięść, aby zapukać.
O w mordę!!! Pomyśleli jednocześnie.


_____________________________________
Do zobaczenia w następnym rozdziale.

piątek, 24 kwietnia 2015

"Wiem o czym myślisz, wiem jaki jesteś" CZ.3

- Czekaj! Co Ty sobie myślisz nowy?!- wrzasnął niby wkurzony.
Ktoś chce pospędzać ze mną czas. Uwaaaaa.
- To co usłyszałeś! Znam twoje myśli. Wiem doskonale jaki jesteś. Kurczę, tylko nie kumam dlaczego akurat aż taki tsundere z ciebie.- zaśmiał się Uchiha.
- Jaki tsun... Jak ja ci zaraz..Przecież to niemożliwe!- chyba chciał uderzyć bogu ducha winnego Sasuke, ale ten zwinnie uniknął ciosu łapiąc go za rękę i przyciągając lekko do siebie.
- Możliwe możliwe młotku. Nie wiem jak to się stało, ale od dziś- stanął do niego tyłem i powiedział przez ramię.- uważaj co myślisz.

  Naruto nie wiedział co się dzieje. Pojawia się jakiś nowy koleś, jeden z tych "ja mam zawsze rację" i nie dość, że od razu musiał zepsuć sobie relacje z nowym kolegą to jeszcze w dodatku on czyta mu w myślach?! Takie rzeczy się zdarzają tylko w filmach albo jakiś tanich romansidłach! 
   W jego głowie kotłowało się wiele pytań, na które szybko dostał odpowiedź.
- Nie wiem jak to się dzieje i nie wierzyłbym gdybym sam nie był właścicielem tej dziwnej mocy. 
Sasuke cały czas stał do niego tyłem, a główny zainteresowany kompletnie nie wiedział co ma robić, ale nie lubił stać bezczynnie więc znów ruszył szybkim krokiem.
- Ej! Gdzie idziesz?- brunet złapał go za poły kurtki.
- Puszczaj.- szepnął.
- Naruto. Wiem, że się cieszysz że chcę ci pomóc, ale się nie przyznasz.- westchnął. Zdziwił się gdy nie usłyszał żadnego odzewu. Przecież to Uzumaki, on ZAWSZE miał coś do powiedzenia, a teraz? Milczał. Sasuke trochę się zdziwił, więc wyciągnął rękę w jego stronę
- Naru..
- Nie mam zamiaru dać ci czytać w moich myślach!- krzyknął.
- Chyba nie masz nad tym...
- Zamknij się! Nie będziesz mi czytał w myślach.. masz tego nie robić, ja... ja- zacisnął mocno powieki.- Sam będę ci mówił.
- Do tej pory jakoś ci nie wychodziło.- parsknął z politowaniem.
- Ale się nauczę! Masz rację! Masz totalną rację!!!! Chcę mieć przyjaciół! Chcę mieć dziewczynę! Chcę chodzić na karaoke, zakupy, na miasto z innymi! Chcę robić to wszystko! Ale co mi z tego, że będę szczery? Kiedyś byłem i nic dobrego mi z tego nie wyszło!- w tym momencie wbił w bruneta jakby oskarżycielski wzrok. Jakby całą swoją złość, nienawiść i frustracje przelał w tej krótkiej chwili na bruneta. Poczuł to. Nie wiedział skąd u Uzumakiego tak negatywne uczucia. Z opowiadań znajomych rozumiał, że to przeważnie właśnie chłopak wprowadzał złą atmosferę.
- Nie chcę żebyś mi o tym opowiadał. Prawdę mówiąc nie do końca wiem dlaczego to robię, ale jak juz obiecałem to klamka zapadła, a więc.- wyciągnął rękę w stronę blondyna.- Naruto. Od dziś jesteśmy towarzyszami.- podniósł mu się jeden kącik ust.
W sensie, że towarzyszami! Że przyjaciółmi! Haha! Jak się cieszę. Pomyślał chłopak ściskając rękę nowego - pierwszego - przyjaciela i zaczerwienił się trochę zdając sobie sprawę, że ten przecież to słyszy.
- Kurwa..- syknął pod nosem.
- To idziemy!- zarządził nieco wyższy brunet.
- Dokąd?
- Odprowadzić cię. To jasne.
- Nie!
- hę? Dlaczego?- zdziwił się chłopak.
Nie chcę, żebyś widział gdzie mieszkam.
- Wcale nie! Ja tylko!... To okropne miejsce. Kurwa! Czemu nie mogę tego powstrzymać!
Uchiha ryknął śmiechem i spojrzał na Naruto z lekkim rozbawieniem czując coś na kształt braterskiej miłości. 
   Bo Naruto właśnie taki był. Potrzebował opieki, przyjaźni, rozmów, wszystkiego czego pragnie każdy inny człowiek. Widocznie zdarzyło się w jego życiu coś co go zmieniło.
- No dobra. To idź, nie będę cię wypytywał. Ja w drugą stronę... Poczekam na ciebie przez szkołą!- pomachał idąc przed siebie i zostawiając Naruto samemu sobie.
- Przyjaciel co..- zastanowił się blondyn i ruszył do domu.

******

Sasuke nigdy nie przejmował się opinią innych ludzi, wiedział że gdy przyzna się od bliższej znajomości z Naruto - jeśli kopniak już tym nie był - to wszyscy rozdziawią buzie i zaczną się plotki. Jednak co go to obchodziło, to on był Uchiha i wszyscy powinni się do niego dostosowywać. 
Włącz ;) (Kakashi theme)
Wyszedł wcześniej niż zwykle, żeby zaczekać na Naruto przez szkołą, tak jak mówił. Chłopak długo nie przychodził, aż w końcu zadzwonił dzwonek. Brunet westchnął i ruszył na lekcje. Szybko dobiegli do niego Kiba i Sakura (Ino chorowała)
- Yo, Sasuke- wyszczerzył się Inuzuka, a jego piesek zaszczekał radośnie.
- Ohayo, Sasuke-kun- zarumieniła się Sakura.
- Ohayo. Pierwsza lekcja jest z Kakashim to chyba się nie spóźnimy co nie?
- Coś ty! On spóźnia się zawsze te 10 minut. Powolutku dojdziemy i się jeszcze nagadamy.- mówił jak zwykle za głośno szatyn.
  Dotarli do klasy, ale w momencie gdy ją przekraczali, a Sasuke ujrzał te blond czuprynę żyłka zapulsowała na jego bladym czole. Ruszył w kierunku chłopaka, a gdy powiedział.
- Głupku! Czekałem na ciebie pod szkołą.- jakby beształ dziecko w dodatku zdzielił nastolatka po głowie. Uzumakiego! Pana Odwalcie Się Ode Mnie! Ludzie zaprzestali rozmów i czekali na rozwój wydarzeń. Sakura i Kiba chcieli ruszyć na pomoc, ale w porę się zatrzymali.
- Haaa?!! O co ci chodzi co?! Chcesz dostać!- podniósł się chłopak. Przepraszam, zapomniałem. Nawet nie musiał o tym myśleć, Sasuke wyczytał to z jego oczu. Podparł się pod boki i westchnął.
- Niech ci będzie. Następnym razem bądź.
- Odwal się!- i usiadł.- Obiecuje, będę.
Uchiha pochylił się nad nim i szepnął.
- Naruto. Dziś piątek. Po lekcjach idziemy do mnie i zaczynamy lekcje panowania nad sobą.
I usiadł na swoim miejscu. Wyobraźcie sobie reakcję reszty klasy. Wszyscy patrzyli zszokowani na nowego kolegę. Zaczęły się szepty. Uchiha zaprzyjaźnił się z Naruto? Jak to możliwe, że ten go nie zlał? Może Uzumaki go szantażuje? A może Sasuke razem z nim teraz kradnie czy coś..
To ostatnie usłyszał główny zainteresowany.
- Zamknąć się! I żebym nie musiał powtarzać!!!- od razu ustały szepty. W ogóle zrobiło się całkiem cicho.
Nie mówcie źle o Sasuke.
Brunet spojrzał na niego z lekkim rozbawieniem a Naruto odwrócił wzrok czerwieniąc się lekko.
Po chwili przyszedł Kakashi. Do końca lekcji Sasuke nie zamienił z Naruto żadnego słowa, choć oczywiście słyszał o czym chłopak myśli. Własnie dlatego główny zainteresowany starał się przebywać jak najdalej od Uchihy, byle tylko nie słyszał. Po pierwszej lekcji Kiba dosłownie wyciągnął Sasuke z klasy.
- Co to kurwa było?! Chcesz zginąć?!- wydarł się.
- Sasuke. Chyba już wiesz jak niebezpieczny jest Naruto- zmartwiła się Sakura.
Taa, on bardziej przypomina jeżącego się kota. Zaśmiał się na tę myśl.
- Wiem, wiem. Przepraszam was, ale poznałem go od innej strony.
- Jak od...- zaczął Inuzuka.- On cię szantażuje czy coś?
- Nie, nie, nie..- od razu zaprzeczył.- Uwierzcie mi, nie jestem tu długo, ale wiem że Naruto jest zupełnie inny i udowodnię to najpierw wam, a potem innym.
- Jak to?! To zwykły awanturnik co to w dupie ma cały świat! Ogarnij się! Albo jeszcze bardziej cię pobije!- potrząsnął nim Kiba.
- Daj spokój psiarzu.- wywalił mu jęzor.- Zapamiętajcie sobie, że jestem Uchiha, a Uchiha nigdy nei łamią obietnic. Udowodnię wam to.- uśmiechnął się i już o tym więcej nie gadali.
W sumie w szkole jak w szkole. Lekcje i tyle. Za wiele się nie działo. Po zakończonych lekcjach wszyscy udali się do szatni. Brunet ubrał się i szukał wzrokiem tej charakterystycznej blond czupryny. 

- Sasuke idziesz?- spytała Sakura.
- Nie, idźcie beze mnie. Musze jeszcze iść do nauczycieli. Do poniedziałku!- pomachał im i uciekł. Pomyślał przez chwilę, że Naruto zapomniał. Szukał i szukał, słońce zachodziło jak zawsze gdy opuszczali szkołę około godziny 15:00.
  Biegał po szkole, aż w końcu usłyszał... te myśli...
Dlaczego nikt mnie nie słyszy? Dlaczego nikt nie wie?... To przypominało trochę ten sen sprzed paru dni. Sasuke biegł, biegł.. Żeby być jak najbliżej tych myśli.
  W końcu stanął przed klasą i patrzył przez okienko. Widział go. Naruto. Płakał. Jak w śnie. Dlaczego to wszystko się stało? Dlaczego mnie zostawiliście? Dlaczego wszyscy odeszli. Każdy.. mówiliście że jestem ważny, a zostawiliście mnie. Wy wszyscy. Wy.... 
Cały czas to samo, a jego płacz wzbierał. Czy nikt tego nie zauważył? Pomyślał Sasuke. Że Naruto jest tylko nastolatkiem, który ma problemy, a nikt nie ma zamiaru mu pomóc tylko dlatego, że to wszystko maskuje.
Wszystko jak we śnie. Z jedną różnicą.
Sasuke otworzył drzwi i wszedł do środka.
Tutaj nie było żadnej bariery.
Naruto płakał tak głośno, że nawet nie usłyszał otwierających się drzwi.
- A ja się zastanawiałem dlaczego nie wychodzisz ze wszystkimi!!!- krzyknął i zdzielił go po raz drugi tego dnia. Szybko odwrócił się i wytarł łzy, które mimo wszystko dalej ciekły.
- Sa... Sasuke. Ja nie. Odwal się! Idź sobie! Nie zostawiaj mnie!
- Co ty jesteś! Panienką!!! Wstawaj- pociągnął go za rękaw.- idziemy!
- Gdzie?
- Jak to gdzie młotku!
- Nie nazywaj mnie tak Uchiha!
- Idziemy na ramen- uśmiechnął się niezrażony jego docinkami.- Nie rycz. Ktoś cię zostawił. Mnie też ktoś zostawił, ale życie toczy się dalej! Patrz.- Rozpostarł ręce a jego postać na tle zachodzącego słońca widocznego przez okno wyglądała olśniewająco. Po raz pierwszy Naruto poczuł coś czego od dawna było mu brak.
Nadzieję

__________
AAAAAAA! Supe, super super! Ale mam pomysłów! Pisze to dalje tylko dlatego, że były tu komcie! :P

Jak się podoba?




czwartek, 16 kwietnia 2015

HWTM 6

6 - pocałunek! Jak co się stało?!

Aleją pięknych drzew Sakury szedł sobie blond-włosy chłopczyk. Dobra, trochę przesadzam. To nie jest bajeczka dla dzieci (Stanowczo nie dla dzieci dop.aut). Uzumaki zastanawiał się nad tą dziwaczną sytuacją, w której jeszcze przed chwilą brał udział. Drapał się po głowie i próbował wysilić mózg, ale nic nie przychodziło mu do głowy. Nie posiadał żadnego sensownego wyjaśnienia na temat zachowania swojego przyjaciela. Usiadł na pobliskiej ławce i westchnął głośno chowając głowę w dłonie.

15 minut temu

- Twoim... kim?- spytał cicho zdezorientowany brunet.
- M... Moim chłopakiem.- powtórzył już ciszej.
Zapadła niezręczna cisza. Każdy z nich chciał coś powiedzieć, o coś zapytać, ale słowa uwiązły im w gardłach. Wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
- Z... Za moment wracam. Itachi do mnie dzwoni.- powiedział neutralnie Uchiha.
- Okej.
Po chwili Sasuke wrócił z UŚMIECHEM na twarzy.
- Sasuke, coś się stało?- zapytał przestraszony, tak właśnie, przestraszony blondyn, który dalej siedział przy biurku na krześle. Sasuke podszedł do niego powoli i oparł ręce na biurku dzięki czemu głowa Uzumakiego znajdowała się pomiędzy nimi.
- S...Sasuke?- jęknął blondyn i przełknął głęboko ślinę.
Brunet patrzył w te błękitne oczy, które co rusz uciekały przed jego wzrokiem. Chwycił jego podbródek i patrzył, po prostu patrzył.
Nie wiadomo kiedy ich usta złączyły się w namiętnym, ale czułym pocałunku. Sasuke na początku dominował, ale język Uzumakiego wyszedł mu naprzeciw. Naruto wstał i wplótł swoje palce w czarne włosy kolegi.(Jeżeli dalej tak można go nazywać. hihi. dop.aut) Sasuke błądził dłońmi po jego plecach, aby po chwili zjechać na biodra. Całowali się coraz głębiej wkładając w to coraz więcej emocji. I to jest ten moment kiedy...
słyszą pukanie do drzwi i odskakują od siebie jak oparzeni.
- Onii-chan?- usłyszeli niepewny szept.
- W...Wejdź Kono...hamaru.- powiedział cicho Naruto starając się brzmieć zwyczajnie.
Młody wszedł do pokoju i skinąwszy koledze swojego brata zapytał:
- Mógłbyś mi w czymś pomóc?- podrapał się po policzku ze zdenerwowania.
- No pewnie braciszku.- uśmiechnął się szczerze na chwile zapominając o tym co robił zaledwie parę sekund temu.
- Naruto, to ja... ja już sobie pójdę. Muszę jeszcze coś zrobić. Cześć!- machnął ręką i zanim nastolatek go pożegnał ten zniknął, a po chwili słychać było trzask drzwi wejściowych.
- To... Tego, ja...
- Przepraszam młody, ale muszę wyjść.- przerwał mu cicho i wstał.
- Coś się stało?- spytał troskliwie młodszy.
- Nie nic tylko- przerwał i spojrzał czule na brata.- Muszę się przejść. Jak wrócę to pogadamy, okej?- poczochrał młodszemu włosy i wyszedł.
Tak, oto znalazł się w alei drzew Sakury.
Dotknął swoich warg. Wciąż jeszcze czuje jego usta na swoich, pomyślał i zaczerwienił się na samą myśl.
- Yo! Naruto.- powitał go znajomy głos.
- Kakashi-sensei! Co pan tu robi?
- Pomyślałem, że się przejdę. Czemu siedzisz tu sam? Gdzie twoja paczka? Uchiha i ...- przerwał i zrobił skwarzoną minę na widok zdołowanej postawy ucznia. Westchnął i usiadł obok niego na ławce. Hatake Kakashi był wychowawcą ich klasy. Miał białe sterczące w każdą stronę włosy. Na połowie twarzy miał maskę, ale nikt nie wiedział dlaczego. Pewnego razu pewien chłopiec zadał to pytanie na godzinie wychowawczej, a sensei odpowiedział pytaniem na pytanie: "A chciałbyś już nigdy nie zobaczyć światła dziennego?" z uśmiechem widocznym pod maską. Potem już nikt nie raczył ponowić nurtującego wszystkich pytania. Teraz białowłosy miał na sobie szarą koszulkę i czarną skórzaną kurtkę, a na nogach obcisłe dżinsy. Wyglądał tak seksownie, że niejedna  kobieta uśmiechała się do niego zalotnie. Podobno, niektóre licealistki się w nim podkochiwały, ale nie o tym teraz.
Mężczyzna oparł się i zarzucił rękę za oparcie.
- Co cię gryzie młody?- spytał niby to obojętnie.
Chłopak drgnął nieznacznie i oparł się o ławkę, a ręce ułożył na kolanach.
- Problemy przeciętnego nastolatka.- odparł wymijająco patrząc na wiewiórkę, która siedziała sobie beztrosko na gałęzi drzewa.
- Nie sądzę. A więc- odchrząknął i zaczął się przyglądać młodzieńcowi.- sądząc po twoim wyglądzie chodzi o kłopoty sercowe, ponad to nie chodzi tu o zwyczajne zakochanie.
- Hm?- chłopak spojrzał zaciekawiony na nauczyciela, który drapiąc się po podbródku, tak jakby miał brodę dalej lustrował go spojrzeniem.
- Biorąc pod uwagę to, że przyjechał twój były, który tak myślę, okrutnie cię porzucił i to, że twoją uwagę przyciągnął młody Uchiha masz problem wagi ciężkiej. Dodać do tego, to że coś się między wami stało dziś, a ty samotnie błądzisz tą aleją i się zastanawiasz nad waszym zachowaniem.- zakończył swoją analizę krótkim skinieniem głowy. W Naruto kotłowały się różne myśli i pytania, ale na najważniejsze powiedział na głos.
- Skąd Pan to wszystko wie, Kakashi-sensei?- zapytał przerażony, skołowany i oszołomiony blondyn.
Mężczyzna wzruszył ramionami.
- Wrodzony talent.- odparł dumnie, widząc podziw w oczach chłopca.
- Niesamowite.
- Żartowałem! Haha! Naruto, takich rzeczy nie da się stwierdzić na pierwszy rzut oka.- zlitował się nad uczniem.
- Co? Ale w takim razie jak...
- Widziałem akcję na dziedzińcu, a o twoim dzisiejszym zachowaniu powiedział mi Jiraya-san.
Chłopak zarumienił się po czubki uszu.
- Nie chcę Pan powiedzieć, że to obrzydliwe?- spytał cicho.
- Słucham?- zdezorientowany nauczyciel nie wiedział jak ma inaczej na to odpowiedzieć.
Chłopak zacisnął pięści i wstał gwałtownie.
- Może Pan się śmiać! Już to znosiłem! Nawet ze strony dorosłych! Proszę bardzo! Niech Pan powie, że jestem obrzydliwy! Żałosny! Że... że... że ja...- początkowy krzyk zamienił się w żałosne łkanie.
Stał tam. Po prostu stał przed swoim nauczycielem i zanosił się płaczem. Przypomniał sobie o wakacjach, dzieciństwie i ostatnich wydarzeniach. Wszystko to wychodziło teraz z niego. Musiał to wypłakać. Po prostu musiał.
Nauczyciel wstał i nic nie mówiąc przytulił szesnastolatka. Nawet dorośli potrzebują czułości, a co dopiero taki młodziak, który przeszedł swoje.
Mężczyzna objął go ramieniem i poprowadził w sobie tylko znanym kierunku.

*****
W tym samym czasie
Sasuke biegł do domu tak szybko jakby uciekał. To co zrobił przed chwilą. Jakoś tak, po prostu nie wytrzymał. Kiedy usłyszał, że Naruto woli chłopców poczuł się cudownie. On nigdy wcześniej nie żywił podobnych uczuć do... Ba! Sasuke nigdy przedtem nie żywił jakichkolwiek uczuć. Jedynym wyjątkiem od zawsze był ten Młotek, który wprowadzał go w stan złości, przynajmniej wcześniej. Nigdy wcześniej nie odczuł do niego takiej chęci. Nigdy nie czuł czegoś takiego do dziewczyny, a co dopiero do chłopaka. Nie był homofobem, przecież czytał swoje kochane mangi, ale gejem też nie!
I co on ma teraz zrobić? Pocałował go! Tak po prostu! Coś go pchnęło i... no stało się. Czasu nie cofnie. A szczerze mówiąc chyba wcale by nie chciał. Jego usta były takie miękkie, zwłaszcza gdy oddał pocałunek, a jego ręce tak czule dotykały jego włosów. Ale czy to oznacza, że Młotek też coś do niego czuje?
Takie myśli zajmowały Uchihe podczas szybkiego powrotu do domu.
Wpadł przez drzwi. Zdyszany i spocony.
- Wróciłem!- powiadomił zwyczajnie. Przynajmniej chciał żeby brzmiało to zwyczajnie.
- Sasuke! Witaj w domu!- usłyszał odpowiedź z kuchni. Wszedł do pomieszczenia, a gdy zobaczył brata nie wytrzymał. Pękł ze śmiechu i osunął się na podłogę trzymając za brzuch.
- Sasuke! Jak możesz śmiać się ze starszego brata, który próbuje ugotować coś nowego?- naburmuszył się Itachi.
- To... to nie d... dlatego! Hahaha! Itachi! Skąd masz takie wdzianko?!- spytał ledwo powstrzymując następną falę niekontrolowanego śmiechu.
- Co?- starszy przechylił głowę nie rozumiejąc brata.
Powodem śmiechu był różowy fartuszek sięgający przed kolano, przypominający bardziej sukienkę niż strój kuchenny. Fartuszek miał na przodzie dużą kieszeń jak u kangura z wyhaftowanym na środku uśmiechniętym serduszkiem.
Itachi miał rozpuszczone włosy, które sięgały mu do pasa, a żeby nie przeszkadzały w gotowaniu założył sobie opaskę. Tak! Macie rację! Różową opaskę. Wyglądał wtedy tak słodko i niewinnie.
Sasuke podszedł do brata i dał mu pstryczka w czoło.
- Jeszcze dorobić ci piersi i będziesz kobietą.- skomentował jego strój.
- Och! Sasuke! Przestań! Zawstydzasz mnie! Kyaa!- kręcił się Itachi.
- To nie miał być komplement! Nienawidzę kiedy grasz te swoje głupie role!- powiedział zdenerwowany i położył się na kanapie, chwytając wcześniej pilota.
- To się nazywa gra aktorska.- ofuknął go starszy brat.- Sasuke? Coś się stało?- bardziej stwierdził niż zapytał. Sasuke na szczęście siedział do niego tyłem, więc brat nie mógł zobaczyć rumieńców, które wykwitły na jego bladej skórze. Itachi zawsze wyczuwał nastroje swojego kochanego młodszego braciszka. Nawet kiedy Sasuke w domu nosił tą swoją maskę obojętności. Itachi wiedział, zawsze.
- Nie, nic.- skłamał. Nie chciał aby tak głupia rzecz, którą dzisiaj dokonał wyszła na światło dzienne.
- Sasukeeee.- jęknął Itachi i ściągnął swój fartuszek, po czym usiadł obok nastolatka na kanapie.- Nie uda ci się przede mną ukryć swoich uczuć. W sumie ostatnio mi mówiłeś.- zamyślił się.- Jak to było? "Kocham go, naprawdę go kocham". Tak?- próbował zdenerwować młodszego co mu doskonale wyszło.
- Przestań! Itachi! Jesteś starszy, nie powinieneś zachowywać się jak dzieciak.- burknął Sasuke, odwracając wzrok.
Itachi oparł łokieć na skrzyżowanych nogach i podparł głowę wpatrując się przenikliwie w młodszego brata.
- Więc? Co się stało?- zapytał, już bez żadnych złośliwości w głosie. Sasuke popatrzył w szczere oczy brata i westchnął głośno. Już chciał powiedzieć co go nęka, ale jednak znowu przybrał maskę zimnego drania.
- Nie muszę nic tobie mówić.- odparł ozięble i ruszył przez kuchnie. Itachi oparł się o brzeg kanapy.
- I jak było u Naruto?
To jedno pytanie, a właściwie to imię wywołało u niego kolejne rumieńce. Stanął i zacisnął dłonie w pięści.
- Tak myślałem. Więc coś się stało między Tobą a Naruto. Pokłóciliście się?- pytał dalej niezrażony niczym Itachi.
- Nie... Wręcz przeciwnie.- powiedział cicho, dalej stojąc tyłem do brata.
- Przeciwnie?
- Yhym. Ja...- zaczął, ale w następnej chwili kucnął na dywanie i zaczął targać swoje włosy.- aaaaa!!! Jak mogłem zrobić coś tak głupiego?!!!!- obwiniał siebie.
- Sasuke. Co zrobiłeś? Pierwszy raz pokazujesz mi swoje prawdziwe emocje i to bez...
- Tak, wiem wiem. Może wreszcie chcę się uwolnić od tej obojętności...!!!- krzyknął.- ...i przeszłości.- dokończył ciszej i spowrotem wstał.
- Jak naprawdę tego nie chcesz to nie musisz mówić.- powiedział przepraszająco Itachi.
Sasuke skinął głową i pobiegł na górę do swojego pokoju.
- Ale teraz powinieneś powiedzieć, że mi ufasz i powiesz!!! Sasuke!!!- nie usłyszał żadnej odpowiedzi i zrezygnowany rozwalił się na kanapie i przeglądał programy telewizyjne.
- A szykowała się taka miła rozmowa braci.

Sasuke od razu rzucił się na łóżko.
Czemu ja go pocałowałem?!! On mnie znienawidzi! Znaczy się. Lubi chłopaków, ale niekoniecznie mnie.
Myślał gorączkowo Sasuke. Och, gdyby wiedział jak bardzo się myli.
Takimi właśnie rozmyślaniami zajmował się nasz Sasuke przez kolejne dwie godziny, póki nie usłyszał dzwonka do drzwi i znajomy głos.
- Cześć Itachi. Jest Sasuke?
- Tak, jest u siebie. Jakby co to jestem w kuchni.- poinformował Itachi, a po chwili słychać było skrzypienie schodów i pukanie do drzwi.
_______________________________________
I jak mi dzisiaj wyszło?

Od teraz notki będą się pojawiały różnie. Nie co tydzień, nie co dwa. Nie wiem kiedy. Kiedy będę miała czas. 
Ale będę miała większy zapał jak będziecie komentować moje notki. Hihi. Wiem wiem znowu szantaż. :D

W następnym rozdziale:

Wkurzona Sakura. Zakłopotany Sasuke. Naruto, który nie ma ochoty na ramen(Wiem dziwne) oraz do akcji wkracza Kakashi, którego będzie coraz więcej.
Będzie także więcej kłótni Naruciaka z Saskiem. :D

Do następnego rozdziału. Jaa neeee!(Do zob.)