poniedziałek, 13 kwietnia 2015

HWTM 5

Dziękuję bardzo za komentarzem pod "Wiem o czym..." I dlatego informuję, że będę kontynuować tamto opowiadanie. Kiedy dojdę do 1000 wyświetleń mam zamiar zrobić taką zabawę, którą zrobiła moja ulubiona blogerka. (Nie zdradzę, może wiecie)

Mianowicie plan wydarzeń. Wy, moi kochani czytelnicy stworzycie plan wydarzeń z którego ja ułożę opowiadanie. Oczywiście szczegóły innym razem.
Podkreślam, że to nie mój pomysł tylko podkradłam go! :)
Zapraszam do czytania!
________________________________
5 - On wrócił!

- Nie wiedziałem, że Młotek potrafi tak szybko biegać!- krzyknął zdyszany brunet.
- To jeszcze nic. Żeby tylko się nie rozkręcił.- powiedział Kiba z uśmiechem.
- Nie urządzajcie sobie teraz pogaduszek! Szybko!
Dobiegli do skrzyżowania.
- Rozdzielmy się. Ja w prawo, Kiba prosto w stronę basenu, a Sasuke na plac zabaw. Szybko! Spotkamy się tu za pół godziny.
Każdy pobiegł w swoją stronę. Było już ciemno, a na ulicach nie było ludzi.
Nie trudno będzie go znaleźć. Pijany nastolatek o blond włosach. O! Jest plac zabaw.
Sasuke! Patrz!
Brunet odwrócił się i zobaczył przyjaciela na zjeżdżalni.
- Złaź Mlotku! Musimy wracać.- próbował namówić blondyna do powrotu.
- Nie ma mowy! Chyba, że mnie stąd ściągniesz!- postawił swoje żądania i usiadł po turecku czekając na reakcję bruneta. Jego uśmiech był bardziej widoczny przez rumieńce, które dostał od zimna.
- Cholera!- parsknął i ruszył w stronę ślizgawki. Wszedł po drabinkach i złapał młotka za łokieć.- mógłbyś nie sprawiać problemów i grzecznie ze mną wrócić do domu?
Pociągnął go za sobą i zjechali.
- Jupiiii!- zawołał radośnie, ale znów został pociągnięty.
- Ale ja nie chceeeee- wyrywał się blondyn.
- Przestań! Nie zachowuj się jak dziecko!- krzyknął wkurzony brunet i poczuł, jak Naruto siada na ziemi.
- Dlaczego wszystko utrudniasz.- westchnął i usiadł obok. Naruto podkulił nogi i popatrzył na bruneta.
- Co?- spytał widząc wzrok blondyna. Już całkowicie się ściemniło, a na niebie pojawił się księżyc z mnóstwem migocących gwiazd.
- Sasuke. Ty mnie nie zostawisz prawda?- spytał niewyraźnie.
- Co?... Ale o czym ty mówisz?- zdezorientowany Uchiha patrzył wprost w zamglone tęczówki blondyna.
- Nie zostawisz mnie prawda? Nie zostawisz... tak jak...oooon.- ziewnął, a jego powieki osunęły się ze zmęczenia.
On? Jaki on? No nic. Teraz się już nie dowiem.
Westchnął głośno, wziął Uzumakiego na plecy i ruszył w stronę umówionego miejsca spotkania. Naruto mamrotał cały czas a jakimś chłopaku, ale tylko jakieś niezłożone zdania i wyrazy.
Kim jest ten on?

*****

- Co to jest? Budzik?
Naruto wyłączył urządzenie i usiadł. Gwałtowny ruch sprawił, że w głowie zahuczało mu tak jakby przebiegało właśnie stado wściekłych koni.
- Ja pierdziele!!! Co ja wczoraj takiego robiłem?!- pytał siebie masując skronie. Drzwi się otworzył, a do środka wślizgnęli się przyjaciele. Wszyscy oprócz Suigetsu.
- Ohayo!- uśmiechnął się do wszystkich tylko na moment bo znowu złapał go ostry ból głowy.
- Nieźle wczoraj zabalowaliście.- stwierdził Neji.- Suigetsu też nie może wstać.
- Co się wczoraj stało?
- Mam ci pokazać co wczoraj wyrabiałeś? Hahaha! Ale nie ma tu Itachiego, więc nie mogę.- odpowiedział rozbawiony Kiba. Oczy Naruto wyglądały teraz jak dwa spodki.
- Tylko nie mówcie, że...
- Tak właśnie. Naruto nie powinieneś tyle pić.- Sakura dała mu reprymendę.
- Wiem, wiem. Nie wiem czemu... Kiba!- krzknął i wstał nagle łapiąc przyjaciela za kołnierz.- nie zrobiłem nic Itachiemu prawda?!! Błagam! Powiedz, że nie zrobiłem niczego głupiego!
- Itachiemu nic nie jest, tylko był lekko zdziwiony. A czy zrobiłeś coś głupiego to...
- Głupszy być nie mogłeś.- powiedział lodowaty głos, a blondyn poczuł cios w głowę i odwrócił się w stornę bruneta.
- Sasukeee. Nie musisz być taki. Glowa boli mnie już wystarczająco.
- To twoja wina młotku. Było się nie upijać.- powiedział obojętnie.
- Draniu! Przecież nawet nie zauważyłem kiedy to się stało. A poza tym...- zamilkł na chwilę i zląkł się jakby.- Błagam! Nic ci nie zrobiłem prawda?
Uchiha nie zdążył odpowiedzieć.
- Naruto to wyglądało mniej więcej tak.- powiedział Kiba po czym chrząknął i rozpoczął przedstawienie.
- Sasuke-kuuun. Itachi-sama...on...on...- symulował Kiba przytulając się do Uchihy i udając płacz.
Naruto strzelił największego buraka w historii i położył się chowając twarz w poduszkę.
- I po co mi to było.- powiedział do siebie.
- Kiba! Odpierdziel się ode mnie!- syknął wielce zdenerwowany brunet. Nie chciał mówić Uzumakiemu co się stało, ale to było nieuniknione. Wolał już żeby Sakura mu wszystko wyjaśniła. Ona nie jest osobą, która będzie się z tego śmiała. Wytłumaczy mu wszystko spokojnie.
- Te...Uchiha! Mógłbyś się trochę rozweselić raz na jakiś...- nie dokończył widząc lodowato wściekły wzrok chłopaka. Sytuację uratował Neji, który wiedział o co chodzi. Byli przyjaciółmi już od przedszkola. Neji, Sasuke i Suigetsu. Wtedy Uchiha był inny. Nie miał w sobie tyle nienawiści i lodu. Był zwyczajnym wesołym chłopcem. Aż do tego wydarzenia w podstawówce kiedy jego rodzice zginęli w pożarze firmy jego ojca. Sasuke wtedy się załamał. Był jeszcze dzieckiem. Nie odzywał się przez dwa miesiące. Nikt nie wie dlaczego potem nagle wszyscy zaczęli go denerwować. Ale od pewnego dnia gdy "zgubił" swoją bluzę znów mówił. Już nie był taki wesoły jak kiedyś, ale nie stał się żywym trupem, to najważniejsze.
- Naruto. Przynieśliśmy ci jakieś lekarstwa i twój kochany ramen. Sześć paczek.- puścił mu oczko- To nie jest całkiem zdrowe, ale...
- Yatta! Ramen!- przerwał mu skacowany blondyn.
- Hehe. To dla ciebie. Sakura ci pomoże, a my spadamy jeszcze do Suigetsu. Chodźcie chłopaki.- Neji złapał Kibe i wyszedł.
- Sasuke! Czekaj. Zostań z nim jeszcze chwilkę, a ja skoczę na stronę.- uśmiechnęła się różowowłosa i już jej nie było.
Zostali sami. Naruto siedział na łużku z podkulonymi nogami, a Sasuke westchnął i usiadł obok.
Muszę o to zapytać! Czemu, aż tak mnie to ciekawi?! Cholera!
- Więc?- zaczął Uchiha.
- Więc co?- popatrzył na niego zbity z tropu.- Czemu tak mi wali serce? Uspokój się! To tylko Sasuke! To tylko... Tylko? A może Aż Sasuke? Przestań tak walić. Mówił do siebie w myślach, a na jego policzkach wykwitł przepiękny rumieniec.
- Więc...K...kim jest "On"?- zapytał Sasuke. Dobrze, że siedział tyłem do blondyna. Dzięki temu nie mógł zobaczyć jego zaróżowionych policzków.(zmieszamy Sasuke! Haha! Wyobraźcie sobie to! dop.aut)
- He? Jaki on?
- To ja się pytam.
- Ale, Sasuke, ja cię nie rozumiem.- mówił zrezygnowany blondyn.
- Nie rozumiesz?!!- krzyknął wkurzony brunet i odwrócił się w jego stronę.- Czemu do cholery tak się denerwuję?
- Skąd mam wiedzieć o co ci chodzi?!! "On"! Takim kimś może być każdy!- krzyczał równie zdenerwowany blondyn.
Żaden z nich nie chciał krzyczeć. Obaj zamaskowali tak swoje zmieszanie.
- To inaczej. Ktoś cię kiedyś zostawił. Zranił. Mocno.
- he...?- Naruto już wiedział o kogo chodzi.- Ale skąd ty...?
- Mówiłeś mi. Kim jest ten "On"?
- Nie mogę ci powiedzieć.
- Dlaczego!!?
- Bo nie i już!- wkurzył się chłopak, bo czuł jak wzbiera w nim płacz.
- Naruto... no przecież ja nie...- nie wiedział co chce powiedzieć.- Dobrze. Możesz nie chcieć. Ale kiedyś mi powiesz?- upewnił się.
- Dobra, kiedyś ci powiem. A teraz już idź.
Wyszedł mijając się w drzwiach z Sakurą.
- Naruto co się stało?!!- krzyknęła patrząc na przyjaciela.
- Ja mu wczoraj coś powiedziałem.- mówił szeptem patrząc na swoje ręce, które teraz zacisnęły się z bezradności.- o Nim. Powiedziałem coś Sasuke o Nim. Nie wiem co! Nie pamiętam!
- Dobrze. Uspokój się. Sasuke nic nie wie. Po prostu wspomniałeś mu coś, ale żadnych szczegółów prawda?
- Raczej tak.- uspokoił się blondyn.
- No, a teraz słuchaj. Wczoraj wybiegłeś od Uchihów i ja, Kiba i Sasuke wszędzie cię szukaliśmy. Potem się rozdzieliliśmy, Sasuke znalazł cię na placu zabaw.- przerwała.- Mam mówić dalej?- uśmiechnęła się.
- Tak. Pewnie.- odpowiedział także uśmiechem.
- No więc. Spotkaliśmy się potem na skrzyżowaniu, a Sasuke niósł cię na plecach bo zasnąłeś i mówił nam, że mamrotałeś cały czas o jakimś chłopaku. Zadawałeś mu pytania i w ogóle. Ale nic więcej.
- Na pewno?
- Tak.- stanowczo odpowiedziała Haruno.
- Sakura?
- Hmm?
- Boję się.
- Czego?
- Że... Znowu się zakochałem.
- Naruto. Już swoje wycierpiałeś. Tym razem tak nie będzie.- złapała jego dłoń i uśmiechnęła się pokrzepiająco.
- Mam nadzieję. Ale on taki nie jest i się o tym nie dowie. Nigdy! Nie mogę go kochać!

*****

Następnego dnia wszyscy poszli odwiedzić Naruto. Wszyscy oprócz Sasuke. on nie mógł. Leżał w pokoju i czytał mangę, ale nie mógł się skupić, więc po chwili ją odłożył. Do pokoju wszedł Itachi.
- Cześć braciszku. Czemu nie poszedłeś do Naruciaka?- uśmiechnął się z przekorą.
- Nie miałem ochoty.- odwrócił się od brata.- Przecież są tam inni, ja nie jestem potrzebny.
- Nie byłbym tego taki pewien. Sakura mi powiedziała, że Naruto nie mógł spać w nocy i cały czas wykrzykiwał tylko "Gdzie jest Sasuke!" "Ja chcę do Sasuke!"- mówił poważnie starszy Uchiha.
- Co? Nie mówisz poważnie.- powiedział lekko zarumieniony Sasuke.
- Oczywiście, że nie!!! Hahaha! Ale miałes minę! Więc jednak nasz aniołek cię obchodzi. W końcu to twój przyjaciel.
- Mój aniołek.- szepnął, a na jego nieszczęście starszy to usłyszał.
- Hmm. Czyli jednak.- stwierdził zamyślony.
- Co? Nie, nie. To nie tak!- krzyknął, kiedy zdał sobie sprawę że powiedział to na głos.- A poza tym wynocha mi z pokoju!!!- rzucił poduszkę, którą oberwał starszy brat.
- Wiesz. Sasuke. Nie możesz żyć w niezgodzie ze sobą. Ty to widzisz, ja też to widzę. Dlaczego okłamujesz samego siebie?- Itachi usiadł na łóżku i objął młodszego brata.
- Ponieważ...Ponieważ chyba ja... Ja naprawdę go kocham.- powiedział szeptem chowając głowę w kolanach.
Itachi uśmiechnął się do siebie.
- No dobrze. Idę zrobić obiad.- i już go nie było.
- Ja naprawdę go kocham. Kiedy to się stało? Kiedy staliśmy się przyjaciółmi? Nie. Chyba zacząłem się o niego troszczyć tego dnia. Tak. To było tego dnia na moście.- powiedział i uśmiechnął się gorzko do siebie.

W poniedziałek w szkole wszystko było po staremu. Naruto miał jeszcze lekki ból głowy, ale śmiał się i żartował tak jak zwykle. Sasuke dogryzał jak co dzień każdemu, a najbardziej Kibie. Tydzień szkoły zleciał im bardzo szybko i wesoło. Nie mogli się spodziewać tego co miało wydarzyć się w piątek. Skończyli właśnie ostatnią lekcję w-f. Naruto jak zwykle świetnie spisał się się na siatce. Była to jego ulubiona gra. Pierwszy się ubrał i powiedział, że poczeka na resztę w bramie szkoły.
- Sasuke! Tylko pamiętaj, że wracasz dziś ze mną! Musisz mi wytłumaczyć tą chemię!
- Hai, hai. Wychodź już młotku!
Większość uczniów już poszła do domów i na dziedzińcu nie było widać żywej duszy.
- Jak miło.- powiedział na głos i zamknął oczy czując lekki wiaterek na twarzy. Była już końcówka czerwca i za niedługo zaczną się wakacj.
- Naruto?- usłyszał bardzo znajomy głos i od razu wstał.
- Ken?- zdezorientowany wpatrywał się w dawno nie widzianą postać.
- Naruto! To naprawdę ty!- od razu pochwycił go w ramiona i przytulił z całej siły. Naruto był tak osłupiały, że nawet nie protestował. Dopiero po chwili odepchnął go od siebie.
Ruichi Ken był wysokim brunetem o brązowych oczach. Zawsze uśmiechnięty, a raczej zwykle.
- Ken. Co ty tu robisz?- powiedział lodowato. Nikt nigdy by się nie spodziewał, że młotek potrafi tak mówić.
- Jak to? Wróciłem do ciebie. Nawet nie wiesz jak źle się czułem przez ten rok. Byłem sam i...
- Pfff... Sam? A co z tamtym?!- podniósł głos i spojrzał na niego z politowaniem.
-Z kim?!! On się nie liczył! Liczysz się tylko ty! Naruto przepraszam. Nie chciałem cię wtedy zostawiać!- podszedł z zamiarem ponownego przytulenia do siebie blondyna.
- Ken!!! Czy ty siebie słyszysz?!! Nie mam tobie już nic do powiedzenia! Najlepiej zostaw mnie w spokoju!- Krzyknął i zawrócił w stronę szkoły, ale tamten złapał go za nadgarstek i wykręcił go mocno.

- To my już pójdziemy. Bo młotek nie załapie tej chemii do wieczora.- Sasuke uśmiechnął się z dezaprobatą, ale inaczej nie umiał. Wyszedł na dziedziniec i zobaczył zdenerwowanego Naruto zmierzającego spowrotem w kierunku szkoły. Ale jakiś nieznajomy wykrzywił mu nadgarstek. Nie zastanawiając się długo ruszył w stronę napastnika, ale ten już puścił młotka.
- Naruto! Przepraszam! Nie chciałem! Ale wróć do mnie! Błagam cię!
- Nigdy! Nienawidzę cię! Masz mnie zostawić w spokoju!- krzyknął rozmasowując nadgarstek, ale w tym momencie został uderzny w policzek, na którym pozostał czerwony ślad.
Naruto nie był jakąś tam ofiarą, więc oddał chłopakowi tym samym. Tamten opamiętał się i skłonił nisko.
- Przepraszam! Naruto! Błagam cię! Tylko ty się liczysz!
- Skoro tylko on się liczy to może łaskawie przestałbyś go bić!- syknął Sasuke przytulając młotka od tyłu i zaplatając swoje dłonie na jego brzuchu.
- Sasuke?...
- A ty to kto?! To jest moja sprawa!- krzyknął Ken.
- Może i tak, ale dotyczy też MOJEGO Naruto. Więc dotyczy także mnie.- powiedział oschle.
- Ty debilu! Mam ci przekrzywić te twoją buźkę?!!- od razu widać, że to typ, który traktuje swojego partnera (w tym przypadku byłego) jak zabawkę.
- Czekaj! Przecież Sasuke...
- Naruto. W porządku. Dam sobie radę.- mówił tak przekonująco, że Naruto już się nie sprzeciwiał.
Nawet nie zdążył nic zobaczyć. Sasuke wykonał szybki ruch, a Ken już leżał na ziemi.
- Chodź. Miałem ci wytłumaczyć tę chemie.- powiedział i uśmiechnął się czule.
Czule? Sasuke? Łał! Ale on pięknie wygląda jak się uśmiecha.
- Tak.- powiedział i dał się prowadzić Sasuke, który trzymał go za rękę.

*****

- Jak można tego nie rozumieć! To było w gimnazjum!
- Przepraszam, że jestem takim młotkiem!
- Dobra przerwa. Przyniosę coś do picia.
Po chwili Sasuke wrócił z dwoma puszkami Coli.
- Dzięki.
- Proszę.
- Nie, nie za to. Znaczy się za to też, ale za to co zrobiłeś. Dzięki. Nie wiem czy dałbym radę sam. To jednak za dużo.
- Wiesz co? Naruto. Cały czas chcę cię spytać. Kim on w ogóle był? powiesz mi?
- Sądzę, że tobie mogę powiedzieć. On... był moim chłopakiem.
_______________________________________
I jak sądzicie? Fajnie wyszło? Sorki, że nie dodałam wczoraj, ale nie miałam czasu. Jedna informacja. Jak zacznie się szkoła to będę dodawała rozdział co dwa tygodnie. Fajnie to wychodzi czy nie? Bo to mój pierwszy blog. I możecie już dawać komentarze anonimowo.

niedziela, 12 kwietnia 2015

4 - Druga strona medalu



- Chłopaki! Może po szkole pójdziemy na pizze?!!- zapytała Sakura na przerwie.
- Czemu nie? Głodny jestem - wyszczerzył się blondyn.
- Pff...- prychnął Uchiha- Ty zawsze jesteś głodny.
- Co?!! A chcesz oberwać?!- zagroził Naruto.
- Hahaha! A co mi może zrobić jakiś młotek?!- odparł sarkastycznie brunet.
- Ostatnio nigdzie nie wychodziliśmy przez te sprawdziany więc może być fajnie- powiedział miło Neji nie zwracając uwagi na kłótnię kolegów.
- Ja chcę meeeega wielką pizze!!!- krzyknął jak zwykle rozentuzjazmowany Suigetsu.
- Ty się tak nie podniecaj bo ci jeszcze proteza wypadnie- powiedział jak zwykle kpiąco brunet.
- Sasukeeee- jęknął żałośnie białowłosy.- zawsze musisz być taki nieczuły~~~.
Naruto też chciał coś dodać, ale zadzwonił dzwonek i ich nauczyciel wszedł do klasy.
- Hej! A zaprośmy jeszcze Hinatę i Shikamaru!- powiedział blondyn wchodząc do klasy. Pozostali skinęli głowami.

*****

- Wreeeeeszcie.-ziewnął Naruto zakładając ręce na kark jak to miał w zwyczaju.- Do której pizzerii idziemy Sakurcia?
- Hmm... Może do "Amoris"? Ich meksykańska pizza jest najlepsza! Nigdzie nie ma takiej samej!- mówiła Sakura z uśmiechem. Naruto od razu go rozpoznał. Wiedział, że jego przyjaciółka nie cieszyłaby się tak ze zwykłej pizzy.
Trzeba będzie rozeznać się w sytuacji.
Pomyślał przebiegle blondyn i dostał kuksańca w czoło. Od razu zaczął masować obolałe miejsce.
- Naruto. Nie uśmiechaj się tak. To wkurzające.
- Shikamaruuuu. Za to ty mógłbyś się uśmiechnąć trochę.
Wychodząc z bramy szkoły skręcili w lewo kierując się w stronę parku. Wszyscy byli weseli poza jedną osobą, od której dzisiejszego dnia chłód emanował bardziej niż zazwyczaj. Zauważył to Kiba.
- Sasuke? Coś się stało? Wyglądasz gorzej niż zazwyczaj.
Wszyscy spojrzeli na Uchihę.
- Nic się nie stało. Tylko... Chodźmy szybciej.- przyspieszył kroku i teraz szedł pierwszy. Tuż obok niego od razu pojawił się Naruto i Neji z zamiarem wybadania powodu złego humoru przyjaciela, ale sytuacja wyjaśniła się sama.
- Sasuke!!!!!!!!- Naruto od razu rozpoznał ten głos.
Dlatego chciałeś iść szybciej. Hahaha! Ty przebiegły kocie!
Pomyślał Naruto i zaśmiał się na swoje porównanie.
- A ty z czego rżysz?- spytał Sasuke zaskoczony reakcją blondyna. Mógłby patrzeć na ten uśmiech przez wieczność i nigdy by się nie znudził. Taki szczery i łagodny.
- Ohayo! Itachi!- przywitał się blondyn, a pozostali mu zawtórowali.
- Cześć aniołeczku! Nie wiedziałem, że Sasuke ma, aż tylu znajomych! To w ogóle możliwe?!!- udawał wielkie zaskoczenie. Pozostali zaczęli się śmiać, a najbardziej nieśmiała z nich wszystkich Hinata wystąpiła do przodu.
- Itachi-san może pójdziesz z nami? Idziemy na pizze do "Amoris".- uśmiechnęła się czule.
- Z wielką chęcią! A poza tym pracuje tam mój znajomy.- wyszczerzył się do wszystkich, a swojemu bratu posłał uśmiech zwycięstwa. Z dodatkowym pasażerem u boku ruszyli przez park.
- Itachi? A tak pytam z ciekawości- zaczął Kiba- czemu nazwałeś Naruto aniołkiem?
Każdego korciło żeby zadać to pytanie.
- hmm...- niby to zamyślił się starszy Uchiha, ale odpowiedź miał gotową.- No. Bo popatrzcie tylko na niego.
Jak na komendę wszyscy spojrzeli się na blondyna, który pod ich czujnym wzrokiem lekko się zmieszał.
- Złociste blond włosy. Mało osób takie ma. Błękitne oczy, które od razu przypominają niebo. A jak się uśmiechnie to oderwać wzroku od niego nie można. Dajcie mu tylko aureolkę i to dziwne ubranie co to anioły noszą i gotowe.- zakończył wyjaśnienia Itachi.
- Masz rację. Naruto! Przygotuj sie na to, że kiedyś cię w takie ubranko wciśniemy- powiedział Suigetsu.
- Jak możecie- jęknął blondyn.
Reszta drogi minęła im na żartowaniu sobie z urody blondyna. Oczywiście Sasuke też wtrącił swoje trzy grosze i zaczęła się kolejna kłótnia.

*****

- A ty to co? Te twoje zimne oczy nawet ducha by odstraszyły!!!- Krzyknął Naruto wchodząc do restauracji.
- Takie zadanie mają spełniać. A twoje oczęta patrzącego na każdego z ...- zamilkł zorientowawszy się co właśnie chciał powiedzieć.- za chwilkę wrócę. Zajmijcie stolik.- rzucił cicho i skierował się do łazienki.
- O co mu chodziło?- zastanowił się na głos blondyn. Poczuł jak ktoś wiesza mu się na plecach.
- Może chciał powiedzieć, że masz najpiękniejsze oczy na świecie, które nawet jego zahipnotyzowały! Hahaha! A po tym wyznałby ci miłość!- śmiał się Suigetsu.
- Przestań! Trudno mi uwierzyć, że Pan Uchiha mógłby się w kimś zakochać- powiedział na głos Naruto, ale to co zasugerował kolega zastanowiło go przez chwile.
Ale co Sasuke chciał powiedzieć? Naprawdę chciał powiedzieć, że moje oczy... Nie! Nie! To niemożliwe.
- Naruto-kun! Siadamy do stolika- zawołała go Hinata.
- Hai! Już idę!- krzyknął i podbiegł do przyjaciół.

Sasuke wpadł do pierwszej kabiny i zamknął się od środka. Usiadł na "tronie" i podkulił pod siebie nogi. Cały był czerwony. Czuł się tak jakby właśnie wyszedł z sauny.
- Czemu ja chciałem to powiedzieć?- zapytał cicho sam siebie.
- Dlaczego muszę być przy nich taki zimny? Mam wreszcie przyjaciół. Prawdziwych. Młotek z nich wszystkich rozumie mnie najbardziej. Czy ja go...? Nie!- krzyknął na końcu.
Nie mogę się w nim zakochać! To chłopak! Ja też jestem chłopakiem! Tak nie powinno być!!! Ale Misaki też nigdy nie powiedział Usagiemu, że go kocha, a tamten cały czas walczył! (Wspomniał tu o mandze "Junjou romantica") O czym ja myślę! To wcale nie tak! Ma ładne oczy i w ogóle cały jest atrakcyjny! To prawda! Po prostu będę się z nim kłócił tak jak dotychczas i pewnie wszystko będzie tak samo. Pewnie to tylko hormony czy coś. Tak, tak. Mimo wszystko nie obchodzi mnie co on o mnie myśli! To przecież młotek!
- Do roboty.- powiedział i uderzył się w policzek na rozbudzenie. Otworzył kabinę i  go zamurowało.
- I... I...Itachi!- tylko tyle udało mu się wydusić.
Starszy Uchiha patrzył na niego i nagle wybuchnął śmiechem. Złapał się za brzuch i śmiał do rozpuku.
- Zamknij się do cholery!!!- krzyknął młodszy zdenerwowany całą tą sytuacją.
- Hahaha! Prze... przepraszam.
- Chodźmy.- powiedział i ruszył do drzwi, ale kiedy chwycił za klamkę usłyszał.
- Jak to szło?- zaczął Itachi.- " Młotek z nich wszystkich rozumie mnie najbardziej. Czy ja go...? Nie!" i nastała cisza przeznaczona na kontemplację.
Sasuke stanął trzymając za klamkę i nie był w stanie wykonać żadnego ruchu. Nie mógł nawet nakrzyczeć na brata.
- Sasuke? Hej. Daj spokój. Ja tylko żartowałem.- powiedział nieco przestraszony Itachi i położył rękę na ramieniu młodszego brata. Ten natomiast ją strzepnął i odwrócił się w stronę starszego brata.
- Itachi. Nie śmiej się ze mnie kiedy ja nie wiem co się ze mną dzieje.- powiedział beznamiętnym głosem.
- Sasuke. Ty się po prostu zako...
- Wcale nie!!! Już lepiej chodźmy, bo siedzę tu z dwadzieścia minut.- przerwał mu i wyszedł. Zauważył, że w ich stronę biegnie Naruto.
- Co wy tam tak długo robiliście? Mamy dwie pizze! Ale pośpieszcie się, bo dla was nic nie zostanie.- uśmiechnął się.
- Tak. Idziemy.- powiedział już normalnie Sasuke.
- Coś nie tak? Nie wyglądasz zbyt dobrze.- powiedział Naruto z zatroskaniem i wyciągnął dłoń żeby przyłożyć do czoła przyjaciela, ale brunet szybko odtrącił rękę. Patrzyli na siebie. Naruto zdezorientowany, a Sasuke przestraszony.
- Dobrze się czuje! Ale ty z tą swoją manią martwienia się o innych przypominasz bardziej dziewczynę! Jeszcze tylko piersi ci brakuje!
Nic lepszego wymyślić nie mogłem! Głupi Uchiha!
- Co?!! Jak możesz porównywać mnie do dziewczyny! Jestem najbardziej męski ze wszystkich facetów!
Uff. Złapał przynętę!
- Ciekawe z której strony?!- Uchiha przybrał swój kpiący wyraz twarzy.
- Zaraz dostaniesz! Draniu! Chodź już, bo zjem twój kawałek!
Reszta dnia minęła dość zwyczajnie. Kiedy zjedli pizze wszyscy rozeszli się w sobie tylko znanym kierunku. Hinata poszła z Nejim. Sakura i Kiba jak zwykle poszli razem, bo mieszkają w tej samej okolicy. Shikamaru poszedł sam, bo uznał że kolejne towarzystwo może być zbyt denerwujące. Tak więc zostali Naruto, Suigetsu i obaj Uchiha.
- Chłopcy. Mam dla was niespodziankę. Jako, że jestem pełnoletni kupiłem do domu ze dwadzieścia puszek piwa i...- tu zrobił przerwę.- dwie butelki 0,7.- zakończył.
- Yattaaaaaa!!!- krzyknęli razem Suigetsu i Naruto.
- To chodźcie.
- Hej. Chłopaki. Mam do was ptanie. Podoba wam się jakaś dziewczyna?- celowo zadał pytanie Itachi, tak jakby zapomniał o całej sytuacji w łazience.
Ty przebiegły lisie! Pomyślał Sasuke.
- Hmm... Mnie nikt szczególny się nie podoba. Lubię taką jedną okularnicę z drugiej klasy, ale ona podkochuje się w kimś innym.- tu spojrzał znacząco na Sasuke. Potem swoja wypowiedź zaczął blondyn.
- Jedyna dziewczyna, która mi się podobała to Sakura.- uśmiechnął się.
- Ale przecież jesteście przyjaciółmi?- upewnił się białowłosy.
- Tak. Kiedyś wyznałem jej miłość w drugiej gimnazjum, a ona mnie odrzuciła. Byłem załamany. Ale po... pewnych wydarzeniach stała się moją najlepszą przyjaciółką.- zakończył jak zwykle z uśmiechem.
- Pewnych wydarzeniach?- zapytał Itachi.
- Nie. Nic ważnego.
- Skoro nic ważnego to nam powiedz- poprosił Suigetsu.
- Nie ja...
- Mnie też nikt się nie podoba. Nigdy żadna dziewczyna nie przyciągnęła zbytnio mojej uwagi.- powiedział Sasuke.
Wchodzili właśnie do domu Uchichów. Sasuke przytrzymał drzwi. Ostatni wszedł Naruto i powiedział cicho "Arigato".

*****

Po dziesięciu piwach oraz jednej i pół butelki wódki.

- Salej pi jesce.- ledwo powiedział Suigetsu.
- Wy młodziaki to jesteście naprawdę. Faceci raz na jakiś czas muszą się upić. Dobrze, że ja jakoś panuję nad sytuacją. Naruto?- zapytał unosząc butelkę. Nie słysząc odpowiedzi zapytał jeszcze raz. Blondyn podniósł głowę i spojrzał na Itachiego.
- Co jest...- powiedział oszołomiony Itachi.
- Zaponiałem pofiecieć. Kipa mie osczegał, ze pijany Naruuto jeśt ufocicielem jakich mało. Podrya wśistko co sie rusza. Zfłasca fasetów.- wyjaśnił niezręcznie białowłosy
Naruto podszedł na czworaka do starszego Uchihy i zaczął gładzić jego tors.
- Jaka umięśniona klatka. Pokażesz mi ją?- zapytał chodząc dwoma paluszkami po tej części ciała.
- Naruto. Uspokój się. Zaraz przyniosę ci wody.- próbował wyswobodzić się z objęć blondyna.
- Ostudzą mnie tylko twoje ussssta.- powiedział lubieżnie oblizując wargi.
- Naruto. Posłuchaj mnie. Nie jesteś teraz sobą ty...
- Właśnie teraz jestem prawdziwym sobą.- stwierdził i już chciał pocałować Itachiego kiedy do pokoju wrócił Sasuke.
- Naruto!!!!!! Co ty wyprawiasz?!!!!- krzyknął wypluwając zawartość Coli w ustach.
- Cześć Naruto - krzyknęli zza jego pleców Sakura i Kiba.
Naruto popatrzył na nich i jego twarz momentalnie się zmieniła. Przybrał osobowość małego chłopczyka.
- Sasukeeeeeee- krzyknął i przytulił się do niego. Obaj Uchiha byli zdezorientowani.
- N...Naruto?- zapytał Sasuke.
- Sasuke-kuuun- jęknął i popatrzył na niego oczami pełnymi łez.- Itachi-sama... Itachi-sama On...- zsunął się na podłogę i zaczął płakać. Sasuke popatrzył groźnie na brata.
- Ja nic nie zrobiłem.- zastrzegał się starszy.
- Sasuke. Spokojnie, stary. Kiedy Naruto jest pijany stosuje te swoje gierki. Potrafi zawrócić w głowie nawet chłopakom, a co dopiero dziewczynom. Alkohol zmienia go w diabła.- uśmiechnął się Kiba.
- Jak możesz Kiba-kuuun- jęczał Naruto.- Przecież j... ja nic złego nie zrobiłem. Itachi-sama złapał mnie za rękę i...- znowu zaczął płakać. Kiba uklęknął przy nim.
- Naruto! Znam cię. Nie udawaj niewiniątka!- powiedział groźnie.
- Pff... W ogóle nie jesteś zabawny- prychnął blondyn i wstał. Na jego twarzy nie było śladu łez. Rozsiadł się wygodnie na fotelu i wgapiał w kompletnie skołowanego Sasuke.
- On tak zawsze?- spytał brunet Kibe.
- Tak. Od... Pewnego czasu. Taki jest jak się upije.
- Sakura! Kopsnij mi jeszcze piwa!- krzyknął na różowowłosą jakby była jego służącą.
- Naruto!!!- wrzasnęła i walnęła go w głowę.
- Za trzy godziny powinien zasnąć, musimy go przypilnować do tego czasu. Jest 18:00, to zaśnie około 21:00. Nie możemy spuszczać z niego...
- Hej. Słopaki? Gdzsie Narsuto?- zapytał już prawie nieprzytomny Suigetsu. Na fotelu ani nigdzie w pokoju go nie było. Usłyszeli trzaskanie drzwiami.
- Wyszedł.- powiedział brunet.
- Za nim!- krzyknęła różowowłosa.
 Za chwilę przed dom wybiegła cała trójka. Zauważyli, Naruto przed bramką.
- Nie złapiecie mnieee!!! Hahaha!- pokazał im język i uciekł.
- Co za przeklęty młot!
- I w dodatku pijany. Musimy go złapać. Może zrobić coś komuś, ale sobie też. Chodźcie. Że też jest moim przyjacielem.- powiedział zrezygnowany Kiba.
Ruszyli w pogoń za pijanym przyjacielem.
To będzie zabawny wieczór Pomyślał starszy Uchiha.



Piosenki:
  • Naruto - Fooling mode
_________________________________________
Parę tekstów z następnego rozdziału. Robić tak od czasu do czasu? Szczeże to nie miałam pomysłu na tę notkę. Ale dzięki niej mam pomysł na następną.
Teraz czas na szantać. Jeżeli pod tym rozdziałem nie bedzie przynajmniej trzech komentarzy to nie dodam następnego! :b

Tak Naruto przytulił się do Saska tylko, że Sasuke był zdziwiony



A płakał jak taki 7-latek

sobota, 11 kwietnia 2015

3 - Sekret i przyjaciel

Na początek chciałabym was o coś prosić. Moglibyście skomentować którykolwiek z postów. Bo będzie mi wtedy łatwiej pisać. Nawet zwykłym "Podobało mi się". Jeśli tak jest to pokażcie mi to.
Zapraszam do czytania.
_______________________________________________

Naruto stał razem z Jirayą przed drzwiami prowadzącymi do miejsca zamieszkania braci Uchiha. Zdecydował się na białą galową koszulę z granatowym krawatem i swoje najlepsze ciemne dżinsy. Włosów nie zdążył jakoś ułożyć, więc jak zwykle ogarnięte były przez nieład. Jiraya zadzwonił dzwonkiem.
Nie mogę wyglądać, aż tak elegancko!
Pomyślał Naruto w ostatniej chwili i rozpiął dwa górne guziki koszuli oraz zawinął rękawy do łokci. Drzwi otworzył starszy Uchiha.
- Witam. Wchodźcie!- zaprosił ich gestem do środka. Weszli do przedpokoju i ściągnęli buty. Gospodarz zaprowadził ich do kuchni po prawej i zaprosił do stołu.
Było to piękne, jasnobrązowe pomieszczenie połączone z jadalnią. Jedna ze ścian, przy której znajdował się piekarnik zrobiona była na wzór szarego muru. Szklany stół - stojący na środku - sprawiał wrażenie bardzo eleganckiego. Zmieściłoby się przy nim na pewno 8 osób.
Zastawa oraz jedzenie było już rozłożone czekając na skonsumowanie.
- Sasuke zaraz zejdzie.- powiedział z uśmiechem patrząc na rozglądającego się Naruto. Jiraya usiadł naprzeciwko Itachiego więc Sasuke będzie siedział przed Naruto. Usłyszeli kroki na schodach, a po chwili w drzwiach pojawił się Sasuke z rękami w kieszeniach czarnych dżinsów i tego samego koloru zapinanej koszuli z kołnierzykiem. Wyglądał jeszcze lepiej niż na co dzień, ale mimo tego na jego twarzy nadal pozostawała maska obojętności.
- Dobry wieczór- powiedział chłodno zachowując zasady kultury i usiadł do stołu nie zaszczycając blondyna spojrzeniem. Na obiad jedli spaghetti bolognese z tofu. Itachi i jiraya cały czas rozmawiali i śmiali się, natomiast Sasuke i Naruto jedli bardzo bardzo baaaaaardzo powoli w dodatku pogrążeni w ciszy.
- Sasuke.- Itachi kopnął go pod stołem.
- he? Co?- ocknął się.
- Jiraya-sama zadał ci pytanie.
- Co? Przepraszam. Słucham?- zwrócił się do szarowłosego.
- Pytałem czy masz jakieś hobby?- ponownie zapytał Jiraya z uśmiechem.
- Ja... Nie. Nie mam.- odpowiedział.
Kłamie. 
Naruto przyglądał się Sasuke.
- Na pewno Sasuke? Na pewno?- pytał ironicznie blondyn.
- O co Ci znów chodzi młotku?!- syknął Uchiha.
- O nic. Tylko nie lubię kiedy ktoś kłamie.- uśmiechnął się.
- Co?!!- wstał, a krzesło z hukiem uderzyło o ziemię.- oskarżasz mnie o kłamstwo?!!
- Tak właśnie!!! Bo kłamiesz w żywe oczy!!! Skrywasz jakiś sekret czy co?!!- blondyn również wywrócił krzesło.
- ...- Sasuke nie mógł nic powiedzieć. Po prostu posłał blondynowi mordercze spojrzenie i skierował się na schody, a następnie do swojego pokoju. Przy stole zapanowała cisza po trzaśnięciu drzwiami.
- Naruto. Idź przeprosić. Teraz.- powiedział Jiraya tonem nienawidzącym sprzeciwu.
- Ale...
- Jeśli pójdziesz go przeprosić to kupię ci cztery miski ramen.
Dla Naruto wystarczyło tylko to jedno słowo, a już biegł w podskokach na górę. Tak naprawdę wiedział, że przesadził. O taką głupotę? Sasuke miał prawo mieć jakieś tam swoje sekrety, sam nie wiedział co go podkusiło. Teraz potrzebował tylko pretekstu żeby go przeprosić.
Stanął przed pokojem i zapukał. Odpowiedziała mu cisza więc otworzył powoli drzwi.
- Sasuke?- zawołał niepewnie.
- Czego?- odpowiedział mu ten lodowaty ton. Naruto zamknął za sobą drzwi i oparł się o nie. Okna były pozasłaniane, a w pokoju panował półmrok. Naruto widział tylko sylwetkę Sasuke, który siedział do niego tyłem na łóżku.
- Sasuke...Ja..Ja p-przepraszam.- powiedział ze spuszczoną głową.- za to ż-że tak na ciebie na-naskocz-czyłem. Sory.
Czemu ja się jąkam do cholery?
Zapadła niezręczna cisza, podczas której obaj chłopcy czuli się tak samo winni.
Sasuke. Ty też powinieneś przerosić! No wysil się! No ale po co! Przecież nawet nie lubię tego młotka... No właśnie. Czy aby na pewno go nie lubię? Od tego wydarzenia na moście kiedy mieliśmy osiem lat był dla mnie drugą najbliższą osobą tak jak Itachi. Lubię nasze kłótnie, ale teraz jest jakoś dziwnie. Pierwszy raz jest u mnie w domu. Pierwszy raz u mnie w pokoju. Cholera!
Rozmyślania bruneta przerwał nagły łun światła, który wpadł do jego pokoju.
- Nie możesz tak siedzieć w ciemności, ale jak patrzę na twój pokój to widzę, że jesteś do tego przyzwyczajony.- powiedział blondyn rozsuwając zasłony. Nie chciał dalej siedzieć w tej niezręcznej ciszy.
- Masz coś do mojego pokoju?!!- krzyknął brunet wdzięczny chłopakowi za przerwanie ciszy i uśmiechnął się lekko w stronę blondyna, który na ten widok zrobił oczy jak spodki i podszedł do bruneta. Patrzył na niego w szoku.
- Ty... ty się uśmiechnąłeś!- powiedział zdziwiony.
Sasuke odwrócił się świadom tego co zrobił.
Dlaczego ja się uśmiechnąłem?!! Fakt. Wiem, że Naruto powiedział to żeby rozładować atmosferę.
- Przepraszam.-usłyszał za chwilę blondyn.
- hę?- zrobił głupią minę na co Sasuke zaczął się pierwszy raz w życiu śmiać jak kompletny idiota. Naruto był tak zszokowany, że nic nie powiedział. Kiedy ocknął się z amoku krzyknął.
- Teme!* O co ci chodzi?! Nie śmiej się ze mnie!- i rzucił się na niego. Siłowali się przez chwilę po czym brunet przyszpilił Naruto do podłogi i usiadł mu na biodrach, a jego nadgarstki trzymał nad jego głową.
- I kto teraz wygrywa?- znowu uśmiechnął się Sasuke.
- Mógłbyś się zawsze tak uśmiechać- powiedział radośnie i pokazał brunetowi rząd białych rzędów.- A najlepiej do mnie. Nigdy nie byłeś, aż tak wesoły...    Co ja pomyślałem? Najlepiej do mnie? Opanuj się Naruto! Skarcił się w myślach.
- Ty też.- powiedział Sasuke wpatrując się w usmiechniętą i lekko zarumienioną twarz blondyna.
- Co? Przecież ja jestem mistrzem śmiechu.- powiedział i podniósł się. Siedzieli teraz oparci o brzeg łóżka. Obaj uśmiechnięci.(Uśmiechnięty Sasuke już w 3 rozdziale! Naruto działa cuda. Moje postacie żyją własnym życiem dop.aut.)
- Tak. Ale twój uśmiech to fałszywka.- powiedział spokojnie.
- Co?...
- Obserwowałem cię, to już wiem kiedy uśmiechasz się szczerze, a ten uśmiech widzę bardzo rzadko, a kiedy zakładasz fałszywą maskę.
Obserwował? Mnie?
a ty?- zapytał blondyn.
- Co?
- Czemu ty zawsze nosisz swoją? Maskę? 
- ...?
- Nigdy jej nie zdejmujesz. Też cię obserwowałem. Na każdym kroku.
- Nie wiem. Hej. Dlaczego ja ci się w ogóle zwierzam co?!!- krzyknął. Straciłem kontrolę nad tym co się dzieje.
Sasuke. Nie zakładaj jej teraz proszę.- mówił błagalnym tonem blondyn.
I jak ja mam odmówić tym błękitnym oczom.
- Idę po piwo.- powiedział i wyszedł z pokoju.
- Fiuuu. Zaraz padnę. My rozmawialiśmy. Normalnie. Praktycznie bez żadnej kłótni.- cieszył się Naruto jak czterolatek, który dostał cukierka. Położył się na łóżku bruneta, ale poduszka była niewygodna więc zaczął ją poprawiać. Coś przykuło jego uwagę.
- Czemu schował to pod poduszką?- odwrócił małą książeczkę żeby przeczytać tytuł.- Cholera.
Przyłożył rękę do ust i strzelił buraka na całej twarzy.

*****

Sasuke wrócił do pokoju z czterema puszkami piwa. Ale kiedy zobaczył czerwonego Naruto i co ten trzyma w ręce całe zaopatrzenie wylądowało na ziemi.
- Naruto! Oddawaj to!- rzucił się na chłopaka.
- Nie ma mowy! Hahaha!- Naruto uciekał przed brunetem po całym pokoju. Śmiejąc się wniebogłosy. Temu drugiemu niezbyt było do śmiechu.
- Od-da-waj!- wysyczał brunet i walnął go w głowie.
- Iteeeee!!! Nie rób tego więcej!- krzyknął.
- To trzeba było mnie słuchać!!!- odwdzięczył się. Zabrał swoją własność i włożył do dużej skrzynki, którą następnie zamknął na klucz. Wziął puszki z podłogi i usiadł na łóżku.
Otworzył napój i zaczął pić.
Naruto patrzył na niego dłuższą chwilę po czym wypalił.
- Jesteś gejem?- spytał Naruto jak gdyby nigdy nic. Sasuke w tym momencie wypluł całą zawartość puszki i zaczął się krztusić.
- NIE!!! NIE MA MOWY!!! NIE JESTEM!!! Ja po prostu...etto... ja tylko lubię mangi takie, ale nie tylko! Mam dużo innych i... To jakby kolekcja?- plątał się Sasuke.
- Czyli jednak masz hobby- uśmiechnął się blondyn.
- Czemu nie wybiegłeś stąd mówiąc, że to ohydne?- zapytał zdziwiony brunet.
- hę?- nie rozumiał Naruto.- Nie uważam tak. Cieszę się, że mogę poznać twoje hobby.- zarumienił się lekko.
Ale słodki!!! Jest ładniejszy od niejednej dziewczyny.
- Sasuke? A masz trzeci tom? Bo widziałem, że to był czwarty, a...
- Nie mam. Nie zdążyłem kupić.- powiedział zawstydzony. Nie mógł uwierzyć, że mówi to wszystko młotkowi.
- Bo ja Jiraya ma mnóstwo książek i mang, wiesz jest pisarzem. I tego typu też ma. Mogę ci pożyczyć.- uśmiechnął się i zarumienił ponownie.- etto... ano dasz mi też przeczytać? Od pierwszego tomu?
- Co? Zaciekawiło cię?
- T...Trochę.
- Okey.- uśmiechnął się Sasuke.- i wyciągnął książeczkę ze skrzynki.
Zaakceptował to! Nie uważa że to obleśne! cieszył się brunet w myślach.
Wypili po dwa piwa po czym Naruto powiedział niepewnie.
- Sasuke?... Bo wiesz. Znam twój sekret i... i czy to znaczy, że jesteśmy przyjaciółmi?
- Tak. Ale ja ci tego nie powiedziałem. Sam to odkryłeś.
- Naruto!!! Idziemy!!!- usłyszeli z dołu Jiraye.
- Co? Już? Szkoda. Nie sądziłem, że będzie tak fajnie.
Zeszli na dół i Naruto ubrał buty. Jiraya czekał już w samochodzie.
- Dobranoc. Naruto.- Itachi pożegnał się i poszedł myć naczynia.
- To cześć. Do jutra w szkole.- powiedział blondyn i wyszedł. Sasuke stał w drzwiach i kiedy Naruto otworzył bramkę krzyknął.
- Do zobaczenia jutro... Przyjacielu!- i zatrzasnął drzwi. Naruto wsiadł do auta oniemiały.
Jesteśmy przyjaciółmi! pomyśleli w jednym momencie radośnie uśmiechając się do samych siebie.
- Sasuke? Czy ty się uśmiechasz?! Karetka!!! Zadzwońcie po policję! Mój brat się czegoś naćpał!
- Itachi ucisz się wreszcie!- walnął go w brzuch.
- Wróciłeś? Czy to na pewno Sasuke?- udawał starszy Uchiha.
- Przestań. Idę na górę.- jak powiedział tak zrobił, a Itachi spoważniał.
- Naruto. Dziękuję. Otwierasz go. Pierwszy raz widzę go tak szczęśliwego. Dziękuję.- mówił w przestrzeń....
- AAAAA!!! Kto mi zajebał piwko?!!!! SA-SU-KE!!!!

*****

Następnego dnia Naruto szedł jak zwykle z Sakurą i Kibą do szkoły i zatrzymał się pod bramą.
- Naruto?- powiedziała zdziwiona dziewczyna.
- Moment. Tylko zaczekamy na Sasuke i...
- CO?!!- krzyknęło obydwoje jego przyjaciół.
- Naruto!!! Nie masz przypadkiem gorączki?!!- krzyknął Kiba przykładając rękę do czoła blondyna.
- Co? Nie. Tylko, że...
- Naruto?- usłyszeli chłodny, ale i zaskoczony głos.
Sasuke stanął za nimi ze swoimi kumplami, Suigetsu i Nejim.
- Sasuke-chan!!!- krzyknął Naruto zarzucając się brunetowi na szyję. Wszystkim szczeny opadły na ten widok, a sam Naruto przypłacił to porządnym ciosem w łeb.
- Iteee!!! A to za co było?- spytał, a wyglądał przy tym jak mały chłopczyk.
- Nie pozwalaj sobie za dużo młocie!- powiedział Sasuke nadal mając zaciśniętą pięść i zamknięte oczy.(Wiecie jak to wygląda w anime. dop.aut)
- Co?!! Teme! Ja ci zaraz dam młota!
- Przecież już widzę- bezczelnie się uśmiechnął.
- Jesteś największym draniem jaki chodzi po ziemi Wielki Panie Uchiha!!!!- krzyknął blondyn, a cała szóstka ruszyła do szkoły. Śmiali się i żartowali. Przez następny miesiąc wszyscy bardzo się ze sobą zżyli. Naruto i Sasuke dalej się kłócili, ale przeważnie z przyzwyczajenia. A pozostali mieli z tego świetny ubaw. Niby wszystko w jak najlepszym porządku, ale...

Teme - Osz Ty
_______________________________________________________
I co? Wyszło mi w miarę? Ciekawe co będzie dalej? Serio! Nie mam pojęcia. Jeżeli macie jakieś propozycje to piszcie. Jeśli chcecie dodać jakąś z postaci, której jeszcze nie było to też piszcie. Z każdym pomysłem proszę do mnie. 

piątek, 10 kwietnia 2015

2 - Zaproszenie



Chłopcy grzecznie siedzieli na krzesełkach przed gabinetem dyrektorki, w którym właśnie miała miejsce rozmowa decydująca o tym co się z nimi stanie w przyszłości.
- Te, Uchiha? - zagadnął blondyn. Był typem osoby, która nie mogła za długo siedzieć bezczynnie i na dodatek w milczeniu.
- Czego? - niezbyt grzecznie odezwał się tamten nie zaszczycając kolegi nawet jednym spojrzeniem.
Straaaaaszny! Faktycznie. Potrafi postawić niewidzialną barierę z lodu. pomyślał chłopak. Wiedział o tym od dawna, ale jakoś nigdy nie rozmawiali. Przeważnie się kłócili. Przez chwilę pomyślał, że to dziwne, bo Uchiha zawsze i wszędzie jest spokojny. Tylko z nim kłócił się w taki sposób.
- No co?- zniecierpliwił się.
- N...Nie boisz się?- zapytał Naruto spuszczając wzrok.
- Co? Niby czego? - odparł zaskoczony brunet.
- No, tego. Twój tata był nieco straszny jak tutaj wchodził. Nie boisz się tego co cię może czekać w domu?- pytał blondyn nerwowo drapiąc się po policzku.
- Posłuchaj, młotku. Po pierwsze to nie jest mój tata tylko brat, po drugie... - zaczął wyjaśniać Sasuke, ale jak zwykle mu przerwano.
- Heeeee????!!!!!! T...tt....to twój starszy brat?!! - Naruto poderwał się z krzesła i zaczął wymachiwać rękami na wszystkie strony świata.
- No właśnie mówię! Jezu! Naprawdę jesteś młotkiem jakich mało.- stwierdził po czym założył ręce za głowę i opierając się o ścianę zamknął oczy.- a ty?
- Hę? Co ja?
- Boisz się?- spytał pozostając wciąż w tej samej pozycji.
- Nie. Ani trochę.- odparł na co Sasuke otworzył oczy, które napotkały wielki i szczery uśmiech blondyna.
Nie wiedziałem, że potrafi się tak uśmiechać. Zaraz! Co ty myślisz. Sasuke! Oczywiście że potrafi, w końcu to głąb co szczerzy zęby do byle kogo!
- Taa. Na pewno. Pewnie umierasz ze strachu przestraszony kociaku. Twój tata nie wyglądał lepiej niż mój brat.- powiedział z uśmiechem (oczywiście reprezentującym kpinę).
- Wcale nie. A poza tym to nie jest mój tata tylko wujek.- uśmiechnął się na co Sasuke znowu pomyślał, że nigdy nie widział żeby Naruto tak szczerze się uśmiechał.
- Czemu wujek? A gdzie jest twój tata? - zapytał, bo naprawdę był tego ciekawy. Uśmiech, który przed chwilą gościł na twarzy  blondyna zniknął bezpowrotnie.
- On. Mój tata...On...
Nie skończył gdyż Sasuke został gwałtownie pociągnięty w górę za kołnierz.
- Rozpoczęcie roku!!! To dopiero rozpoczęcie! Sasuke!... - z oczu Itachiego zaczęły ciskać pioruny, a potem stało się coś czego nikt prócz młodszego Uchihy nie mógł przewidzieć. Itachi osunął się na ziemię i trzymając się nogawki młodszego brata zaczął płakać. Naruto i Jiraya, który przed chwilą stanął obok patrzyli na tę scenę w osłupieniu. Sasuke kucnął i poklepał starszego po plecach.
- Itachi...- zaczął łagodnym głosem. Itachi spojrzał w twarz młodszego brata, a ten walnął go z całej siły w głowę.- koniec tej szopki! Przestań płakać do cholery!
- Czyli jednak zauważyłeś?- stwierdził starszy Uchiha i podrapał się w kark po czym wstał uśmiechając się promiennie do Uzumakich.
- Co to miało być?!! - krzyknął Naruto razem z Jirayą.

***

We czwórkę usiedli w pobliskiej kawiarence "Chisana Usagi"*
Wszyscy pili kawę oprócz Naruto, który zamówił sobie koktajl truskawkowy.
- Bardzo przepraszam za mojego brata Jiraya-sama. Zachował się nieodpowiedzialnie. Ciebie Naruto też przepraszam.- mówił Itachi cały w skowronkach.
I z czago się tak cieszysz matole? zastanawiał się Sasuke.
- Nie martw się Itachi. Naruto też nie zachowywał się jak święty. Bardzo przepraszam.- powiedział Jiraya.
- Tak, tak. Może w ramach przeprosin byśmy się lepiej poznali? Zapraszam na obiad Jiraya-sama.- mówił Itachi dalej uśmiechnięty i trochę zarumieniony.
Czemu się rumienisz idioto?
- Ano... Jiraya-sama?
- Hmm? Nani?**
- Ano... Ja... Ja czytam wszystkie Pana książki! Mógłby mi pan dać autograf?
Pozostali walnęli głową o stół.
Nie sądziłem, że kiedyś spotkam jakiegoś fana wujaszka. Uśmiechnął się Uzumaki.
To JEGO książki zaśmiecają cały twój pokój? Pytał się w myślach Sasuke.
- Jak przyjdę dzisiaj do was na obiad to dam ci autograf - wyszczerzył się Jiraya.

Wreszcie będę mieć święty spokój od tego młotka.

Nareszcie odpocznę od tego Wielkiego Pana Uchihy.

Pomyśleli chłopcy i dalej popijali swoje napoje.

- Cieszę się! Będziemy czekać z Sasuke dziś około 16:00.
- Dobrze. Ja i Naruto punktualnie o tej godzinie zapukamy do waszych drzwi Itachi.- potwierdził zaproszenie białowłosy.- nie przeszkadza ci że mówię do ciebie po imieniu prawda?
- Ależ nie. Ale ja tak Pana podziwiam, ze nie mógłbym...
- Rozumiem.
Starsi poczuli na sobie czyjś wzrok. Odwrócili się w stronę swoich wychowanków. Chłopcy patrzyli zdezorientowani, a przed nimi na stole były plamy po wyplutej kawie i koktajlu.
- Nani?????!!!!!!!!- rozbrzmiał już dobrze znany nam chórek.
- Co się stało Sasuke?
- A tobie co Naruto?
- Ja mam jeść z tym młotkiem obiad?!! Przecież w jego towarzystwie to nic nie przełknę!- krzyknął Uchiha.
- Co takiego?!! Przy tym Debilu to nawet ramen by mi nie przeszedł przez gardło!!!
- Kogo nazywasz Debilem!!! Ty jesteś bliżej do objęcia tego stanowiska!!!
- Ha! ha! ha! Wielki Pan Uchiha chyba chciał powiedzieć coś mądrego! Niestety nie udało się! - zakpił Naruto.
- Młotku! Zaraz cię walnę to mnie popamiętasz!!!
- A jak ja to zrobię to nic nie będziesz pamiętał!!!
- Ty mały...
W stół uderzono pięściami.
- Chłopcy uspokójcie się, bo inaczej...
-... to wy nas popamiętacie - dokończył Itachi.
W tym momencie dwóch nastolatków zauważyło, że po pierwsze stoją na stole, a po drugie cała uwaga w kawiarni skupiła się właśnie na nich. Błyskawicznie usiedli na swoich miejscach z wielkimi rumieńcami na twarzy. Przynajmniej Naruto, Sasuke oparł się łokciami o stół udając, że go to nie interesuje.

***

Była już 15:30, a Naruto siedział na łóżku i patrzył na zawartość swojej szafy.
- No to co ja mam ubrać na ten obiad?
Wyciągnął parę ubrań i zaczął przeglądać się przed lustrem. W chwili gdy zakładał kolejną koszule coś sobie uświadomił.
- Nie. Nie nie nie nie. Po co ja się tak stroję? Przecież nie idę na żadną randkę czy coś! Ale z drugiej strony nie mogę pójść na taki obiad w dresie. Ale wtedy Sasuke pomyśli, że mi zależy na tej kolacji. Ale nie mogę się ubrać jak fleja!!!- walnął się na łóżko.- Co ja mam zrobić?
Podciągnął nogi na łóżko i objął kolana rękoma.
  Powiem mu. Kiedyś mu powiem, że jest moim idolem, ale jeszcze nie dziś. Mimo wszystko lubię się z nim kłócić. Nie mogę mu powiedzieć. Jeszcze nie teraz.
- AAAAAAAA!!!!!!! To brzmiało trochę tak jakbym się w nim zakochał.- zatrząsł się.- Muszę przestać! Fakt. Sasuke jest przystojny i mądry i wydziela taką aurę niedostępności. I na swój sposób jest pomocny. Ma takie duże czarne oczy, a jego włosy tak pięknie opadają mu na twarz.- mówił to wszystko z uśmiechem na ustach.- Wtedy mi pomógł. Od tamtego momentu stał się dla mnie jeszcze bardziej jak bohater...- zamyślił się chwilę, po czym znów wybuchnął-  AAAAAA!!!!! Jest źle. Naruto przestań!!! Ja go tylko podziwiam. Może to trochę dlatego. I może to trochę przez tę mangę, którą ostatnio przeczytałem.
- Narutoooo!!!! Wychodzimy!!!- zawołał go wujek.
- Haaaai!!! Już idę!!!- zawołał. Dobrze, że już był w miarę elegancko ubrany. Zbiegł na dół złapał kurtkę i już był gotowy do wyjścia.
- Bawcie się dobrze. Wujku. Onii-chan.- powiedział młodszy z uśmiechem i przytulił się do blondyna, a ten odwzajemnił uścisk.
- Będziemy. Papa.
Powiedział i razem z Jirayą wszedł do auta. Ktoś kto nie zna Uzumakich mógłby uznać za dziwne to, że tak otwarcie okazują sobie uczucia. Konohamaru, który chodzi już do gimnazjum nawet na mieście potrafi się przytulić do Naruto lub iść z nim za rękę. Ich znajomi są do tego przyzwyczajeni i czasami śmieją się, że Naruto jest jak matka. A blondyn się tego absolutnie nie wstydzi. Nigdy nie wstydził się rodziny. Nie mógłby. Zawsze otwarcie okazuje to o czym myśli i co czuje. No może z jednym wyjątkiem. W każdym razie tę miłość, która jest obecna pomiędzy Naruto, a Konohamaru zawsze lubiła obserwować Sakura. Uważała i nadal tak uważa, że to jest urocze i na swój sposób dojrzałe.

***

Wrócili do domu około 13:00. Sasuke kiedy tylko wszedł skierował się do kuchni i wyjął z lodówki mleko, które na marginesie było jego ulubionym napojem. (Wolał je nawet od piwa co u licealisty jest dosyć zaskakujące).
- Hej. Sasuke. Nie mówiłeś, że ten Naruto ma takie fajne blond kudłaczki.- wyszczerzył się jak zwykle Itachi.
- Jeszcze słowo, a cię zabiję.
- To ja powinienem ci dać dziś nauczkę, ale dzięki tobie spotkałem Pana Jiraye. Nie wiedziałem, że on jest tatą Naruto.- stwierdził i walnął się na kanapę. Jego śladem podążył Sasuke i ułożył się obok. Wziął łyk mleka i powiedział.
- To nie jest jego tata tylko wujek.
- Serio? To gdzie jest jego tata?- Itachi popatrzył ciekawie na swojego braciszka.
- Jego tata... On- zaczął po czym uderzył starszego w głowę.
- Iteeeee!!! A to za co?!!
- Gdybyś mi wtedy nie przerwał kolejną szopką to bym się dowiedział.
- Chciał ci powiedzieć?- spytał zaskoczony Itachi.
- Tak, a czemu nie?- odparł równie zdziwiony zachowaniem brata Sasuke.
Itachi położył głowę na jego kolanach. Kiedyś młodszy Uchiha by go za to walnął, ale już się przyzwyczaił. Wiedział, że Itachi się o niego martwi i lubi okazywać uczucia. Sasuke mu na to pozwalał, ale zwykle nie odwzajemniał się tym samym.
- Z tego co mi o nim opowiadałeś mógłby powiedzieć coś w stylu "Co cię to obchodzi? Debilu?!!". Czy coś takiego.
   Sasuke właśnie sobie to uświadomił.

     Dlaczego młotek chciał mi to powiedzieć? Przecież nie miał obowiązku. Dziwne. Ja spytałem, ale... Na dodatek kiedy chciał to powiedzieć jego uśmiech strasznie zbladł. Wolałbym żeby pozostał taki uśmiechnięty jak wtedy..
Co?!! Co to było?!! Taki uśmiechnięty?!! Co ja właśnie pomyślałem?!! Sasuke! Po prostu byłeś zaskoczony tym, że jego uśmiech może być taki wielki, a w połączeniu z jego roześmianymi błękitnymi oczami był jeszcze piękniejszy. Przestań!

- Idę wziąć prysznic.- oznajmił wstając.
- Sasuke
- Co?- odwrócił się do brata.
- Lepiej schowaj te swoje pornole bo pewnie potem pożegnamy was do twojego pokoju.
- To nie są żadne pornole!!! To jest kadra kolekcjonerska! Sam zbierasz te romansidła, a ja to nie mogę swoich...
- Dobrze już dobrze.- wstał i ruszył w kierunku brata.- ale chyba nie chcesz żeby w szkole wiedzieli o twoim małym sekreciku.- wyszeptał mu do ucha.
- Ty!... Jak je znalazłeś?!!- zawołał Sasuke czerwony po uszy.
- Wiesz co. Pod łóżkiem to nie jest najlepsza kryjówka. Schowaj je gdzie indziej. A jak się wykąpiesz to zrobimy ten obiad. W końcu mamy gości.- uśmiechnął się Itachi.
- Hai, hai.- odwrócił się Sasuke z zamiarem odejścia, ale brat złapał go za łokieć.
- Sasuke... powiedz to. Prooosze.- błagał Itachi.
- Nie ma mowy!!!- zarzekał się młodszy.
- Proooooszeeee.
- Już dobrze. Etto. Przepraszam, że musiałeś się o mnie martwić.- powiedział zarumieniony Sasuke.
Dlaczego on zawsze potrafi wpędzić mnie w zakłopotanie?
- i ???- oczekiwał na dalszy ciąg.
- Przepraszam, O...Oni-chan!- krzyknął już cały czerwony i pobiegł do łazienki.
- Potrafi być taki słodki. He he.- cieszył się Itachi.- Jestem szczęśliwy, że wreszcie mogę cię poznać Uzumaki Naruto.- powiedział tajemniczo.
- To co mamy w lodówce? Hihi.
Kiedyś Itachi i Sasuke grali w taką grę, a młodszy przegrał. I teraz za każdym razem kiedy Sasuke powie lub zrobi coś nie tak w szkole (chodzi o zachowanie) to musi przepraszać i powiedzieć do starszego "braciszku". Śmieszne. Nie ma za wiele takich sytuacji, ale Itachi je uwielbia.

* "mały królik"
** Co?
___________________________________________________
Na dziś koniec! I co myślicie? Fajnie? Zawsze chciałam żeby Itachi był zabawny. Wyszło mi? Trochę długi ten rozdział. Tak jakoś mnie naszło. Hihi. Wyobrażam sobie jak Itachi leży na kolanach Sasuke. Kawaiiiiii!!!



czwartek, 9 kwietnia 2015

1 - Pierwsze wrażenie jest najważniejsze


Jak zwykle z cudownego snu zbudził go dźwięk budzika. Chłopiec zrzucił urządzenie z szafki i wstał. Najpierw się rozciągnął po czym poszedł do łazienki. Ochlapał twarz zimną wodą co go bardziej rozbudziło. Założył swój ulubiony komplet ubrań. Pomarańczowe rybaczki, biała koszulka z pomarańczową spiralą na środku i najwygodniejsza bluza tego samego koloru co spodnie. Wziął torbę i zszedł na śniadanie.
Przy stole siedział już jego młodszy brat i wujek Jiraya.
- Ohayo! Onii-chan! - wyszczerzył się Konohamaru.
- Ohayo! - odpowiedział blondyn, ziewnął i poczochrał brata po włosach jak to miał w zwyczaju.
-Widzę, że ktoś się nie wyspał. Siadaj i jedz tosty bo się spóźnisz.- odezwał się Jiraya.
Naruto zjadł śniadanie i popił mlekiem. W tym czasie Konohamaru też już zjadł swoją porcję.
- Powodzenia na rozpoczęciu chłopcy.- życzył im wujek.
- Hai! Wychodzimy!- krzyknął młodszy.
Naruto zaczynał teraz liceum, a jego młodszy brat drugą klasę gimnazjum. Szli i żartowali po drodze. Zawsze mieli ze sobą dobry kontakt, a po TYM zdarzeniu stali się sobie jeszcze bliżsi.
- To pa! Naruto! Dziś ty robisz pranie! - pożegnał się i zniknął za rogiem. Starszy mu pomachał i ruszył na stację.
Idąc rozmyślał nad tym z kim będzie w klasie. Miał nadzieję, że ze swoimi najbliższymi przyjaciółmi. Cieszył się, że ich ma. Wcześniej był ofiarą i wyrzutkiem przez swojego wujka (nie Jiraye), który popełnił zbrodnię (nawiasem mówiąc odsiaduje ją teraz w więzieniu). Każdy bał się blondyna. Ludzie bali się tego, że stanie się on taki sam jak Kyu. Dlatego nie pozwalali mu bawić się ze swoimi dziećmi. Konohamaru miał łatwiej, bo nie mylili go z wujem, do którego Naruto i jego ojciec byli bardzo podobni.
Ciekawe w jakiej klasie będzie ten Drań?
Pomyślał i wpadł na słup.
- Iteeeeee!!!!
Poczuł klepnięcie w plecy.
- Naruto. Jak zwykle rozkojarzony. Hahaha!
- Kiba! Weź się odczep.- fuknął na kolegę.
- Cześć Akamaru.- pogłaskał pieska, a ten zaszczekał zadowolony.
-  A gdzie Sakura?- zapytał troszkę speszony.
- Jak zwykle! Sakura zawsze najważniejsza, a o mnie to już nie myślisz! Jak możesz być taki bezduszny!- mówił teatralnie wyrzucając ręce w górę.
- Kiba! Przepraszam, że o tobie zapomniałem! Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie!- podjął zabawę blondyn.
Zapadła cisza po czym oboje zaczęli zwijać się ze śmiechu.
- Dlaczego już od rana musicie być tacy głośni!!!
- Hee?- oboje spojrzeli w stronę, z której usłyszeli to stwierdzenie i zrobili niezbyt inteligentne miny.
- Hahahahaha!!! Hahahaha!!! Jak wy wyglądacie!!! Haha! Błagam! Przestańcie! Hahaha!- teraz to dziewczyna zwijała się ze śmiechu.
- Sakura-chan. Ty też?- powiedział błagalnym tonem Naruto.
- Dobrze. przepraszam. Cześć! I jak wyglądam?- spytała ocierając ślady łez.
Wygląd dziewczyny był powodem ich głupkowatej miny. Sakura miała na sobie białą sukienkę przed kolano, która powiewała na wietrze, a jej włosy zostały ścięte na długość szyi (zapewne u fryzjera).
- Nieziemsko!!!- podniecił się Naruto.
- Odjazdowo. Pasują ci takie włosy i w ogóle.
Naruto ma teraz zbereźne myśli.- wyszeptał brunet udając, że Naruto tego nie słyszy. To był błąd. Dostał po głowie od obojga.
- Sam jesteś zboczeńcem Kiba!- krzyknęła, po czym dodała już łagodniej.- Dobra. Już chodźcie, bo się spóźnimy.

***

- Coooooooooooooooooo???!!!!!!!!!
- Naruto. Perzcież nie będzie, aż tak źle.- Pocieszała chłopaka dziewczyna.
-Ale on...!!! Dlaczego znowu musimy być razem w klasie?!! I dlaczego wy musicie być w innej?!!
- Też nie jestem szczęśliwy, że będę z tą czarownica w jednej klasie.- powiedział Kiba udając załamanie co przypłacił porządnym kopniakiem w plecy.
- Powiedz to jeszcze raz.- syknęła zaciskając dłoń w pięść.
- Dobra. Trudno. Idę do klasy.- powiedział zrezygnowany blondyn.
- Powodzenia!- życzyli przyjaciele.
Dlaczego? Ja nie chcę! Wkurza mnie. A może to będzie jeszcze lepsza okazja żeby go pokonać? Co za straszny drań! Nienawidzę go, choć trzeba przyznać, że jest niesamowity. Najprzystojniejszy, najlepszy we wszystkim. Musi mieć jakiś słaby punkt. I ja go odkryje!
Postanowił, po czym tak jak z rana w coś uderzył. Ale tym razem to coś do niego powiedziało.
- Uważaj! Młocie!
- Sasuke!... Ty lepiej uważaj!- odpyskował.
- To ty na mnie wpadłeś, Uzumaki!- krzyknął już trochę wkurzony.
- Patrz gdzie idą ludzie!
- Przecież to nie ja w ciebie walnąłem! Debilu!
Dłonie obydwu chłopców zacisnęły się w pięści.
- Sam jesteś debilem debilu!
- Jesteś za głupi żeby zrozumieć tak proste słowa! Patrz! To jest pięść- wskazał na swoją dłoń, a potem wycelował palec w twarz Naruto.- Chcesz żeby znalazła się ona na twoim nosie?!!
- Tylko spróbuj draniu!!!
- A spróbuję!!!
Pięści poszły w ruch.

***

Dwóch największych wrogów w jednym pokoju, a konkretnie w pokoju dyrektorki.
- Panuj nad sobą młocie.- szepnął brunet.
- Ja? To ty mi groziłeś! Pierwszy dzień szkoły, a ja już u dyra. Dlaczego jesteś takim draniem co?!!
- Ja też przez ciebie jestem u dyra jakbyś nie zauważył. Aha! Zapomniałem, że jesteś na to za głupi.- uśmiechnął się złośliwie.
- Ja ci zaraz...
- CISZA!!!!!!- w pokoju rozbrzmiał straszliwy głos pani Tsunade. Obaj chłopcy zamarli w przestrachu. Mimo, że byli odważni to dyrektorka tego liceum była znana w miasteczku Konoha ze swojego bardzo donośnego głosu i straszliwego charakteru. Kobieta usiadła w swoim krześle i wbiła w nich ostry wzrok, po czym uśmiechnęła się i przemówiła potulnym głosem.
- No chłopcy. Dlaczego w dzień rozpoczęcia roku mam już w swoim pokoju dwóch niezbyt grzecznych uczniów?
Naruto i Sasuke byli tak zaskoczeni zmianą w głosie dyrektorki, że zaniemówili. Dyrektorka wstała, a po plecach przerażonych chłopców przeszły ciarki.
- Odpowiadać!- wrzasnęła dyrektorka.
Przesłuchiwani poderwali się z krzeseł i wycelowali w siebie nawzajem palcem wskazującym.
- To on zaczął!!!- zabrzmiał chórek.
Z ich oczu zaczęły ciskać pioruny.
- A więc? Dowiem się co się stało? Uzumaki Naruto! Ty pierwszy!- wywołała blondyna, który wystąpił krok naprzód.
- Jedyna winna osoba na tej sali to chłopak o czarnych włosach! Pani sędzino to on jest winny przestępstwa!...
- Jakiego przestępstwa?!! Nie jesteśmy w sądzie!- krzyknął oskarżony.
- Zamilcz! Ja tu zadaję pytania.- powiedział Naruto tak jakby udawał sherlock'a Holmes'a i mówił dalej.- szedłem spokojnie przez szkolny korytarz, a tu nagle wyskoczył Sasuke i stanął tak że nie mogłem przejść. Potem zaczął mi grozić!
- Wysoki sądzie Naruto kłamie!- krzyknął brunet, po czym złapał go za ramiona i zaczął nim potrząsać.- Młocie! Przestań! Mieszasz mi w głowie!
- Spokój! Sasuke! Teraz twoja wersja zdarzeń!
- Hai!- odpowiedział brunet i tak jak wcześniej zrobił to Uzumaki wystąpił krok w stronę biurka, za którym siedziała podminowana dyrektorka.
- Tak jak Naruto szedłem przez hol gdy nagle poczułem, że coś walnęło mnie w plecy. Odwróciłem się, a ten młotek już stał z pięściami wycelowanymi w moją twarz! Ja się tylko broniłem!- zakończył brunet.
- Coooo?!! To nieprawda. Przestań kłamać draniu!- krzyknął Naruto.
- Kłamać?!! To ty przedstawiłeś jakąś wymyśloną bajeczkę! Młocie!
- Nie mów do mnie młocie debilu!
- Wiesz w ogóle co to znaczy debil?!
- Pewnie, że wiem! Właśnie stoi jeden przede mną!
- Ty Młocie! Jak cię zaraz...
- Chłopcy!- krzyknęła pani Tsunade.
- H...hai?- spytał spłoszony chórek.
- Jeśli nie umiecie się dogadać załatwimy to inaczej! Wezwę waszych rodziców, opiekunów czy kogoś starszego! Teraz! Siadać!
Chłopcy wykonali polecenie.
No to po mnie! Wujek mnie zabije! Trząsł się cały w środku Naruto, a Sasuke modlił się w myślach.
Błagam żeby Itachi pracował! Błagam żeby Itachi pracował! Proszę! Proszę! Proszę!
Halo?! Pan Uchiha?...
___________________________________________________
Pierwszy rozdział za nami. I jak? chciałabym żeby zaczynało się jak komedia. Udało mi się? co myślicie?

HWTM P

~~Prolog~~

Mieli wówczas po osiem lat. Młody Uchiha oddalił się nieco od placu zabaw. Nigdy nie lubił tłoku. Wolał posiedzieć nad jeziorkiem w ciszy. Gdy zbliżał się do mostu zauważył na nim parę dzieciaków. - Ani chwili spokoju. - mruknął do siebie. Już odwracał się żeby odejść, ale dostrzegł znajomą twarz.


***

- I co teraz Uzumaki? - zapytał złośliwie jeden z trójki chłopców. 
- Chłopaki, proszę. Przecież nie chciałem cię oblać. Chciałem się tylko pobawić.- szeptał przestraszony chłopczyk. 
- Tylko pobawić?!! To ja też się z tobą tylko pobawię. Chłopaki!!! Zanurzcie go w wodzie! - krzyknął do kolegów. Tamci złapali go za ręce i nogi. Zamachnęli się i wrzucili chłopca do wody. Most był niski. Można w nim było zanurzyć nogi, aż do kolan. Szef grupki złapał blondyna za włosy i wyciągnął trochę zbyt brutalnie. 
No cóż, widać że był starszy od chłopca. Uzumaki leżał na moście trzęsąc się z zimna i strachu.
- Zos... taw m...mnie - wysyczał. Szef butem przytrzasnął rękę chłopca, który jęknął z bólu. 
- Jeszcze się stawiasz?!! Ty wyrzytku!!! - wrzeszczał chuligan. Podniósł Uzumakiego z ziemi i trzymając go za włosy zacisnął pięść po czym zamachnął się. Jakaś ręka powstrzymała go przed uderzeniem chłopca, który opadł na mokre belki. 
- Kto mi się wci... - nie dokończył gdyż zobaczył twarz natręta.
- Sa...Sasuke Uchiha! Przepraszam! Ja nie...- bał się mimo tego, że był starszy i wyższy od bruneta. To jest właśnie  potęga tego rodu.
- Może byście już sobie poszli? - powiedział lodowatym tonem przedstawiciel Uchiha. 
- Hai! - krzyknęli wszyscy trzej i uciekli gdzie pieprz rośnie. Sasuke przykucnął przy trzęsącym się chłopcu i założył na niego swoją ciepłą niebieską bluzę. 
- Hej. Nic ci nie jest? - zapytał jakby obojętnie. Błękitne oczy spojrzały na swojego wybawcę. 
- Nie. Dziękuję. Uchiha Sasuke.- powtórzył po starszym chłopaku jak gdyby niedowierzając zaistniałej sytuacji.- Czemu mi pomogłeś? - spytał nic nie rozumiejąc. Brunet wstał i wyciągnął ku niemu pomocną dłoń. Blondyn chwycił ją z wielkim zaufaniem. 
- Ponieważ nie lubię nieczystej walki. Uzumaki Naruto.- puścił jego rękę. 
- Hee??? Skąd mnie znasz? Nigdy nie rozmawialiśmy. 
- Chodzimy do tej samej klasy... młocie.- odpowiedział z pogardą. 
- Młocie?!! To dopiero czwarty dzień szkoły! A ja się zbytnio nie wychylam dlatego...- wybuchnął blondyn. 
- No i co - przerwał ten wybuch emocji - Łatwo cię zapamiętać. Jako jedyny z klasy masz blond włosy. To rzadkie u japończyków. Nie ekscytuj się tak młotku. - powiedział obojętnie Sasuke.
- Nie mów tak do mnie! I...
Nie dokończył zdania, bo usłyszeli jak Uchihe woła jego mama. Ten odwrócił się i ruszył przed siebie. 
- Sasuke!!! Zobaczysz! Kiedyś Ci się odwdzięczę! Każdy będzie mnie znać! Nie przez moje włosy! Będę tak popularny jak Ty! - krzyczał za nim blondyn. 
- Hai! Hai! Powodzenia! Młotku! - machnął ręką.
Naruto tylko patrzył jak Sasuke się oddala. 
Kiedyś będę tak silny jak ty! Na pewno! I sam sobie wtedy poradzę! Wreszcie się spotkaliśmy! Sasuke! Kiedyś będziesz mnie szanował! Będziesz mnie podziwiał tak jak ja cały czas podziwiam ciebie!
Blondynek uśmiechnął się do siebie i bardziej wtulił w bluzę. Chciał krzyknąć, że brunet jej zapomniał, ale po nim nie było już śladu.

Kiedyś... na pewno. Pomyślał i
ruszył radośnie do domu.
_________________________________________________
Hejka! Jak wam się podoba poczatek? Mam pisać dalej? Oczywiście pierwszy rozdział będzie jak już sa w liceum. :D