czwartek, 9 kwietnia 2015

1 - Pierwsze wrażenie jest najważniejsze


Jak zwykle z cudownego snu zbudził go dźwięk budzika. Chłopiec zrzucił urządzenie z szafki i wstał. Najpierw się rozciągnął po czym poszedł do łazienki. Ochlapał twarz zimną wodą co go bardziej rozbudziło. Założył swój ulubiony komplet ubrań. Pomarańczowe rybaczki, biała koszulka z pomarańczową spiralą na środku i najwygodniejsza bluza tego samego koloru co spodnie. Wziął torbę i zszedł na śniadanie.
Przy stole siedział już jego młodszy brat i wujek Jiraya.
- Ohayo! Onii-chan! - wyszczerzył się Konohamaru.
- Ohayo! - odpowiedział blondyn, ziewnął i poczochrał brata po włosach jak to miał w zwyczaju.
-Widzę, że ktoś się nie wyspał. Siadaj i jedz tosty bo się spóźnisz.- odezwał się Jiraya.
Naruto zjadł śniadanie i popił mlekiem. W tym czasie Konohamaru też już zjadł swoją porcję.
- Powodzenia na rozpoczęciu chłopcy.- życzył im wujek.
- Hai! Wychodzimy!- krzyknął młodszy.
Naruto zaczynał teraz liceum, a jego młodszy brat drugą klasę gimnazjum. Szli i żartowali po drodze. Zawsze mieli ze sobą dobry kontakt, a po TYM zdarzeniu stali się sobie jeszcze bliżsi.
- To pa! Naruto! Dziś ty robisz pranie! - pożegnał się i zniknął za rogiem. Starszy mu pomachał i ruszył na stację.
Idąc rozmyślał nad tym z kim będzie w klasie. Miał nadzieję, że ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi. Cieszył się, że ich ma. Wcześniej był ofiarą i wyrzutkiem przez swojego wujka (nie Jiraye), który popełnił zbrodnię (nawiasem mówiąc odsiaduje ją teraz w więzieniu). Każdy bał się blondyna. Ludzie bali się tego, że stanie się on taki sam jak Kyu. Dlatego nie pozwalali mu bawić się ze swoimi dziećmi. Konohamaru miał łatwiej, bo nie mylili go z wujem, do którego Naruto i jego ojciec byli bardzo podobni.
Ciekawe w jakiej klasie będzie ten Drań?
Pomyślał i wpadł na słup.
- Iteeeeee!!!!
Poczuł klepnięcie w plecy.
- Naruto. Jak zwykle rozkojarzony. Hahaha!
- Kiba! Weź się odczep.- fuknął na kolegę.
- Cześć Akamaru.- pogłaskał pieska, a ten zaszczekał zadowolony.
-  A gdzie Sakura?- zapytał troszkę speszony.
- Jak zwykle! Sakura zawsze najważniejsza, a o mnie to już nie myślisz! Jak możesz być taki bezduszny!- mówił teatralnie wyrzucając ręce w górę.
- Kiba! Przepraszam, że o tobie zapomniałem! Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie!- podjął zabawę blondyn.
Zapadła cisza po czym oboje zaczęli zwijać się ze śmiechu.
- Dlaczego już od rana musicie być tacy głośni!!!
- Hee?- oboje spojrzeli w stronę, z której usłyszeli to stwierdzenie i zrobili niezbyt inteligentne miny.
- Hahahahaha!!! Hahahaha!!! Jak wy wyglądacie!!! Haha! Błagam! Przestańcie! Hahaha!- teraz to dziewczyna zwijała się ze śmiechu.
- Sakura-chan. Ty też?- powiedział błagalnym tonem Naruto.
- Dobrze. przepraszam. Cześć! I jak wyglądam?- spytała ocierając ślady łez.
Wygląd dziewczyny był powodem ich głupkowatej miny. Sakura miała na sobie białą sukienkę przed kolano, która powiewała na wietrze, a jej włosy zostały ścięte na długość szyi (zapewne u fryzjera).
- Nieziemsko!!!- podniecił się Naruto.
- Odjazdowo. Pasują ci takie włosy i w ogóle.
Naruto ma teraz zbereźne myśli.- wyszeptał brunet udając, że Naruto tego nie słyszy. To był błąd. Dostał po głowie od obojga.
- Sam jesteś zboczeńcem Kiba!- krzyknęła, po czym dodała już łagodniej.- Dobra. Już chodźcie, bo się spóźnimy.

***

- Coooooooooooooooooo???!!!!!!!!!
- Naruto. Perzcież nie będzie, aż tak źle.- Pocieszała chłopaka dziewczyna.
-Ale on...!!! Dlaczego znowu musimy być razem w klasie?!! I dlaczego wy musicie być w innej?!!
- Też nie jestem szczęśliwy, że będę z tą czarownica w jednej klasie.- powiedział Kiba udając załamanie co przypłacił porządnym kopniakiem w plecy.
- Powiedz to jeszcze raz.- syknęła zaciskając dłoń w pięść.
- Dobra. Trudno. Idę do klasy.- powiedział zrezygnowany blondyn.
- Powodzenia!- życzyli przyjaciele.
Dlaczego? Ja nie chcę! Wkurza mnie. A może to będzie jeszcze lepsza okazja żeby go pokonać? Co za straszny drań! Nienawidzę go, choć trzeba przyznać, że jest niesamowity. Najprzystojniejszy, najlepszy we wszystkim. Musi mieć jakiś słaby punkt. I ja go odkryje!
Postanowił, po czym tak jak z rana w coś uderzył. Ale tym razem to coś do niego powiedziało.
- Uważaj! Młocie!
- Sasuke!... Ty lepiej uważaj!- odpyskował.
- To ty na mnie wpadłeś, Uzumaki!- krzyknął już trochę wkurzony.
- Patrz gdzie idą ludzie!
- Przecież to nie ja w ciebie walnąłem! Debilu!
Dłonie obydwu chłopców zacisnęły się w pięści.
- Sam jesteś debilem debilu!
- Jesteś za głupi żeby zrozumieć tak proste słowa! Patrz! To jest pięść- wskazał na swoją dłoń, a potem wycelował palec w twarz Naruto.- Chcesz żeby znalazła się ona na twoim nosie?!!
- Tylko spróbuj draniu!!!
- A spróbuję!!!
Pięści poszły w ruch.

***

Dwóch największych wrogów w jednym pokoju, a konkretnie w pokoju dyrektorki.
- Panuj nad sobą młocie.- szepnął brunet.
- Ja? To ty mi groziłeś! Pierwszy dzień szkoły, a ja już u dyra. Dlaczego jesteś takim draniem co?!!
- Ja też przez ciebie jestem u dyra jakbyś nie zauważył. Aha! Zapomniałem, że jesteś na to za głupi.- uśmiechnął się złośliwie.
- Ja ci zaraz...
- CISZA!!!!!!- w pokoju rozbrzmiał straszliwy głos pani Tsunade. Obaj chłopcy zamarli w przestrachu. Mimo, że byli odważni to dyrektorka tego liceum była znana w miasteczku Konoha ze swojego bardzo donośnego głosu i straszliwego charakteru. Kobieta usiadła w swoim krześle i wbiła w nich ostry wzrok, po czym uśmiechnęła się i przemówiła potulnym głosem.
- No chłopcy. Dlaczego w dzień rozpoczęcia roku mam już w swoim pokoju dwóch niezbyt grzecznych uczniów?
Naruto i Sasuke byli tak zaskoczeni zmianą w głosie dyrektorki, że zaniemówili. Dyrektorka wstała, a po plecach przerażonych chłopców przeszły ciarki.
- Odpowiadać!- wrzasnęła dyrektorka.
Przesłuchiwani poderwali się z krzeseł i wycelowali w siebie nawzajem palcem wskazującym.
- To on zaczął!!!- zabrzmiał chórek.
Z ich oczu zaczęły ciskać pioruny.
- A więc? Dowiem się co się stało? Uzumaki Naruto! Ty pierwszy!- wywołała blondyna, który wystąpił krok naprzód.
- Jedyna winna osoba na tej sali to chłopak o czarnych włosach! Pani sędzino to on jest winny przestępstwa!...
- Jakiego przestępstwa?!! Nie jesteśmy w sądzie!- krzyknął oskarżony.
- Zamilcz! Ja tu zadaję pytania.- powiedział Naruto tak jakby udawał sherlock'a Holmes'a i mówił dalej.- szedłem spokojnie przez szkolny korytarz, a tu nagle wyskoczył Sasuke i stanął tak że nie mogłem przejść. Potem zaczął mi grozić!
- Wysoki sądzie Naruto kłamie!- krzyknął brunet, po czym złapał go za ramiona i zaczął nim potrząsać.- Młocie! Przestań! Mieszasz mi w głowie!
- Spokój! Sasuke! Teraz twoja wersja zdarzeń!
- Hai!- odpowiedział brunet i tak jak wcześniej zrobił to Uzumaki wystąpił krok w stronę biurka, za którym siedziała podminowana dyrektorka.
- Tak jak Naruto szedłem przez hol gdy nagle poczułem, że coś walnęło mnie w plecy. Odwróciłem się, a ten młotek już stał z pięściami wycelowanymi w moją twarz! Ja się tylko broniłem!- zakończył brunet.
- Coooo?!! To nieprawda. Przestań kłamać draniu!- krzyknął Naruto.
- Kłamać?!! To ty przedstawiłeś jakąś wymyśloną bajeczkę! Młocie!
- Nie mów do mnie młocie debilu!
- Wiesz w ogóle co to znaczy debil?!
- Pewnie, że wiem! Właśnie stoi jeden przede mną!
- Ty Młocie! Jak cię zaraz...
- Chłopcy!- krzyknęła pani Tsunade.
- H...hai?- spytał spłoszony chórek.
- Jeśli nie umiecie się dogadać załatwimy to inaczej! Wezwę waszych rodziców, opiekunów czy kogoś starszego! Teraz! Siadać!
Chłopcy wykonali polecenie.
No to po mnie! Wujek mnie zabije! Trząsł się cały w środku Naruto, a Sasuke modlił się w myślach.
Błagam żeby Itachi pracował! Błagam żeby Itachi pracował! Proszę! Proszę! Proszę!
Halo?! Pan Uchiha?...
___________________________________________________
Pierwszy rozdział za nami. I jak? chciałabym żeby zaczynało się jak komedia. Udało mi się? co myślicie?

HWTM P

~~Prolog~~

Mieli wówczas po osiem lat. Młody Uchiha oddalił się nieco od placu zabaw. Nigdy nie lubił tłoku. Wolał posiedzieć nad jeziorkiem w ciszy. Gdy zbliżał się do mostu zauważył na nim parę dzieciaków. - Ani chwili spokoju. - mruknął do siebie. Już odwracał się żeby odejść, ale dostrzegł znajomą twarz.


***

- I co teraz Uzumaki? - zapytał złośliwie jeden z trójki chłopców. 
- Chłopaki, proszę. Przecież nie chciałem cię oblać. Chciałem się tylko pobawić.- szeptał przestraszony chłopczyk. 
- Tylko pobawić?!! To ja też się z tobą tylko pobawię. Chłopaki!!! Zanurzcie go w wodzie! - krzyknął do kolegów. Tamci złapali go za ręce i nogi. Zamachnęli się i wrzucili chłopca do wody. Most był niski. Można w nim było zanurzyć nogi, aż do kolan. Szef grupki złapał blondyna za włosy i wyciągnął trochę zbyt brutalnie. 
No cóż, widać że był starszy od chłopca. Uzumaki leżał na moście trzęsąc się z zimna i strachu.
- Zos... taw m...mnie - wysyczał. Szef butem przytrzasnął rękę chłopca, który jęknął z bólu. 
- Jeszcze się stawiasz?!! Ty wyrzytku!!! - wrzeszczał chuligan. Podniósł Uzumakiego z ziemi i trzymając go za włosy zacisnął pięść po czym zamachnął się. Jakaś ręka powstrzymała go przed uderzeniem chłopca, który opadł na mokre belki. 
- Kto mi się wci... - nie dokończył gdyż zobaczył twarz natręta.
- Sa...Sasuke Uchiha! Przepraszam! Ja nie...- bał się mimo tego, że był starszy i wyższy od bruneta. To jest właśnie  potęga tego rodu.
- Może byście już sobie poszli? - powiedział lodowatym tonem przedstawiciel Uchiha. 
- Hai! - krzyknęli wszyscy trzej i uciekli gdzie pieprz rośnie. Sasuke przykucnął przy trzęsącym się chłopcu i założył na niego swoją ciepłą niebieską bluzę. 
- Hej. Nic ci nie jest? - zapytał jakby obojętnie. Błękitne oczy spojrzały na swojego wybawcę. 
- Nie. Dziękuję. Uchiha Sasuke.- powtórzył po starszym chłopaku jak gdyby niedowierzając zaistniałej sytuacji.- Czemu mi pomogłeś? - spytał nic nie rozumiejąc. Brunet wstał i wyciągnął ku niemu pomocną dłoń. Blondyn chwycił ją z wielkim zaufaniem. 
- Ponieważ nie lubię nieczystej walki. Uzumaki Naruto.- puścił jego rękę. 
- Hee??? Skąd mnie znasz? Nigdy nie rozmawialiśmy. 
- Chodzimy do tej samej klasy... młocie.- odpowiedział z pogardą. 
- Młocie?!! To dopiero czwarty dzień szkoły! A ja się zbytnio nie wychylam dlatego...- wybuchnął blondyn. 
- No i co - przerwał ten wybuch emocji - Łatwo cię zapamiętać. Jako jedyny z klasy masz blond włosy. To rzadkie u japończyków. Nie ekscytuj się tak młotku. - powiedział obojętnie Sasuke.
- Nie mów tak do mnie! I...
Nie dokończył zdania, bo usłyszeli jak Uchihe woła jego mama. Ten odwrócił się i ruszył przed siebie. 
- Sasuke!!! Zobaczysz! Kiedyś Ci się odwdzięczę! Każdy będzie mnie znać! Nie przez moje włosy! Będę tak popularny jak Ty! - krzyczał za nim blondyn. 
- Hai! Hai! Powodzenia! Młotku! - machnął ręką.
Naruto tylko patrzył jak Sasuke się oddala. 
Kiedyś będę tak silny jak ty! Na pewno! I sam sobie wtedy poradzę! Wreszcie się spotkaliśmy! Sasuke! Kiedyś będziesz mnie szanował! Będziesz mnie podziwiał tak jak ja cały czas podziwiam ciebie!
Blondynek uśmiechnął się do siebie i bardziej wtulił w bluzę. Chciał krzyknąć, że brunet jej zapomniał, ale po nim nie było już śladu.

Kiedyś... na pewno. Pomyślał i
ruszył radośnie do domu.
_________________________________________________
Hejka! Jak wam się podoba poczatek? Mam pisać dalej? Oczywiście pierwszy rozdział będzie jak już sa w liceum. :D

środa, 8 kwietnia 2015

"Wiem o czym myślisz, wiem jaki jesteś" CZ.2

Sasuke mimo namacalnego dowodu dalej nie mógł w to uwierzyć. Cały dzień słyszał myśli chłopaka.
Ach! Ale jestem głodny!
O nie! Znów pała? Dlaczego?Uczyłem się...
Muszę spytać czy mogę do łazienki.
Spadła jej spinka. Podam.
I tak w kółko. Oczywiście w każdej z tych sytuacji zachowywał się zupełnie inaczej niż jego myśli nakazywały.
Sasuke chciał to ignorować, ale zdarzyło się coś przez co zapragnął pomóc chłopakowi.
Po lekcjach gdy wszyscy wracali do domu zauważył siedmiu wykolczykowanych chłopaków z liceum Akatsuki. Jakiś gang? Pomyślał. Nie zdziwił się gdy wstali z ziemi na widok Uzumakiego. Zagrodzili mu drogę.
- Uzumaki!!!- krzyknął ten rudy. Pewnie lider.- Czy teraz możemy się na tobie odegrać?
- Nie mam czasu.- powiedział to tak lodowato, że Uchiha prawie w to uwierzył gdyby nie...
Proszę zostawicie mnie! Nie dam rady. Za dużo ich..
Inny zagrodził mu przejście ręką, a pozostali złożyli ręce na piersiach śmiejąc się cwaniacko.
Sasuke wiedział, że chłopaka każdy się boi, ale żeby nawet nauczyciele nie reagowali na taką sytuację?
Wszyscy przechodzili obojętnie.
Akatsuki zaciągnęło chłopaka na tył szkoły. Ten szedł wyglądając przy tym jakby miał to gdzieś. Ale jak zwykle jego dusza krzyczałą coś zupełnie innego.
Czemu nie mogą mnie puścić?
Sasuke zacisnął zęby. Wahał się. Chciał pomóc, ale... z drugiej strony przecież Naruto radził sobie zawsze (tak słyszał). 
- wszyscy cię zostawili blondasku.- zaśmiał się lider.
- He!- zakpił.- ja nie potrzebuję nikogo. Nikt mi nie pomoże. Jestem sam...
Sasuke obserwował wszystko z ukrycia. Naruto radził sobie całkiem nieźle. Do czasu gdy lider nie powiedział.
- Jesteś taką samą szują jak twoi rodzice! W dodatku zostawili cię! Nikt cię nie chce!
To zamroczyło chłopaka przez co dwóch licealistów złapało go za ręce przytrzymując mocno.
Lider podszedł i zaczął kopać go brzuch raz po raz gadając te pierdoły o niechcianym dziecku.
To prawda. Nikt mnie nie chce.. ale ja tak bardzo.. chce być chcianym. Pomocy! Niech mi ktoś...
- Policja! To tutaj!- krzyknął Sasuke biegnąc w ich stronę.
Tamci puścili chłopaka i zaczęli zwiewać.
- Sasuke? Po co żeś się mieszał!- warknął na niego.
Dziękuję.. ale teraz zrobią mu krzywdę.
- Nie ma za co.- uśmiechnął się brunet.- to z policją to był blef.
- Nie potrzebuję pomocy!- otarł strużkę krwi z brody i ruszył do domu. Łaaaa. Prawie mnie załatwili.
- A ja myślę, że potrzebujesz.- mówił uparcie.
Szli przez jakiś czas w ciszy po czym blondyn odwrócił się i wycelował w kolegę palec wskazujący.
- Nie łaź za mną albo skopię ci tyłek świerzaku! Wczoraj już się o tym dowiedziałeś!- minę miał przy tym tak groźną, że Sasuke zaśmiał się słysząc jego myśli.
Nawet nie wiesz jak mnie to peszy gdy za mną idziesz!
- N..Nie śmiej się, bo cię skopię!
- Hai hai.- opanował się.- Wiesz Naruto- podszedł do niego i dał mu pstryczka w nos.- Musisz nauczyć się wyrażać swoje myśli.
- Co?- ten zdziwił się na serio.
- Bo tylko ja wiem o co tak naprawdę ci chodzi- uśmiechnął się tym razem tajemniczo i ruszył dalej.
- C... Czekaj! Jak to ty wiesz?! Co ty wiesz! Jesteś tylko małą mróweczką! Ja rządzę liceum! I każdy spełni moje rozkazy! Wszyscy się mnie boją wiesz!- wykrzyczał na jednym wydechu.
- Ale wcale tego nie chcesz.
W tym momencie blondyn się zatrzymał. I złapał chłopaka za ramię patrząc w cement.
- O co co chodzi? Jeśli chcesz się ze mnie ponabijać to i tak mnie to nie rusza. Niech już nikt mnie nie rani! Jeśli serio myślisz, że mnie znasz to grubo się mylisz. Chciałbym żebyś mnie znał. I jeśli...
- Dobra dobra! Starczy. Jesteś totalnie wkurzający Naruto.- rozmasował sobie czoło.
- C...
- Cicho! Teraz słuchaj! Wkurzasz mnie! W dodatku przez ciebie nie byłem wczoraj na lekcjach! Poza tym ja NAPRAWDĘ wiem o czym myślisz! I to chyba twoja wina! 
- He?- Naruto coraz bardziej nie rozumiał o co chodzi.
- Naruto. Zapraszam cię w piątek do mnie do domu. Pogramy w gry, coś zjemy. Jaka jest twoja odpowiedź?- wyczekiwał brunet.
- Ha?! Oczywiście, że nie! Co ty sobie myślisz!- i ruszył dalej. Chcę przyjść! chce! Chcę! Chcę!
kolega go zatrzymał.
- Błąd. Poprawna odpowiedź to. "Chcę przyjść! Chcę! Chcę! Chcę!" 
Blondyn pobladł na twarzy.
- Co?! Jak ty! Przecież...- nie zdążył dokończyć

Sasuke stanął na tle zachodzącego słońca z rękami na piersiach i brodą uniesioną wysoko do góry.
Sakurasou
- Posłuchaj! Uzumaki Naruto! Ja Uchiha Sasuke mam zamiar pomóc ci w wyrażaniu swoich myśli i zdobyciu wielu przyjaciół! A Uchiha nie łamią danego słowa! Obiecuję!- uśmiechnął się.
- hę? HEEEEEEEEEEEEEEEEEEE?!!!!!!

   Tak oto w ich życiu rozpoczęła się największa przygoda. A Naruto nie wierzył w to, że zdobył przyjaciela, który w niedalekim czasie miał stać się kimś więcej

________________________________________________________________________________
Po prostu ten ost idealnie mi pasował do końcówki. Wybaczcie, że takie krótkie dziś ale co poradzę. Tak miało się skończyć jak na razie. Chcecie ciąg dalszy? Bo w sumie to tak może się skończyć.

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Świąteczna kłótnia"

Czytałem wtedy książkę i usłyszałem głośne pukanie do drzwi. Odłożyłem okulary na stojącą obok szafkę i poszedłem otworzyć drzwi. Z chwilą pociągnięcia za klamkę do domu wpadł mój braciszek z leciutko zdenerwowaną miną....hmmm, a raczej wyglądał jakby miał zaraz pęknąć ze złości. Wpadł do salonu, który był połączony z kuchnią i usiadł na fotel machając nerwowo nogami.
- Wody braciszku?- zaproponowałem.
- Poproszę.- mruknął.
Nalałem do szklanki wodę i zadałem po raz niewiadomo, który od paru tygodni to samo pytanie.
- O co się znowu pokłóciliście?
Sasuke spojrzał na mnie z przymrożonymi oczami, odłożył szklankę na stół i wstał po czym zaczął chodzić po całym pokoju.
- A o co moglibyśmy się pokłócić co?! On mówi, że na święta cały dom musi lśnić po prostu i najlepiej żeby kupić nowe meble! Przed świętami! Rozumiesz?! Tak jest co roku! Jeszcze zawraca mi głowę prezentami dla przyjaciół! Wszystkich! Trzeba pojechać do innego miasta żeby w centrum to wszystko kupić! A ile na to forsy pójdzie?! Zgadnij! Wiesz ile?!
Spojrzał na mnie wyczekująco, więc spytałem.
- Ile?
- ponad 200 tysięcy yenów! Tyle pieniędzy! No bo przecież - zaczął przedrzeźniając głos Naruto- Sakura potrzebuje tostera, Kiba chciałby piłkę do baseballa, Saiowi przydałby się nowy zestaw farb, Shikamaru chciałby to, Neji tamto i...AAAAAAA! No ja rozumiem, żeby kupić jakieś drobiazgi, a jak większe to dla paru osób i mu to powiedziałem, a wiesz co on na to?!
- No co?
- Że przecież nas na to stać! Praktycznie ja zarabiam cały czas, a on chce te pieniądze wydać! Najlepiej całe na święta! A przecież są też inne wydatki! Choinka, lampki, jedzenie, ozdoby...- oddychał szybko ze zdenerwowania.
Ja tylko westchnąłem głęboko i poklepałem miejsce na kanapie.
- Usiądź Sasuke.
Kiedy już siedział obok mnie spowrotem przyłożył szklankę wody do ust i zaczął pić łapczywie.
- Czy Ty z nim o tym porozmawiałeś, czy po prostu od razu powiedziałeś nie?- spytałem. Otworzył usta jakby chciał się obronić, ale jednak postanowił to przemilczeć co uznałem za odpowiedź twierdzącą.
- Braciszku. To nie są Twoje pierwsze święta z nim, a tak jest od dwóch lat w święta. Może wreszcie warto porozmawiać i na spokojnie to załatwić. Może pójść na jakiś kompromis? Hmm?- uśmiechnąłem się i puściłem mu oczko.
- Może masz rację, ale zostanę trochę u ciebie. Jestem zbyt nabuzowany. No bo przecież tyle kasy?!
- Już lepiej o tym nie myśl. Obejrzymy film to się uspokoisz. Okey?
- Dawaj jaką komedię gdzie się leją.- powiedział lodowato.
- No i to jest mój Sasuke. Łap piwo!- rzuciłem w jego stronę puszkę.
- Dzięki.


*******
\

- Ale Naruto no proszę cię.- spojrzała na niego surowym wzrokiem.
- No co?!- krzyknął.
- Czy Ty aby nie przesadzasz? Możesz kupić przyjaciołom drobiazgi, ale... nowe meble i jakieś inne pierdoły? Takich rzeczy nie robi się tuż przed świętami.- pokiwała przecząco głową.
- No może i tak...- przyznał jej rację, jednak za chwilę powrócił do narzekania.- Ale on mi kategorycznie odmówił! Dlaczego On mi zawsze odmawia?!
- Naruto?- podniosła jedną brew.
- Hmm?!- żachnął się.
- Gdyby dawał Ci wszystko czego chcesz to już dawno byście zbankrutowali.
- Bo ja lubię kupować dużo rzeczy! No co poradzę! Ale Sakura-chan co mam zrobić?
- Powinniście na spokojnie porozmawiać o tym. Do Gwiazdki zostało 3 dni- uśmiechnęła się.
- Dziękuję Sakura!- poderwał się z siedzenia i odłożył miskę z ramen na stolik.- Za jedzonko również! A teraz idę podbić serce Sasuke!- wykrzyknął.
Sakura zaczęła się śmiać w niebogłosy.
- Naruto? Zdajesz sobie sprawę, że gdy zachowujesz się tak dziecinnie nikt by nie powiedział, że masz 25 lat?
- Dattebayo! Haha. To lece. Jaa nee!
- Umm. Matta nee!- pomachała mu gdy już biegł w stronę domu Uchihów.

Sakura ma trochę racji. Wiem co zrobię! Posprzątam cały dom, żeby lśnił. On uwielbia jak jest czysto, więc... tak!!! Szybko, szybko! Zrobię Ci prezent Sasuke! Ucieszysz się!

Podczas gdy Naruto wprowadzał w życie swój misterny plan brunet po raz trzydziesty sprawdzał telefon. Żadnych wiadomości. Żadnych nieodebranych połączeń.
- Itachi?- położył głowę na oparcie fotela i spojrzał do góry nogami na brata.
- Co jest? Dalej nic?- spytał myjąc naczynia.
- Nic.
- To może ty zadzwoń, co?
Sasuke spojrzał na niego jakby powiedział coś bardzo absurdalnego.
- Zwariowałeś? Ja mam pierwszy dzwonić do tego młotka?! Niedoczekanie!- założył ręce zawzięcie.
-Jak chcesz.- zaśmiał się starszy, ale po chwili usłyszał jak jego młodszy braciszek wzdycha i kładzie się na kanapie.
- Itachi?
- Słucham?
- A jak mu się coś stało? Albo płacze teraz w domu? Albo jest tak zły, że już do mnie nie wróci?!- zaczął panikować.
- Sasuke. Schowaj na moment swoją dumę i zadzwoń do niego.
- Ech... no dobra.
Pip pip pip pip pip.... Przepraszamy, numer jest w tym momencie....
- Nie odbiera. Na pewno coś się stało!
- Zadzwoń jeszcze raz.
Sasuke ponawiał próby dodzwonienia się do blondyneczka 8 razy.
- Teraz to ja też się martwię. Idź do domu i zobacz czy tam jest.
- Okey. To ja się zbieram. Pa Itachi! A! Zapomniałbym! Wpadnijcie z Kisame na chwilę w święta. Okey?
- Okey! Idź już.
Drzwi się zamknęły.
I tak się pogodzą i pewnie będą kochać całą noc.
Miałem pewnie głupią minę, bo szybko dostałem smsa o takiej treści.

"Dostałem dreszczy. Wiem, że myślisz o czymś zboczonym jełopie. :P"

Zawsze mnie rozgryziesz Kisame.

*****

Sasuke wpadł do domu jak burza. Spocony i zdyszany.
- Naruto! Wszystko w po...- zamarł na widok lśniącego salonu połączonego z kuchnią. Miał na wpół ubraną kurtkę i niezasznurowane buty.
- Dalej stój z rozdziawioną buzią.- usłyszał i poczuł jak jego ukochany wtula się w jego plecy.- Tak może być?
-Jest... jest... ide..alenie- wymamrotał.
- Cieszę się.- zarumienił się blondyn i staął przed chłopakiem.- A to?
Naruto stał właśnie przed nim w krótkich spodenkach i fartuszku... TYLKO fartuszku z napisem "take me". Przytulił go szybko.
- Sasuke?
- Wyglądasz cudownie. Idealnie. Jeśli chcesz to możemy kupić parę prezentów dla znajomych, ale nie dla wszystkich, bo ja chciał Cię gdzieś zabrać iii...nooo..
- Sasuke... nie musimy nic kupywać...
- Co?
- No tak... 
Dzięki bogu.
- Po prostu zaprosiłem wszystkich na Wigilię.- uśmiechnął się blondynek.
- ZE JAAAAAAAK!!!!???
- No myślałem, że będzie lepiej.- nadął policzki.
- Jakie lepiej... przecież!...- zaciął się po czym uśmiechnął.- A zresztą co mi tam... są święta.. możemy je spędzić ze wszystkimi, na których nam zależy...
- Sa...su..keeee- Naruto nie mógł powstrzymać łez.
- Bekso mała.. Nie rycz już.. chodź- pociągnął go..
- Ech? Gdzie?
- Idziemy się razem umyć... to TWÓJ prezent dla mnie, ale ten dla Ciebie wymaga troszkę więcej pieniędzy..
-Sasuke?- przystanął.
-Słucham?- popatrzył na niego.
Naruto wbił się w jego usta i całował chwilę, a gdy się oderwał uśmiechnął uroczo.
- Kocham Cię.

W biurze bruneta już czekał jeden prezent... malutki ładnie zapakowany pierścioneczek, ale to już inna historia.

"Nasz pierwszy Sylwester"

- Naruto! Dlaczego musisz być takim młotem? Czy tobie wszystko trzeba tłumaczyć dosłownie?!- pamiętam. Byłeś wtedy zdenerwowany. Jak tak teraz pomyślę to ci się nie dziwię. Stałeś z zaciśniętymi pięściami. Cały nabuzowany.
A ja tylko odparłem jak zwykle.
- O co Ci chodzi Uchiha?! Znowu chcesz się bić?
- Naruto? Pomyśl o tym co stało się w tamtym tygodniu?- schyliłeś głowę.
- Ale co? Noooo... pobiliśmy się i dostaliśmy za to karę. Sprzątaliśmy salę po zawodach i...- rozszerzyłem oczy ze zdumienia.-  Przecież ty wtedy żartowałeś.- zaśmiałem się. Teraz przyznaję, że zrobiłem to po to abyś nie zauważył mojego zdenerwowania. Pamiętałem co powiedziałeś i wiem, że mówiłeś prawdę. Pamiętałem ostatni miesiąc. Pamiętałem każde twoje spojrzenie w moją stronę, każdy pożyczony długopis, to że za każdym razem jak miałem coś zrobić ty prosiłeś nauczycieli o dyskrecję i pytałeś czy możesz mi pomóc. Gdy ktoś mi dokuczał, a na drugi dzień już miałem spokój? To też twoja sprawka. To nie tak, że ja tego nie widziałem tylko nie chciałem tego widzieć. Bałem się, że to nie jest to na co wygląda. Ale skąd mogłeś wiedzieć. Po prostu się wkurzyłeś i wykrzyczałeś z całej siły.
-KOCHAM CIĘ!!!
WŁĄCZ!!!!
Pamiętam jakby to było wczoraj. Wiem, że się rumieniłem bo czułem gorąco rozchodzące się po mojej twarzy. Nie widziałeś tego, bo wpatrywałeś się w ziemię. Z chwilą gdy powiedziałeś te dwa słowa mój świat się zatrzymał. Byłeś w nim tylko ty. Z chwilą gdy wypowiedziałeś te słowa ze wszystkich stron zaczęły wzlatywać w górę fajerwerki. W końcu wybiła godzina 12. Zaczął się nowy rok. Wszyscy wyszli do ogrodu. Przechodzili pomiędzy nami. Złapałeś mnie za rękę i nie patrząc na innych przytuliłeś mnie.
W sumie nikt nie zwracał na to uwagi, był to czas składania sobie życzeń noworocznych.
- Naruto. Wszystkiego najlepszego. Od ciebie zależy jednak czy ten dzień będzie moim najlepszym czy najgorszym w życiu.
Bałem się, choć czułem coś do ciebie to się bałem. Zaryzykowałem. Przytuliłem cię. Moje słowa sprawiły, że na twojej twarzy zagościł uśmiech.
- A więc chyba będzie najlepszym.
Sasuke popatrzył na mnie i walnął w łeb.
- Ała! Uchiha za co?- udałem obrazę.
- Za nic młotku. Po prostu jesteś zbyt cudowny.- uśmiechnąłeś się, w sumie ja też.
Zaczęliśmy się śmiać jak głupi. Pamiętam, że podeszła do nas Sakurcia.
- Z czego się tak śmiejecie? Nono chłopcy życzę Wam, aby ten rok był lepszy od poprzednich.
- Na pewno będzie.- powiedziałeś, a ja przytaknąłem. 
wlącz. :)Cała noc się bawiliśmy i od tamtej pory każdy następny dzień był jeszcze lepszy. Były kłótnie, nieporozumienia i ludzie którzy nas nie rozumieli, ale to nigdy nas nie poróżniło. Pamiętaj, że nigdy nie żałowałem naszego związku, który dla mnie będzie trwać już zawsze. Byliśmy razem 5 lat. Dziś jest sylwester. Byłaby to nasza 8 rocznica. Cieszę się, że mogę tu być. Nie będę smutał, bo zawsze mówiłeś, że uwielbiasz gdy się śmieję. Będę tu przychodził co roku na całą noc, a odwiedzam Cię i tak codziennie. Naprawdę się starałem... nie smutać. Naprawdę.

O godzinię 12 gdy zaczęły świecić fajerwerki jak co roku wypowiedziałem słowa. "Kocham Cię", a łzy płynęły po moich policzkach. Siedziałem tak z pół godziny niezdolny do jakiegokolwiek ruchu gdy usłyszałem kroki. Spojrzałem w uśmiechniętą twarz dziewczyny.
- Hej Naruto. Szczęśliwego nowego roku. Też przyszłam odwiedzić Sasuke.
Uklękła obok mnie i uśmiechnęła się łagodnie. Jej uśmiech zbladł gdy zobaczyła ślady łez.
- Naruto. Nie możesz tak.- otarła je po czym zaczęła się śmiać.
- Co?- zrobiłem głupią minę.
- Nic. Skojarzyłam sobie, że gdyby Sasuke mógł to teraz odtrąciłby moją rękę, przytulił Cię z całej siły i powiedział coś w stylu "to mój Naruto, nie dotykaj go".
Sam też zacząłem się śmiać. Zrobiłbyś tak, jestem tego pewien.
- Chodź Naruto. Zabawmy się. Sasuke też by nie chciał żebyś tu wiecznie siedział.
- Masz rację.- westchnąłem, wstałem i otrzepałem kolana.
Oboje wyszliśmy z cmentarza i ruszyliśmy na imprezę. W końcu to nowy rok i najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Prawda? Sasuke? Myślę o Tobie w każdym momencie swojego życia, więc bawmy się dziś dobrze. Nasza ósma rocznica.



~*~*~*~KONIEC~*~*~*~

Dzień z życia Sługi cz.1

Dzień z życia Sługi cz.1


- Sasukeeeeee!!!! Co dzisiaj na obiad?- wrzeszczał ze swojego pokoju rozpieszczony blondyn.
- Dzisiaj są zwykłe onigiri za kare, Młocie!- odpowiedział brunet.
Naruto wszedł do kuchni i usiadł przy stole przyglądając się chłopakowi, a właściwie mężczyźnie, który krzątał się po kuchni w poszukiwaniu ryżu.
- Nee. Sasukeeee? Dlaczego nie mówisz do mnie Paniczu?- spytał nadymając policzki, a wyglądał przy tym jak 7-latek.
- Bo nie muszę.- odpowiedział szybko brunet.
- Ale ja chcę żebyś tak do mnie mówił!!!- krzyknął.
- Moim obowiązkiem jest cię ochraniać Naruto, a nie spełniać twoje zachcianki o czym często zapominam.- pogroził mu palcem.
- Ale ja chciałem tylko wyjść na spacer!- wstał i walnął pięścią w stół. Sasuke podszedł, położył przed nim talerz z jedzeniem i spojrzał na niego surowo.
- A jak się skończył ten twój "spacer"? Hmm?!
- No, ale...
- Żadnych ale! Jedz i nie marudź. Beze mnie masz nigdzie się nie ruszać. Zrozumiano?- Krzyknął brunet.
- Taktak.- szepnął pod nosem blondyn.- Ale to nie tak, że sam nie umiem się obronić! Po prostu Oni mnie zaskoczyli! Chciałem wyjść na miasto poznać jakąś fajną dziewczynę! Zjeść coś w takim zwykłym fast-foodzie! I prawie by mi się udało gdybyś nie wypaplał wszystkiego o tym pobiciu Ojcu! Idioto!!!- I wyszedł trzaskając drzwiami.
   Sasuke westchnął i przetarł oczy ręką. Trzy lata temu został zwolniony z pracy w firmie jego ojca, sam nie wiedział dlaczego. Od tamtego czasu ojciec się do niego nie odzywa. Wtedy upił się w jakimś barze i przyczepiło się do niego paru gostków, którzy zwyczajnie szukali kłopotów. Ale mieli pecha, gdyż Sasuke zna Judo w zaawansowanym stopniu, więc naturalnie nawet po pijaku wygrał. Tę walkę przyuważył niejaki Uzumaki Minato - szef ogólnokrajowej firmy Minato Exclusion posiadający sieć restauracji w całej Japonii. Głównym wrogiem jego firmy jest spółka Inuzuka.
Wtedy jego 14-letni syn został porwany po raz pierwszy, więc mężczyzna musiał znaleźć mu ochroniarza. Następnego dnia przyszedł do domu Uchihy i zaproponował mu tę posadę.
W umowie było napisane, że ma nie spuszczać Uzumaki Naruto z oczu, więc tak robił, ale niestety jego podopieczny jest ryzykantem, lekkoduchem oraz buntownikiem. Gdziekolwiek Sasuke chciał z Nim iść Naruto zawsze odmawiał, ale potem już się przyzwyczaił, chociaż bardzo często dochodzi między nimi do kłótni.

(włącz 1)
Sasuke bawił się jedzeniem czekając, aż blondyn wreszcie wyjdzie z pokoju, ale gdy minęło już ponad pół godziny zostawił jedzenie i zapukał do drzwi.
- Naruto?
Brak odpowiedzi.
- Naruto wchodzę.- jak powiedział tak zrobił i stanął jak wryty. Przy otwartym na oścież oknie wirowały zasłony, więc Sasuke szybko je zamknął, a gdy to zrobił na szybie zauważył karteczkę. Po przeczytaniu brunet zgniótł ją, zacisnął zęby, a na jego 25-letnim czole pulsowała żyłka.
- Co za idiota!!!- wysyczał po czym zabrał tylko kurtkę i wybiegł z domu.


Wychodzę na festyn z kolegą. Nieważne kto to i tak cię to nie obchodzi. Tylko spróbuj mnie znaleźć! Haha! Nie uda ci się. Masz swoje "za karę"! Nawet nie potrafisz mnie upilnować!!! Haha! Wielki Pan Uchiha nie wykonał dobrze swojej pracy! Wypchaj się! Nawet jeśli będziesz mnie szukać to mnie nie znajdziesz! Do zobaczenia wieczorem idioto!

_______________



Sasuke wiedział, że festyn odbywa się w centrum miasta, więc tam właśnie się udał. 
Dotarł i zauważył blond czuprynę... dużo blond czupryn, a z głośników usłyszał przyjemny kobiecy głos.
- Zapraszamy! Zapraszamy! Przyjdźcie i załóżcie blond peruki! Festyn Jasnych Blond Włosów uważam za otwarty!
   A po chwili słychać było tylko głośny okrzyk aprobaty.
- HAAAAAAAAAAAAA?!!!!!- wrzasnął Uchiha i stał tam przez dobre piętnaście minut z rozdziawioną buzią.
- Mamusiu? Co ten pan robi?
- Ach. To jest zły pan, który robi złe rzeczy dobrym paniom. Idziemy.
- Co za skurczybyk! Mały gnojek! Durny dzieciak!...- mamrotał pod nosem różne określenia na swojego podopiecznego.- Jak go nie znajdę to Pan Minato mnie chyba zabije.- westchnął i wszedł w tłum blond włosów.
Zauważył z daleka jak mały, na oko 10-letni chłopczyk prosi swojego tatę o watę cukrową, a idąc dalej zaczął się zastanawiać czy Naruto kiedykolwiek tak rozmawiał ze swoim ojcem. Nawet nie zauważył, że na kogoś wpadł.
(włącz 2)
- Przepraszam.- burknął cicho.
- O! Sasuke-kun? Co ty tu robisz?
Spojrzał w górę i ujrzał dziewczynę o długich blond (Nie spodziewałabym się) włosach.
- E...? Przepraszam. Kim jesteś?
- Nie pamiętasz mnie? Niedawno wpadliśmy na siebie na mieście.- nadęła policzki i spojrzała na niego uważnie.
- S...Sakura?
- Hai! Miło mi poznać! Żartuję! Jak mogłeś mnie nie poznać?- uśmiechnęła się na co on także uśmiechnął się miło i odpowiedział.
- Bo założyłaś tę perukę. Wiesz co... wolę cię w twoich różowych włosach. Do twarzy Ci.
- A...Arigato. A tak właściwie to co tutaj robisz?
- Ach!- podrapał się po głowie.- Szukam małego blond młotka.
- Bez jaj! Uzumaki Naruto tu jest?!- krzyknęła.
- Ciiiii. Jak ktoś usłyszy to... Nie wiadomo kto tu chodzi.- rozejrzał się podejrzliwie.
- Przepraszam. Mówiłeś, że ostatnio masz z nim trochę kłopotów.- zarumieniła się.
- Tak. Nie wiem o co mu ostatnio chodzi. Jest gorszy niż wcześniej.- wyżalił się i wzruszył ramionami.
- A ile ma lat? 16?
- 17.
- Może się zakochał czy coś.
- Faktycznie. To możliwe.- zgodził się.
- Dobra ja muszę lecieć. Jestem organizatorką więc...- nie dokończyła gdyż Sasuke złapał ją za ramiona i spojrzał uważnie.
- C...Coś się stało?
- Możesz coś ogłosić przez te głośniki?
- Mogę.
- A zrobisz coś dla mnie?- spytał całkiem poważnie, a kobieta wydostała się z jego uścisku i uśmiechnęła się zawadiacko.
- Pod jednym warunkiem.- uniosła palec wskazujący.
- Słucham.
- Umówisz się ze mną na randkę. Dobrze?
-Haaa?! Ale czy ty przypadkiem nie masz chłopaka?- spytał z szeroko rozszerzonymi oczami.
- Nie. Zerwaliśmy dwa tygodnie temu, po rozmowie z tobą.- uśmiechnęła się.- Więc jesteś częściowo odpowiedzialny.
- Niby w jaki sposób?- spytał z powątpieniem.
- Oj. Nieważne. Umówisz się ze mną?- zarumieniła się ponownie.
- Dobra.
- Yatta! To chodź. Znajdziemy twojego chłoptasia, bo o to ci chodzi tak?- splotła ręce za plecami i ruszyła do przodu, a za nią Uchiha. 
Umówić się? 
Przecież ona była najpopularniejszą dziewczyną w szkole. W sumie nie wiem jak to się stało, że ja najpopularniejszy chłopak nie chodziłem z Nią...


_________________

- Uzumaki Naruto proszony jest do komisji organizacyjnej! Powtarzam! Uzumaki Naruto proszony jest do komisji organizacyjnej! Wygrał konkurs na...na co?- szepnęła do Uchihy.
- Na najprzystojniejszego blondyna.- rzucił szybko brunet.
- ... na najprzystojniejszego blondyna.- powiedziała do mikrofonu i odwróciła się.- Na nic lepszego nie wpadłeś?- uniosła jedną brew.
- Przynajmniej coś wymyśliłem. Trzymaj.- podał jej mały skrawek papieru.
- Co to?
- Mój numer. Potem się umówimy.- uśmiechnął się.- Dobra. Ja się schowam za namiotem, a ty go chwilkę zatrzymaj.
- He?! Niby jak!!! Oj! Sasuke-kuuuun!- jęknęła.
- Cicho. Zaraz przyjdzie.
- Ale mnie wrobiłeś.- szepnęła śmiejąc się.
Po chwili do kobiety podszedł blondyn i uśmiechnął się słodko.
- Serio coś wygrałem?- spytał wskazując na siebie.
- Etto...Tak, ale za chwilę przyniosą nagrodę.
- A co to?
-Ano... Nie mogę ci powiedzieć. Przepraszam.- gdyby się przyjrzeć to można by było dostrzec małą kropelkę potu spływającą z czoła Sakury.
Naruto zaczął się jej bacznie przyglądać.
Czyżby się domyślił podstępu? Pomyślał Uchiha.
Sasuke-kuuuun. Wyjdź juuuuż. Błagała w duchu, ale ocknęła się gdy usłyszała pytanie chłopaka.
- Skądś panią kojarzę. Spotkaliśmy się kiedyś?- cały czas na nią patrzył.
- Możliwe.- odparła szybko.
- Aha!- pstryknął.- Zdjęcie.
- Słucham?
- Mój...Nie mogę powiedzieć ochroniarz. Mój kuzyn ma nad łóżkiem zdjęcie ze swoja klasą z liceum i wydaje mi się, że pani też na nim jest.- uśmiechnął się.
Kuzyn. Hehe. Przynajmniej uważa na to co mówi. Dobrze. Pochwalił młodego w myślach. Ale zaraz, oprzytomniał, przecież Sakura ogłosiła przez głośniki, że to jest.... Ale ze mnie idiota! Tłumok! Nie ochroniarz! Sasuke! Skup się i obserwuj czy nikt nie nadchodzi.
Zaczął bacznie przyglądać się wszystkim w pobliżu młodego dziedzica firmy Uzumaki.
- Ma pani pod peruką różowe włosy?- spytał podekscytowany blondyn.
- Tak.- ściągnęła perukę i pokazała swoje przykrótkie różowe włosy. Uśmiechnęła się bo przez taką krótką wymianę zdań uznała tego chłopca za bardzo sympatycznego.
- Wooooow! Piękne.- chciał ich dotknąć, ale ktoś zaczął się zbliżać.
- Uzumaki Naruto!
- Hmm...?- odwrócił się mając przed sobą chłopaka w blond peruce i otworzył szeroko oczy.
- Gotuj się na wojnę.- wrzasnął tamten.
Wszystko stało się bardzo szybko. Sasuke wyskoczył z kryjówki i powalił nieznajomego na ziemię, trzymając go za górną część koszuli.
- Sasuke!
- Sasuke-kun!
Krzyknęła pozostała dwójka.
- Sasuke! Co ty wyprawiasz! Zejdź z niego w tej chwili!.- krzyknął wkurzony Naruto.
- Ale on ci groził.- syknął przez zaciśnięte zęby.
- Groził?! Jesteś idiotą czy tylko niedorozwiniętym facetem?! Patrz!- i wskazał na leżące nieopodal dwie waty cukrowe.- Chciał stoczyć pojedynek na jedzenie waty!
- Ale...
- Naruto. M...Mógłbyś ściągnąć ze mnie tego twojego ochroniarza. Proszę.- uśmiechnął się ledwo oddychający chłopak, któremu spadła peruka i teraz można było zobaczyć jego ciemno-brązowe włosy.
- Sasuke! No zejdź z niego!- powiedział surowo nastolatek i odepchnął Uchihę pomagając wstać przyjacielowi. Spodziewał się tego co zaraz nastąpi, ale nie bał się. Był zdeterminowany, zresztą jak zwykle gdy Sasuke chciał udowodnić, że ma rację.
  Pomógł koledze otrzepać się z kurzu i ziemi, a gdy tamten stał już prawie czysty Sasuke zorientował się kto to jest.
Zanim jednak zdążył coś powiedzieć Naruto stanął w obronie przyjaciela.
- No i co z tego, że to Inuzuka! To jest Mój najlepszy przyjaciel! Nie będziesz mi mówił z kim mam się przyjaźnić a z kim nie!- zakończył dysząc ze złości.
- Naruto.- zaczął hardo mężczyzna.- Jeszcze wczoraj zostałeś pobity przez Inuzukich.- tu spojrzał na szatyna ze złością - A dziś uśmiechasz się do jednego z nich.
- No i co cie to!!! To, że Kiba ma tak na nazwisko to nie czyni go takim samym jak pozostali!!!- krzyknął w obronie chłopaka.- I to nie jest od dzisiaj. Przyjaźnimy się od trzech lat.- zakończył spokojnie.
Trzy lata! Wtedy zacząłem go chronić. Uświadomił sobie Uchiha.
- Przepraszam, że się wtrącam.- wszyscy spojrzeli na kobietę.- Ale uważam, że lepiej będzie jak nie będziecie sprzeczać się publicznie.
Znowu klapa. Pomyślał facet i puknął się w czoło.
- Dzięki Sakura. Potem do Ciebie zadzwonię.- uśmiechnął się.- A Wy dzieciaki chodźcie. Idziemy nad rzekę.- i ruszył przodem. Wiedzieli, że nie ma co uciekać, bo to nie wyjdzie, przecież Naruto i tak musi wrócić do domu.
- Powodzenia! Naruto-kun. Kiba-kun.- zawołała ich.
Podeszli do niej i wsłuchali się w to co ma do powiedzenia.
- Słuchajcie. Na pewno rozwiążecie tę sprawę. Sasuke nie jest złym człowiekiem i spróbuje zrozumieć. Znam go od około siedmiu lat. Głowa do góry.
Chłopcy uśmiechnęli się do niej, a Kiba powiedział pokazując swoje białe ząbki. 
- Jest Pani spoko babką.
- Mam jeszcze jedną prośbę.
- Tak?- spytali chórkiem.
- Jeśli jeszcze kiedyś się spotkamy to nie mówcie do mnie pani, bo czuje się stara. Sakura, albo one-chan*. Dobrze?
- Haaaai! Do zobaczenia Sakura!- i znowu chórek.
Pomachali jej i pobiegli za - jak widać- mocno wkurzonym brunetem.


__________________________

- Słuchajcie. Kiba. Wasza rodzina jest wrogiem Uzumakich. Nie możecie się spotykać. Koniec. Kropka.- postanowił.
- HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!
- O co wam chodzi?! HAA?!- krzyknął, a żyłka na jego czole znów się poruszyła.
- No bo... hahah...bo...hahah. No bo to zabrzmiało jakbyś traktował mnie jak swoją córkę, a Kibe jak mojego chłopaka!!! Hahahaha! No nie mogę!!!! Hahaha!
- Naruto. Nie denerwuj swojego ochroniarza, bo i ja będę miał kłopoty. Hahaha!
Gdy już się uspokoili i spojrzeli na bruneta trzymającego telefon przy uchu przestraszyli się nie na żarty.
- G...Gdzie dzwonisz?- spytał całkiem poważnie blondyn.
- Do twojego ojca.- Sasuke zmrużył oczy.
- Po co?!
- Powiem mu o Tym. A co? Myślałeś, że ci się upiecze? Naiwny. Po pierwsze miałeś kare, a po drugie nie ma mowy żebyś miał jakiekolwiek kontakty z rodziną Inuzukich!- powiedział przez zaciśnięte zęby.
Żeby ci się nic nie stało. Nie narażaj się. Ale tego już nie powiedział.
- Kuso!!** Nie odbiera. Idziemy do domu Naruto.- postanowił i czekał na reakcje chłopaka, który spojrzał się na przyjaciela.
- Zadzwonię do ciebie stary.- uśmiechnął się blado.- A teraz wracam i ty też powinieneś. Pa. 
- Naruto. Nie chcę żebyś miał przeze mnie kłopoty. Trzymaj się. W końcu jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi. Pa.- uśmiechnął się pokrzepiająco i ruszył w przeciwną stronę od nich.

   Przez jakiś czas szli w milczeniu wzdłuż rzeki. W końcu dotarli do domu i Naruto usiadł na krześle za ladą w kuchni. Pierwszy odezwał się starszy usadawiając się wygodnie na kanapie.
(włączamy)
- Słuchaj. To nie tak, że robię ci na złość. Po prostu, wiem że twój ojciec martwi się o ciebie, więc...
- Dlaczego zawsze wszystko sprowadza się do mojego ojca?- przerwał mu cicho blondyn.
Sasuke chciał spojrzeć w jego oczy, ale ten wpatrywał się w blat i nie miał zamiaru tego zmienić.
- To źle, że ojciec się o ciebie martwi? Przecież jesteście rodziną. To chyba normalne, że...
- Ale zawsze mówisz tylko o nim.- ponownie szepnął chłopak.- Ja wiem, że On jest niesamowity. W niecałe dwa lata, po moim urodzeniu posiadał już sieć restauracji w całej Japonii. Nazwisko Uzumaki zna chyba każdy. Mama zmarła przy porodzie, więc tata jest moją jedyną rodziną. Wiem, że się o mnie martwi i rozumiem to, że nie może przebywać w domu. Nie złości mnie to. Rozumiem.- mówił szeptem, tak jakby ledwo wydobywał z siebie głos.- Trzy lata temu kiedy zostałem porwany, czułem się porzucony. Jak zepsuta lalka. Niepotrzebny, ale gdy mnie znaleźli ojciec podbiegł, przytulił mnie i zaczął płakać ze szczęścia. Wiem, że jestem dla niego ważny. Parę dni później do naszego domu wrócił z jakimś facetem o czarnych włosach oznajmiając, że to jest mój ochroniarz.- tu spojrzał na Sasuke, który przysłuchiwał mu się z uwagą.
- Byłem trochę zazdrosny, że zaufał komuś. Tata jest moim idolem, więc to normalne, że tak się czułem.- zaśmiał się gorzko.- Na początku nienawidziłem tego typa spod ciemnej gwiazdy... Sasuke jesteś ode mnie starszy o 8 lat. Po jakimś czasie zacząłem się do ciebie przyzwyczajać. Bałem się tego. Nie chciałem stracić zaufania do ojca i tak się nie stało. Nie straciłem do niego zaufania, ale zacząłem być zazdrosny.- bawił się swoimi palcami dalej patrząc na swojego ochroniarza z lekko zarumienioną twarzą.
Zazdrosny? O co? Pomyślał brunet.
(nr 2)
- Wiesz. Wtedy zacząłem od ciebie słyszeć teksty w stylu
"Nie rób tego, bo ojciec...", "Nie dotykaj tego, bo tata..." albo "Ojciec nie byłby z tego zadowolony", a dzisiaj powiedziałeś "Po prostu, wiem że twój ojciec martwi się o ciebie".- uśmiechnął się do niego z rozgoryczoną miną.- Jak mam się czuć w takim momencie, wiedząc że ojciec się o mnie martwi. A ty?
- Ja?- spytał zaskoczony Uchiha.
- Tak. Ty się nigdy nie martwisz?!- wstał gwałtownie i zaczął podchodzić do mężczyzny.- Nigdy tego nie mówisz! A wiesz dlaczego?! Bo wcale Cię nie obchodzę!!!- wrzeszczał coraz głośniej.- Jestem po prostu synem twojego szefa, który nic dla Ciebie nie znaczy!!!
- Oj! Naruto! Uspokój się!
- Jak mam to zrobić?! Przecież... przecież ja nic dla ciebie nie znaczę!!!- krzyknął najgłośniej jak potrafił i zrzucił wszystko ze stołu. Dyszał ciężko patrząc w podłogę.
- Naruto ja...- Sasuke podszedł do Niego z zamiarem przytulenia, ale Naruto odsunął się i dalej patrząc w podłogę powiedział.
- Nie musisz nic mówić. Przepraszam, że tak nakrzyczałem, a jeśli chodzi o Kibę to potem pogadamy. Idę do pokoju. Chcę być SAM.- powiedział i wyminął Uchihę kierując się do swojego pokoju. Gdy zatrzasnął drzwi Sasuke opuścił rękę i położył się na kanapie.
To naprawdę, aż tak go irytowało? Moment. Czyli obchodzi Go moje zdanie. Dlaczego tego nie zauważyłem! Idiota! Półgłówek! Matoł! Niedorozwinięty! I co ja mam teraz zrobić. Zadręczał się tym problemem Sasuke w salonie.
   Tymczasem w swoim pokoju Naruto przytulał się mocno do poduszki patrząc na gwiazdy za oknem. Nawet nie zauważył kiedy się ściemniło.
- O mały włos.- szepnął.- O mały włos, a bym się wygadał. Nie chcę żeby Sasuke miał przeze mnie kłopoty. Nie chcę. Ale on widzi we mnie po prostu syna swojego szefa, ale może to i lepiej. To minie. Minie. Najlepiej by było gdyby już minęło. Och!- westchnął.
- Sasuke. Dlaczego musiałem się w Tobie zakochać?

*Siostrzyczka
**Cholera


Podoba mi się ta przemowa Naruto. Nawet nie wiem jakim sposobem napisałam coś tak długiego. Pomijając. Jeśli lubicie komedie yaoi to zapraszam do czytania mangi rysowanej przez nieznaną w świecie KattLett. Manga nosi tytuł: "Artificial People". Początek może wydawać sięniezrozumiały, ale to naprawdę świetna manga. :D

WAŻNE PYTANIE!!!

Mam do Was pytanie. Jakie paringi najbardziej lubicie czytać i jakiego rodzaju hostorie?
Szkolne, przygodowe, jakaś fantastyka, czy jak są dorośli, a może jakieś króciutkie? Hmm..
Jest to dla mnie ważne, akurat kończę walentynkowy oneshot KageHina więc poczekajcie jeszcze chwilę. :)
I czekam na wasze pomysły co do opowiadań. W jaki zestawieniu chcielibyście zobaczyć swoje ulubione paringi?