środa, 6 kwietnia 2016

HWTM 19

Rozdział 19 - Spotkanie w wesołym miasteczku

Tego dnia wszyscy (no prawie) byli w dobrych humorach. Z uwagi na to, że dawno nie urządzili sobie takiej wycieczki. Naruto stresował się jeszcze bardziej. Miał w końcu dać prezent swojemu chłopakowi. Pierwszy prezent. On z Kibą jako pierwsi pojawili się w parku obok wesołego miasteczka "Hanabi". Czekali i czekali. W pewnym momencie Inuzuka poderwał się z ławki i podszedł do fontanny.
- Kiba?- ach ten pytający ton.
Ten wziął duży wdech i wrzasnął
-KUSOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Blondynek, aż podskoczył.
- Dzisiaj to zrobię! Wyznam Sakurze co czuje! Dzisiaj...- odwrócił się i zamarł.
Sasuke właśnie przytulił Naruciaka od tyłu.
- Nono, więc w końcu się zdecydowałeś. Odważny ruch.
- Sas... nie.. to tylko.. ja ..etto
- Spoko Kiba. Gdybym był paplą już by wiedziała.- usiadł na ławce.
-Sasuke- wokół Kiby zamigotały światełka wdzięczności i podziwu.
- Ohayo Sasuke.- uśmiechnął się tym swoim najpiękniejszym uśmiechem nie mającym w sobie ani odrobiny skazy.
Brunet ponownie przytulił chłopaka po czym lekko musnął go w usta.
- Ohayo Lisku.- uśmiechnął się prawie podobnie.
- Ach! Jak ta miłość zmienia ludzi.- westchnął nadchodzący Itachi. Brat posłał mu piorunujące spojrzenie.
- Widzieliście? Tylko na Ciebie patrzy w TAKI sposób.- pokazał starszy, po czym zebrani wybuchnęli śmiechem.
Włącznie z Deidarą i... Sasorim niby też, choć jak zawsze jego wyraz twarzy niewiele się zmienił.
- Ładnie wyglądasz aniołku.- szepnął do ucha blondyna, który tylko odwrócił głowę zarumieniony.
- Baka...
Sasuke uśmiechnął się do siebie.
włącz - sielankowa muzyka
- AAAAA! Ja chcę już iść! Gdzie wszyscy?!
- Ohayo Naruto-kun- pojawiła się tuż obok niego Karin.
- UŁAAAAAA! Karin! Nie strasz mnie tak.
- Gumenasai... Jesteś taki słodki, że nie mogłam się powstrzymać!- błoga mina.
- Karin. Lepiej uważać.. - zaczął niby szeptem starszy Uchiha - mój braciszek to straszny zazdrośnik. Uważaj na słowa, bo.. zginiesz.-ostatnie słowo wypowiedział rodem z horroru.
- Ech?
- Słyszałem to idioto!- walnął go Sasuke.- nie rozpowiadaj głupot.- kątem oka zauważył jak Kiba przytula Naruto, w geście eksperymentu.- Kiba!!!!! Łapy precz od mojego Naruto!!!.
Stanął przed nim przy czym wyglądał jak kot, który prychając broni swej własności czy potomstwa.
- Sasuke! Nie wariuj.- skarcił go chłopak.
- wcale nie wariuje.
- Wariujesz.
- Wcale nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Wcale nie..
Pewnie trwałoby to dłużej gdyby właśnie nie podeszła do nich..
- Sakura-chan!!!- podbiegł do niej Naruto.
- Ohayo Naruto! Minna! Ohayo!- uśmiechnęła sie do wszystkich, włącznie z Sasorim, któremu posłała nieco zmieszany uśmieszek.- widze, że już prawie wszyscy są. Jeszcze tylko Suigetsu i Hinata z Nejim tak?
- Hai. Czekam na Hinatkę, ostatni raz z nią wyszedłem chyba na plac zabaw w podstawówce.- Naruto zamyślił się.
Gadali jeszcze jakiś czas. Na szczęście gdy zaczęli się niecierpliwić zauważyli nadciągającą trójkę. Suigetsu wlókł się z tyłu. Neji szedł obok swojej kuzynki, która była wg pozostałych wyjątkowo ładnie ubrana. Sukienka wybrana poprzedniego dnia, lekkie kreski na powiekach zrobione eyelinerem oraz część włosów spięta w kitkę, a pozostałe opadały na jej ramiona.
- Hinataa-chaaaan!!!- krzyknął Naruciak.- Wyglądasz dziś meeeeega ślicznie. Ta sukienka idealnie podkreśla kolor twoich oczu wiesz?
Nieźle Neji-san. Podziękowała kuzynowi w myślach. Pozostali owszem skomplementowali wygląd dziewczyny przez co ta nieco się speszyła.
Sasuke strzelił językiem co usłyszała tylko stojąca obok Karin.
- Hmm? Co jest Sasuke?
- Nic.- burknął, włożył ręce do kieszeni i ruszył w ślad za innymi którzy poszli już w stronę miasteczka. Do Karin podszedł Itachi.
- Co jest?
- Nic, a co?
- Karin chan- ten cwaniacki uśmiech- uśmiechasz się tak jak ja, a to nie wróży nic dobrego.
- Itachi jesteś niemożliwy.. ah! Gumenne. Jesteś starszy powinnam powiedzieć -san.
- hahaha. Daj spokój! Gadajmy normalnie - wystawił jej język.
- Itachi!
- Własnie tak.- zaśmiał się.

- Widać, że twój brat lubi Karin.- stwierdził Naruto patrząc na tamtych.
- Yhy...- odburknął brunet.
- Sasuke? Co jest?
- Nic.- odparł i z rękami w kieszeniach ruszył szybciej.
- ej! Czekaj!- a Naruto za nim.

Przez cały pobyt w wesołym miasteczku Sasuke nie spędził z Naruciakiem za dużo czasu. Wszędzie wpieprzała się - jak to pięknie stwierdził młody Uchiha - Hinata.
- Naruto-kun! Chodźmy na tę kolejkę
- Naruto-kun tam jest coś nowego!
- Naruto-kun zobacz! Labirynt!

Ręka mnie świerzbi, ale przecież nie uderzę laski. Co by tu zrobić? Jak go odciągnąć?

Kiba szedł z Sakurą, która wpatrywała się jak w obrazek w Sasoriego idącego przed nią z Deidarą.
- Sakura..Sakura.. Sakura!- wrzasnął jej do ucha.
- Kiba? Co jest?
- Wołam cię od paru sekund, a ty mnie nie słyszysz choć stoję obok.- udał obrażonego, a może wcale nie udawał.
- Przepraszam Kiba.- zaśmiała się nerwowo.
- Nieważne.- westchnął.- Musimy coś zrobić.
- Hę? Z czym?
- Z TYM- wskazał Hinatę prawie przylepioną do Uzumakiego, która ciągnie go do następnej atrakcji.- I z TYM.- tym razem pokazał Sasuke, który gdyby wzrok mógł wywiercać dziurę Hinata już by zniknęła.
- Hmmm... No wiem. Nawet my mało z nim dziś gadamy, a to w sumie urodziny Sasuke i to powinien być ich dzień. Co by tu...
- Znam ten wzrok Sakura. Masz pomysł.- wyszczerzył rząd białych zębów.
- Nani nani? Jaki pomysł?- zainteresował się starszy Uchiha.
- Pomóż nam Itachi. Chcemy jakoś odciągnąć Hinatę.
- Słuchaj Itachi.. Ja z Kibą... szeptu szeptu szeptu, a Ty w tym czasie, szeptu szeptu szeptu....
- Nie ma sprawy.- ukazał kciuka.
- Już się robi!- skopiował go brunet.
- Kiba ja wiem, że jestem cudowny i w ogóle, ale nie kopiuj mnie.- cała trójka się zaśmiała.

Plan rozpoczęty. Pewnie ciekawi Was co się działo z pozostałymi uczestnikami wycieczki. Otóż Neji razem z Suigetsu zabrali Karin do domu strachów, a Deidara i Sasori poszli na lody. Aaaach. Sakura chciałaby się przyłączyć, ale teraz najważniejszy jest Naruto. Tak postanowiła.


- Hinata-chan. Robi się ciemno. Zaraz będziemy musieli....
- Hai, hai, ale Naruto-kun chodźmy jeszcze tam!- wskazała na oświetlone koło młyńskie.
Chciałbym pójść tam z Sasuke.
- Hinata-chan posłuchaj, ja...- oczywiście nie dokończył gdyż przerwał mu swoim cudownym głosem Itachi krzycząc.
-HINATA!!!!
Dziewczyna, aż podskoczyła.
-H..hai?- trochę przestraszona i trochę zła.
- Chodź, muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.- wyraz jego twarzy nie twierdził inaczej.(hmph! Poważny Itachi. No pęknę ze śmiechu).....szeptał jej coś do ucha.
- Naruto-kun. Dziękuję za dzisiejszy dzień. Do jutra.- uśmiechnęła się i pobiegła za Itachim.
Blondynek stał chwilę skołowany, choć nie trwało to długo z uwagi na pojawiającego się znikąd Kibę, który pociągnął go za rękę. -He? Co jest grane? Kiba?
- Nie marudź! chodź!- śmiał się.
- Ale...
- nie ma żadnych "ale"!!!- wyszczerzył się.- w końcu Sasuke też chce z Tobą pobyć.
Takie wyjaśnienie mu wystarczyło.
-Okej.


Sasuke siedział sam na ławce po drugiej stronie.
-Sasuke... czy to nie Ty miałeś dziś spędzać czas z Naruto?
Ledwo to powiedziała, a już poczuła ogarniającą ją wszechobecną złość rozpełzającą się niczym maź dookoła Sasuke. Coś jak aura... negatywna.
-Ach?!... I co w związku z tym?- lód w całej okazałości.
- ech... jesteś niemożliwy.- westchnęła i złapała go za ucho ciągnąc za sobą. Sakury nigdy on nie przerażał. To ona była tą której wszyscy się bali. Pomijając fakt, że kiedyś jej się podobał.
- I.. tetetet Ite yo! Sakura! Dokąd my... Ite!

W tym momencie nasi zakochańce stanęli twarzą w twarz. Nagle poczuli pchnięcie i polecieli w stronę... wagonika od koła młyńskiego.
- Życzymy miłego kursu!- krzyknęli machając przyjaźnie.
Obaj chłopcy podziękowali im skinieniem głowy...
Wreszcie... wreszcie mogli być SAMI.

czwartek, 31 marca 2016

HWTM 18

SPIS TREŚCI

I jest!!!!! Rodział nastepny jesli ktoś na to czekał.
Dedykuję ten rozdział Hasan, jako że jako ostatnia dodałaś mi komentarz :)
Miłego czytania życzę. 
Dajcie znać co myślicie i czy chcecie jakieś konkretne oneshoty z postaciami z innych anime. :)

18 - Przeddzień spotkania

Miłość jest jednak cudowna. Każdy zakochany tak powie. Może to lekka przesada, ale ludzie naprawdę pomimo trudności z każdym dniem potrafią kochać siebie nawzajem coraz bardziej. Przypominamy, że urodziny księcia ciemności nie były jeszcze obchodzone dlatego.. Dzisiaj jest piękna słoneczna sobota. Mijają 2 tygodnie od kiedy Sasuke i Naruto są tak na serio i szczęśliwie razem. Wieciew takie aż "rzygam tęczą". Oboje pomyśleli, że fajnie byłoby wyjść całą paczką na miasto i jednocześnie celebrować 17 urodziny bruneta. Dawno tego nie robili z uwagi na to, że ICH paczka znacznie się rozrosła. Jakby tu wymienić wszystkich no to:
Naruto z Sasuke, Itachi razem z Deidarą i Sasorim, który okazał się ich kumplem co Sakurę bardzo uszczęśliwiło (Kibę niekoniecznie, choć do gościa osobiście nic nie ma. dop. aut.) W końcu nie zapominajmy, że starszy chłopak podobał się dziewczynie. Wracając do listy. Dalej jest Kiba, właśnie Sakura, Neji (Hinata też z nimi czasami wychodzi), Suigetsu, Karin... Ktoś jeszcze? Hmmm... To chyba wszyscy. To będzie.... raz, dwa... 11 osób licząc z Hinatą. Na dzisiejszą sobotę umówili się tydzień temu, aby każdy znalazł czas.
Sasuke spowrotem mieszka z bratem, a Naruto z wujkiem. Jeśli chodzi o ekhm... TĘ sprawę to nasi główni bohaterowie nie posunęli się dalej. Głównie przez traumę Uchihy. Niby taki zawsze dominujący, ale chyba każdy miałby opory. (biedny Sasuś!!!!) Ale przecież po co się spieszyć, jest czas.

Spójrzmy jak wygląda przeddzień soboty dla każdego z nich.
Naruto spał dziś u Kiby. Przegadali trochę do 2 rano. Rozmowa dotyczyła ich kochanej Sakury. Właściwie nasz aniołek od dawna wie o uczuciu przyjaciela do dziewczyny, ale powiedział że nie zdradzi tego sekretu. Sam nie chciałby żeby ktoś powiedział coś takiego. Kiba był coraz bardziej zrozpaczony, bo do teraz Sakura nigdy nie miała chłopaka. Tfu! Teraz tez nie ma, ale coraz lepiej dogaduje się z tym spokojnym Sasorim.
Inuzuka odczuwa zagrożenie z jego strony.(i słusznie) Sam nie wie co ma zrobić, aby wyrwać się z tak zwanego Friendzonu.
- Może po prostu ją gdzieś zaproś. Pomyśli, że to zwykły wypad, a ty jej to wyznasz.- popatrzył na niego leżąc na śpiworze.
- A tobie było łatwo?- żachnął się trzymając ręce pod głową.
- Eh... No.. nie bardzo, ale gdy to zrobiłem poczułem ulgę.- uśmiechnął się na przypomnienie tego wydarzenia, a gdy spojrzał na przyjaciela ujrzał minę mówiącą: "Jaja sobie robisz?"


coś w ten deseń

- Może zostanę gejem i nie będę miał tych problemów z dziewczynami.- spojrzał w drugą stronę.
- Kiba. Przestań robić taką minę. Heh. Jesteś naprawdę zrozpaczony co?
Szatyn usiadł na łóżku i popatrzył za okno.
- Mamy dzisiaj bardzo ładną noc.(music - włącz) Wiesz co Naruto?
Chłopak wpatrywał się w niego z pełną koncentracją.
- Za każdym razem gdy patrzę na nocne niebo, na gwiazdy czy księżyc. Zastanawiam się jak one wyglądają teraz z jej pokoju. Myślę czy kiedy ja w nie spoglądam ona też to robi czy może już śpi?
- Kiba? Co ty..- zmartwił się przyjaciel widząc cieniutkie stróżki łez na jego policzku.
- Wybacz Naruto.- mówił cicho.- mogę ten jeden raz pokazać ci swoją słabszą stronę? Nie lubię się tak chować. Nie lubię być w takich momentach sam, choć przeważnie jestem.
- Pewnie. W końcu od czego są przyjaciele.- uśmiechnął się aby dodać przyjacielowi otuchy.
- To wszystko co mówię. Brzmi egoistycznie. Oczywiście, że chciałbym żeby jej uśmiech zwrócony był tylko do mnie jak i tego żebym był w jej sercu tylko ja. Ale wiesz co?- spojrzał na niego z mokrymi policzkami i oczami pełnymi łez, które zakrywały jego pole widzenia.- Jeśli ona nie będzie ze mną szczęśliwa to to wszystko nie ma sensu. Moje uczucia nie mają wtedy sensu...nie ma..ja..
Skrzyżował nogi, o które oparł mocno teraz wyprostowane ręce. Głowę miał pochyloną, ale w świetle księżyca widać było błyszczące łzy, kapiące na pościel i jego dłonie. Blondyn wstał, usiadł naprzeciw chłopaka na kolanach. Położył mu rękę na ramieniu.
- Hej Kiba. Spójrz. Czy przed chwilą nie mówiłeś, że przy mnie nie chcesz się powstrzymywać? Więc nie rób tego. Kiba oparł głowę o tors chłopaka. Dobrze, że już było późno i wszyscy spali. Jego płacz był naprawdę głośny. Kiedy zasnął z wyczerpania, Uzumaki okrył go kołdrą i sam położył się spać. "Czyli to nie jest tak, że to wszyscy mnie wspierają. Ja też muszę wspierać moich przyjaciół. Nie mogę ciągle myśleć o sobie". Przed snem napisał jeszcze sms do swojego chłopaka "Dobranoc Bakayaro :)"


*****


Starszy Uchiha razem ze swoimi starymi przyjaciółmi urządzili sobie popijawę przez co Sasuke nie mógł zasnąć. Chciał się wyspać, aby jutro być w pełni sił. Widocznie tamtym nie zależało, aż tak. Zostawił telefon w pokoju, a gdy po niego zszedł...
- Ano naaaa..- zaczął nieprzyjemnym głosem.
- E? Sasuke. Doshita?- zapytał Itachi.
- Czy wy macie jutro zamiar iść z nami?- skrzyżował ręce na piersi.
- Ej patrzcie! To pozycja obronna Sasuke.- nie wiadomo skąd na jego nosie pojawiły się okulary.
Tamci przytaknęli. Mmmm Mmmm. A Uchiha kontynuował.
- Spójrzcie jak ułożone są dłonie. Całkiem pokrywają przedramię co oznacza, że osobnik jest pewien swojego celu. Poza tym ten wzrok.- wskazał palcem.- To jest oczywisty wzrok mordercy, który oczywiście zmienia się całkowicie w zetknięciu z panią...ups przepraszam, z PANEM jego serca. Ponadto..
Przez cały ten wywód Sasuke zachowywał się jak wulkan, w którym zbiera się lawa, a wybuchł właśnie...
- I-TA-CHIIIIIIII!!!!!! 
Teraz.
- Chcesz zginąć?! Pytam się ciebie? Co to miało być w ogóle?! Uwielbiasz mnie denerwować co?! AAAAAAA!!!!- trzepotał starszym bratem tak, że tamten niezdolny był do mówienia.

- A teraz idźcie spać.
- Ejjj. No weź braciszku. Napij się z nami trochę...
- Itachiiii- syknął przez zęby.- jak ty masz zamiar jutro wstać haa? Poza tym ty i tak już jesteś ostro wcięty skoro chcesz się ze mną podzielić swoim ukochanym piwem. 
- Eee.. Sa..s.ke Ja nie.. mo..ge oddy...
-I bardzo dobrze! Chociaż..- puścił brata.-wy wyglądacie na całkiem trzeźwych.- Przypatrzył im się uważnie i wybuchnął śmiechem widząc co mają założone na dolne partie ciała.
- Sasuke-kun.- rzekł jak zwykle spokojnie Sasori.
- Nie śmiej się z nas...- nadął policzki Deidara.
- HAhahahahahahaha.... Skad Wy.... No nie mogę... Nie wtrzymam!!! Hahahah
- Chcesz jedną sasuke?- uśmiechnął się zachęcająco Itachi
- Nie ma mowy! Skąd macie te kiecki od mundurków i to jeszcze wasz rozmiar?! Choć w sumie jesteście szczupli więc... chwila! Po co to założyliście.
Deidara wstał i obrócił się parę razy(nie bez trudu), aby zaprezentować ładne buciki, podkolanówki, czarną spódniczkę do kolan i rozpiętą koszulę bez rękawów.
- Nie uważasz, że jesteśmy przystojni? 
- Nie.
- To było szybkie. Ale wiesz co Sasuke?- zaczął długowłosy.
- Sasuke-kun.. Jedna dziewczyna zapłaciła nam po 2400yenów(ok 100zł) za założenie tych ciuszków w sklepie i za zrobienie sobie z nami zdjęcia.
- Jak zwykle Sasori nie widać po tobie, że jesteś pijany.
- To nie wszystko!!!!- wrzasnął Itachi.
- Człowieku jest 23. Weź się trochę...
- Zaproponowała im pracę! Tam gdzie ja?
- E? Przecież ty... jaką pracę? I znów gdzieś indziej pracujesz Itachi? To niezdrowe tak co chwilę zmieniać pracę.- westchnął i napił się wody.
- Umm! Pracuje w hostklubie i... Łaaaaa! Sasuke! Nie wypluwaj tak nagle. Teraz trzeba będzie..- zachwiał się.
- W jakim... co? Ty w host.. e?! Od kiedy?- tu spojrzał się na tamtych dwóch gdyż Itachi zasnął na dywanie.
- No wiesz. Jak zwykle się upił i powiedział, że będzie udawał hosta. Udało mu się świetnie i zaproponowali mu tam pracę.
- W twoich ustach nie brzmi to tak irracjonalnie Sasori-san.
- Eeeeeej! A my będziemy tam jako modele do zdjęcia w różnych ciuszkach i w ogóle.
- I.... to wam nie przeszkadza?
- Nie - odparli jednocześnie.
- Niech wam będzie. Ja idę spać. Oyasu...
Niestety poszedł spać znacznie później. Około 3 w nocy i to ledwo dotarł do swojego pokoju. Jednak im się udało go upić. Co za dranie... pomyślał, ale i tak było fajnie. Spojrzał na telefon. Była 3:00 i jakaś wiadomość.
- Naruto.. Słodki jesteś.
Wyklepał odpowiedz i zasnął w mgnieniu oka jak nie szybciej.


*****
Hinata spała dziś u kuzyna. Od niego z domu było bliżej do wesołego miasteczka. Właśnie przymierzała sukienki na nadchodzący dzień. Puk puk.
- Proszę.- była akurat ubrana w ciemnoniebieską po kolana sukienkę na ramiączka. Neji oparł się o framugę drwi.
- W tej nie idź.- wskazał materiał.
- E? Dlaczego?
-Najładniej wyglądasz w błękitnych.- podszedł do łóżka i pokazał tego koloru sukienkę przed kolano z falbankami u dołu i kwiatkiem na prawej piersi.
- Hmmm.- przyłożyła do siebie i spojrzała w lustro.- Nie jest za dziecinna?- zwątpiła.
- Stanowczo nie kuzyneczko.
Stanął za nią, razem odbijali się w lustrze. Powoli delikatnie dotykał lub wskazywał części ciała, o których mówił.
- Spójrz. Doskonale podkreśla Twoje, a właściwie nasze prawie białe oczy. Kontrastuje z twoimi ciemnymi granatowymi włosami. Będzie tylko lekko dotykać Twoich bioder, więc wyszczupli, a dekold wypełnisz tym co masz.
- Przestań! Dobrze, dobrze! Założę ja!- krzyknęła czerwona jak zachodzące słońce.
- Haha. Kuzyneczko, ale pamiętaj, że nawet jeśli usłyszysz od Naruciaka komplement on mówi to tylko dlatego, że Cię lubi...
Uśmiechnęła się do siebie
- ...ale nie kocha- wyszeptał.- Pogódź się z tym, że znalazł szczęście. Wiem, że cierpisz, ale pamiętaj że ja jestem tu dla ciebie. Naa?
- Yada! Nigdy tego nie zaakceptuje. Będę się starać!- determinacje można było wyczuć wchodząc do pokoju.
- Ech.- westchnął Hyuuga.- No dobrze. Tylko proszę nie zrań przy tym moich przyjaciół, tak?
- Oczywiście! Po prostu zobaczę czy może mnie pokochać, a jeśli nie, odpuszczę.- uśmiechnęła się.
- Okey. Oyasumi.
- Oyasuminasai.

*****

A co z Sakurą? U niej właściwie nic szczególnego się nie działo. Poza tym, że myślałam o Sasorim. W końcu dziewczęce zauroczenia polegają na ciągłym myśleniu o tej konkretnej osobie. Leżała w łóżku zastanawiając się jak będzie jutro ubrany, w co ona się ubierze... W ogóle nie pamiętała o świecie dookoła.. Nie wiedziała też, że w tym właśnie momencie Kiba płacze z jej powodu.. Ale gdyby wiedziała to jakby się zachowała? O tym później. Zasnęła trochę wcześniej przed Kibą i w przeciwieństwie do niego bardzo spokojnie. 

Karin długo pracowała. Robiła nadgodziny, żeby mieć całą wolną sobotę, więc gdy wróciła jedyne co udało jej się zrobić to zamknąć mieszkanie i dojść do łóżka. I PADŁA!
Z Suigetsu tez nie działo się nic szczególnego. Grał do północy w swoje gierki ninja, a potem w erotyki. Następnie gdy oczy już mu się kleiły położył się spać ze stojącą obok figurką Kubikiribōchō (figurka miecza przekazywana z pokolenia na pokolenie dla najstarszego syna jako pamiątka po przodkach).

Tak upłynął wieczór lub już noc całej naszej paczki. Jutro miało nastąpić długo oczekiwane wyjście do Wesołego Miasteczka, ale Itachi miał w zanadrzu coś jeszcze. :)

*Kubikiribōchō



_________________________
I jaaaaak? Podobało się? Ja jestem bardzo zadowolona szczególnie z mojego zabawnego Itachiego i jego tamtych dwóch. :p 

Zachęcam do oglądania anime "Haikyuu" - o siatkówce, a postacie są genialne. Nie ma tam romansów, ale są niepotrzebne. :) Coś jak "kuroko no basuke" i kreska świetna. Bohaterów wszystkich uwielbiam :)




poniedziałek, 14 marca 2016

"Kłamałem..." (Code geass)

Spis treści


OSTRZEŻENIE!!!!
Ten oneshot zawiera spoilery z anime, więc jesli ktoś nei oglądał to niech lepiej nie czyta, bo i tak większości nie zrozumie. (Zawiera fragmenty z anime)

Cudo - włącz
- Kłamałeś..prawda? O tym, że.. że mnie zabijesz- mówił tak cicho, ledwo słyszalnie. Umierał bardzo powoli, ochronił mnie.. ochraniał od samego początku i do samego końca.- o tym, że mnie nienawidzisz...ekh- skrzywił się.
- Rozumiem, przejrzałeś moje kłamstwa - posłałem mu mój uśmiech. Nie chciałem, żeby widział łzy.- Rzeczywiście jesteś moim młodszym bratem.
- To.. prawda. Ja wiem o.. o Tobie wszystko... bra...cie- zamknął swoje piękne oczka.
-Tak, dokładnie- uśmiechnąłem się ostatni raz i posmutniałem wkładając mu do martwej, zimnej dłoni medalik(prezent ode mnie, który zawsze miał przy sobie).- Twój brat jest kłamcą, Rolo. Twój brat jest...- nie dokończyłem. Patrząc na martwą twarz człowieka, który tak mnie pokochał, ja byłem. Byłem tak okropnym bratem, od chwili gdy sobie wszystko przypomniałem. Nienawidziłem Cie, ale... to przerodziło się w coś innego. Pokochałem Cię, jednak gdy wykrzyczałem swoją nienawiść, nie była ona prawdziwa..już nie... Po prostu się na Tobie wyżyłem. - ..Rolo...
   Nie potrafiłem wymówić nic innego. Tylko Twoje imię pozwala mi sprostać tej sytuacji.
Wziąłem Twoje ciało na ręce i włożyłem do swojego Knightmare. Chciałbym, żebyś latał jak ptak. Przepraszam, że nie mogę tego zrobić, zamiast tego oddam Cię morzu.

   Poleciałem nim niedaleko od plaży trzymając Cię przy swojej piersi.

- Rolo... Gume..gumenasai. Za to jak Cię traktowałem i... i za to, że kłamałem. Twój brat- zatrzymałem swojego robota nad morzem, otworzyłem wnętrze i dotknąłem Twojego policzka- .. Twój brat jest takim wielkim kłamcą.- pocałowałem delikatnie te zimne usta i rozpłakałem się.. emocje puściły. (nr.2 włącz)- Ro.. rolo... czemu to.. jedyny plus tego wszystkiego jest taki, że gdybym tego wszystkiego nie zrobił nie spotkałbym Ciebie... uznał..em Cię za b..rata.. już dawno. Gumen... gumenasai Rolo...- przytuliłem Cię najmocniej jak potrafiłem, choć już Cię nie było. Wziąłem Cię w ramiona i włożyłem powoli do wody. Ostatni raz dotknąłem Twojego policzka zanim pochłonęło Cię morze.
- Wrócę do Ciebie... obiecuję. Jak pokonam imperium.- zagryzłem wargi i wykrzyknąłem- spotkam się z Tobą!!!

***********************************************

Nie mogłem się doczekać. Wiem, że musiałem zniknąć. Dlatego to wszystko się stało. Skupiłem na sobie całą nienawiść świata i... umarłem. Dzięki temu mogłem się szybciej z Tobą spotkać. Rolo... biegnę do Ciebie. Wiesz co? Suzaku bardzo mi pomógł i cierpi razem ze mną. Będzie ciągle nosił tę maskę, ale wiem, że da radę. W końcu on też pragnął pokoju.
- Moc królów, zwana Geass, czyni ludzi osamotnionymi. Hehe, to chyba nie do końca prawda... Co? Lelouchu?
nr.3
C.C. miała rację. Ja straciłem wiele.. szczególnie Ciebie, ale wiesz co Rolo?...

Gdy stanąłem na brzegu TEGO morza uniosłem do góry ręce i uśmiechnąłem się przez łzy.

- Wróciłem, Rolo. Tak jak obiecałem. Dokonałem tego! Pokój, teraz jest pokój, a ja. Zostanę tutaj, z Tobą. Do momentu, aż nie będę mógł być z Tobą w pełni. Rolo...- uśmiechnąłem się, widzisz ten uśmiech? Jest dla Ciebie.-To już koniec Geass. Kocham Cię. Czekaj na mnie.





sobota, 12 marca 2016

Nowe opowiadanie

Spis treści

Słuchajcie chcę stworzyć nowe opowiadanie z postaciami z Naruto. Paring jak zwykle Sasuke i Naruto - innego nie uznaje. Ewentualnie tam milość Itachiego do braciszka :*

Ale chodzi o to, czy podobałoby Wam się, że to Wy byście wylosowali kim te postacie będą. Z zawodu, charakter, w kim zakochane itp.
Chcecie zrobić coś takiego?




poniedziałek, 7 marca 2016

"Kiedyś..." (Kuroshitsuji)

Spis treści

Mały Ciel Phantomhive bawił się w ogrodzie niedaleko swojego wielkiego domu. Rodzice obserwowali go siedząc na ładnym czerwonym piknikowym kocu.
- Mamusiu!!! Pójdę zobaczyć czy przyszła ciocia!- zawołał radośnie chłopiec.
- dobrze. Tylko wróć za chwilę.- pomachała mu gdy wbiegał w mały las.(To była wielka posiadłość).
Włącz


Chłopiec biegł myśląc radośnie o spotkaniu z ciocią, której dawno nie widział.
- Już się nie bój.- usłyszał dość przyjemny męski głos, więc zamiast skierować się w stronę bram skręcił lekko zbaczając z drogi. Nie znał tego głosu, a przecież w jego wielkim pałacu od lat pracowali ci sami ludzie. Widząc niedaleko pewnego mężczyznę podszedł bardzo powoli.
  Zauważył, że duży pan pomógł małemu kotkowi zejść z drzewa.
- Lubi pan koty?- zagadnął jak to dziecko-naiwnie.
Mężczyzna spojrzał na chłopca swoimi oczami, jakby nie z tego świata. Uśmiechnął się.
- Tak, bardzo lubię. Paniczu.
- Kim pan jest?- ukląkł obok niego i również pogłaskał kotka.
- Ja jestem...(zamilkł na chwilę) w zastępstwie, tylko dziś.
- Eeee... ale wie pan, ja też lubię koty.- wyszczerzył swoje małe ząbki.
- To dobrze, chyba będziemy się rozumieć. Niestety ja murze już się zbierać.- wstał.- Zaopiekuj się kotkiem.
- Poczekaj! Nie możesz zostać? Możemy się razem pobawić.
Mężczyzna uklęknął na jedno kolano i pogłaskał chłopca po głowie.

- Kiedyś się jeszcze pobawimy.- obiecał.
- Na pewno?- spytał z nadzieją chłopiec.
- Na pewno.
- A kiedy to będzie?- szybko spytał.
- Kiedy mnie zawołasz. Kiedyś nadejdzie taka okazja i wtedy będziemy się razem bawić, cały czas.- uśmiechnął się.
- Uhm!- ucieszył się chłopiec. Mężczyzna już miał odejść, ale Ciel złapał go jeszcze za poły czarnej koszuli.
- Ale..Muszę wiedzieć jak zawołać. Jak ma pan na imię?
- hmm... różnie mnie nazywają paniczu. A Ty? Jak uważasz, jakie imię mi pasuje?
- Hmm..- zastanowił się chwilę, spojrzał na kotka, a potem wyrzucił radośnie ręce w górę.- Sebastian!!!
- He? Dlaczego akurat to?- zaśmiał się brunet, zaskoczony własną szczerością.
- Bo tak wyglądasz! Jak miły, pomocny i lubiący koty Sebastian!
- Paniczu. Zobaczymy się niebawem.
- Obietnica!
- Co?
- Na palce!- bąknął chłopiec niezadowolony z niewiedzy zastępcy.
- Hehe. No dobrze. 
Kucnął spowrotem przy niewielkim dziecku i złożyli przysięgę małego palca.
- Obiecuję, że się pobawimy.

- Ciel!!!! Gdzie jesteś?!- usłyszeli panią domu.
Chłopiec odwrócił się w jej stronę.
- Mama! Właśnie rozmawiałem z panem ogrodnikiem.- uśmiechnął się.
- Z jakim panem?
- Z og...- chciał go przedstawić, ale pośród drzew stał tylko on i mały radosny kotek.- nieważne. Znalazłem kotka!
- Jej. Zabierzmy go ze sobą. Ciocia przyszła. Idziemy się przywitać?
- Tak!!! Ciocia!- i ruszył z mamą za rękę. 

- Jaki radosny, roześmiany i szczęśliwy chłopczyk. Masz tak piękną duszę. Żałuję, że nie jestem aniołem, który może Cię chronić.- patrzył smutnymi oczami.- Wybacz, że mnie spotkałeś.- spojrzał na swoją rękę.- ale nie martw się, dotrzymam obietnicy... Ciel Phantomhive.- po jego policzku spłynęła samotna łza.- Będziemy się bawić i już do końca będę się tobą opiekował... Obiecuję.

I zniknął. Kto by pomyślał, że demony płaczą...




czwartek, 25 lutego 2016

HWTM 17

17- (Nie)winne żarty Sasuke

Jak on śmiał! On... on... Przecież! No kurczę! Jak w ogóle mógł mnie tak wykorzystać! I na końcu to jego...- złapał się pod boki i uśmiechnął tak zawadiacko jak zrobił to brunet, a naśladując jego głos rzekł.- "To był żart młotku. Nie bądź taki naiwny".... AAAAAAA!!!!- wykrzyknął i usiadł na tę samą ławkę co w dniu gdy Sasuke pocałował go po raz pierwszy.
- No proszę, proszę. Kogo ja tu widzę?
- Co znó... A to Ty Kakashi-sensei?- zrobił znudzoną minę.
- Hehe. Ktoś tu jest zdenerwowaaaanyyyyy.- rozłożył się na ławce.
- Pfff. Niby kto? Ja? Miałbym być zły? Niby za co? Tylko za to, że Sasuke od rana robi sobie ze mnie żarty? Tylko dlatego?! No proszę Cie!! Grrrr...
- czyli serio to znów wina Sasuke.- westchnąl Kakashi.
- Tak! To jest ZAWSZE jego wina! Z naciskiem na ZAWSZE!- powiedział nabuzowany blondyn po czym odetchnął głęboko i rozluźnił się. Zakrył oczy ręką.- dlaczego akurat jego kocham?
- wiesz co Naruto? Może wróć do domu i daj Sasuke popalić co?
- ech?- gdy chłopak spojrzał w oczy nauczyciela spostrzegł dwa błyski.- Co sensei knuje?
Gestem kazał uczniowi nachylić się po czym wyszeptał mu do ucha kilka zdań.


*****

W tym samym czasie (uwielbiam to pisać dop.aut.) Sasuke leżał w "swoim" pokoju i rozmyślał czy aby nie posunął się za daleko. A teraz coś co wszyscy chcecie wiedzieć. Co zrobił Sasuke! Paparara! Po prostu powiedział, że jest gotowy no wiecie na co (hihi). Rumienił się przy tym i wyglądał jak zawstydzona panienka, a gdy Naruto myślał że on serio chce TO zrobić tamten pstryknął go w czoło mówiąc: "Baaaaaka! Serio myślałeś że bym tak powiedział?"
Może serio przesadziłem? Dalej myślał brunet. Puścił sobie swoją muzykę i zasnął.
Naruto nie przypuszczał że to będzie takie łatwe. Gdy niczego nieświadomy brunet drzemał sobie spokojnie nasz kochany blondynek położył się obok niego i chciał zrobić to co poradził mu sensei. Mianowicie chciał obudzić chłopaka i zrobić identycznie to samo co on.(Ai kotoba) Jednak gdy tak leżał i patrzył się na śpiącą twarz swoje chłopaka uśmiechnął się lekko i mimowolnie pogłaskał go po policzku.
- Jesteś taki piękny.- wyszeptał.- Dobra. Niech będzie. Ten jeden raz Ci wybaczę.- i zamknął oczy. Poczuł jak tamten okrywa ich kocem i przytula do siebie.
- Przepraszam mój Lisku. Już... tak nie zrobię.. Dla mnie... to też nie je... jest pro..ste. Po prostu przepraszam.
Blondynek zarumienił się na to zdrobnienie, ale słysząc zaspany głos bruneta ponownie się uśmiechnął i ułożył wygodniej.

Miało być śmiesznie albo może nawet wynikłaby z tego jakaś kłótnia, ale oboje byli zmęczeni. Ogólnie tym wszystkim co się działo wokół nich w ostatnim czasie. Spali sobie spokojnie. Blisko siebie. Wtuleni. Tak miało być już zawsze. I oboje w to wierzyli. Każdy w to wierzył i możliwe, że tak właśnie będzie.
________________________


No właśnie. Od dawna nie pisałam dlatego jest to taaaakie króciutkie. Mam nadzieje, że ktoś tu jeszcze zagląda.
<Rumieni się>


poniedziałek, 25 stycznia 2016

HWTM 16

Rozdział 16 - Niewinne żarty Sasuke

Naruto leżał na górze, w swoim pokoju. Wiedział, że wypił za dużo, ale tak było zawsze. O swoich rodzicach nie chciał jeszcze mówić. Nie chciał znowu widzieć tego zaskoczenia i współczucia. Zwłaszcza na twarzy Sasuke. Jak zwykle spojrzał w górę i uśmiechnął się. Ciemne, nocne niebo zawsze przypominało mu o oczach chłopaka. Cieszył się, że to wszystko się skończyło, ta cała sprawa z Peinem. Tak bardzo się wtedy bał. Bał się bólu, ale jeszcze bardziej o to, że mógłby już nigdy nie zobaczyć swojego ukochanego. To by było... okropne. Ponownie spojrzał w niebo, ale obraz zaczął mu się rozmazywać, a oczy powoli same się zamykały. Tak więc zasnął w ubraniach, nie przykrywszy się kocem.

Rano jak zwykle pierwszy wstał brunet. Wszedł najpierw do pokoju Konohamaru, ale ten spał w najlepsze z jedna ręką zwisającą z łóżka i nogami na poduszkach. Uśmiechnął się i poszedł do Naruto, a gdy zobaczył, że on leży w takiej samej pozycji jak jego brat zachichotał pod nosem.
Podszedł do chłopaka i zaczął lekko potrząsać jego trochę mniejszym ciałem.
- Naruto. Lekarstwa.- powiedział głośno, blondyn w odpowiedzi zamruczał coś cicho.
- Co? Naruto, wstawaj młotku.- uśmiechnął się.
- Sasiuke...mnymnym- zaskomlał jeszcze śpiący chłopak.- Zrób to... przecież chcesz...- uśmiechał się przez sen, a Sasuke zrobił wielkie oczy i zarumienił się jednocześnie.
- Sasukeeee..- mówił dalej chłopak przez sen.- No już!
Brunet wpadł na pewien pomysł. Fakt, że był nieco zaskoczony tymi słowami, ale musiał po prostu to zrobić.
Nachylił się nad blondynem i wyszeptał mu do ucha.
- Chcesz tego?
- Chcę! Dlaszego sały cas sie ze mnom drażnisz?!- krzyknął w odpowiedzi dalej z zamkniętymi oczami i złapał Sasuke za szyję.
- Jeśli tego pragniesz to zrobię coś innego.
- Sasuke!
Brunet zaśmiał się i zaczął opuszkami palców gładzić tors blondyna, który śniąc zaczął lekko sapać.
- Ja już... Sasuke! ha..ha...a!
Sasuke pocałował jego brzuch, a ręką zszedł na podbrzusze bładząc po nim okrężnymi ruchami. Naruto sapał coraz głośniej i wił się przez takie pieszczoty.
 W pewnym momencie gdy Naruto był już twardy Sasuke wziął do reki poduszkę i walnął go w głowę.
- Wstawaj!!! Chodź na śniadanie, a potem lekarstwa.
- Co?- spytał ledwo żywy i zarumieniony, a gdy zobaczył kto go budzi i przypomniał sobie swój sen jęknął cicho.
- S...Sasuke. J...już idę, tylko pójdę pod prysznic.- powiedział szybko.
- Okej. Tylko się pośpiesz!- powiedział i wyszedł z cwanym uśmieszkiem na ustach.
Naruto widząc swój stan ponownie jęknął, a po chwili usłyszał ze schodów.
- Może Ci pomóc w umyciu się?! W końcu bandaże! - krzyknął brunet.
- NIE! NIE!- krzyknął szybko Naruto.- Ja...eeee... ja dam sobie radę! 
- No dobrze! Tylko nie zamocz bandaża!
- Tak jest!- odkrzyknął i odetchnął, a za chwilę złapał inne ciuchy i poszedł się umyć i jakoś ogarnąć.
Jestem genialny, jego zarumienione policzki były tego warte, zaśmiał się w myślach Sasuke rozkładając jedzenie na stole.
Gdy do kuchni wszedł młodszy Uzumaki przestraszył się.
- Sasuke-senpai? ale... Dlaczego sam robisz śniadanie? Wyjdzie na to, że będziemy darmozjadami.- posmutniał, ale Sasuke poczochrał go po włosach i powiedział z uśmiechem.
- Tak fajnie spałeś, że nie chciałem cię budzić. To, że raz zrobiłem grzanki to nie koniec świata. Okej?
- No dobrze, ale jutro ja robię śniadanie. Tak Sasuke-senpai?
- Okej. ale muszę cię o coś prosić?
- Tak?- zamrugał oczami szatyn.
- Mów do mnie albo onii-chan albo po prostu Sasuke, albo jeszcze inaczej. Byle nie senpai. okej?
- dobrze nii-chan!- uśmiechnął się chłopak.
W tym momencie do kuchni wszedł Naruto.
- No wreszcie. Nie pomoczyłeś bandaży?- spytał Sasuke.
- N...nie.- powiedział cicho nie patrząc brunetowi w oczy i usiadł przy stole naprzeciwko Sasuke. Konohamaru usiadł obok nowego braciszka.
- Naruto? Coś się stało?- spytał doskonale wiedząc o co chodzi.
- He?! Nie, nic. Po prostu jestem jeszcze trochę zmęczony i głowa mnie boli.
- Nie dziwne, po tylu piwach wczoraj.
- Oj no! - nachmurzył się blondyn, więc Sasuke postanowił zaatakować.
- Dobrze się spało?- spytał próbując sprawić, aby Naruto patrzył mu prosto w oczy.
Jednak chłopak nie miał takiego zamiaru.
- Co?... Tak. Dobrze.
- Śnił Ci się koszmar?- upił łyk herbaty.
- N..nie, czemu?- zrobił to samo co brunet.
- No bo słyszałem jakieś krzyki.
Blondyn zakrztusił się herbatą.
- CO?!! Serio? No bo... tego... miałem lekki koszmar.- w końcu powiedział.
O nie, ty kłamczuchu, powiedział w myślach brunet.
- To ja wychodzę. Do zobaczenia! Naruto-nii, Sasuke-nii.- uśmiechnął się Konohamaru i złapał plecak.
- Trzymaj się - pożegnali go jednocześnie.
- No. To co Ci się śni..
- Nieważne.- powiedział zanim Sasuke skończył swoje pytanie.
- Skoro nie chcesz?- wzruszył ramionami upijając kolejny łyk.
Siedzieli chwilę w ciszy, a Naruto wiercił się niespokojnie. Natomiast Sasuke chciał znowu zobaczyć te wielkie rumieńce, więc postanowił zrobić coś jeszcze.


*****

Usłyszałam tylko jak trzaskają drzwi, a Naruto wychodzi szybko z domu zakładając czapkę. Miał bardzo poważną minę, jak nie on.
__________________________________

Może na początek tyle starczy? ;) Tak na razie po długiej nieobecności. Oki? <3